sobota, 27 grudnia 2008

Czułość. Z serii byłam świadkiem

Dziewczyna i chłopak jadą SKM w Trójmieście
Dziewczyna: Chcesz mandarynkę?
Chłopak: niee
Dziewczyna: A w pierdol??!!

piątek, 19 grudnia 2008

niedziela, 14 grudnia 2008


Nie wiem jaka jest 'natura' Baptystów, ale po skończonym koncercie ktoś-nie z chóru, powiedział 'udało Wam się podnieść Baptystów z ławek' ;)


Płytka nareszcie w sprzedaży. Wcześniej nie można jej było kupić (umowa ze sponsorem). Śpiewa na niej skład wybranych, no i gościnnie Grażyna Auguścik.
Wczoraj odbył się natomiast coroczny świąteczny koncert na Siennej. Przyszło ode mnie sporo znajomych. Strasznie się cieszę, że gospel gromadzi i przyciąga tylu ludzi. Podziękowania dla Was *)Buźka

piątek, 12 grudnia 2008

Nawet rzeczy martwe można ujarzmić odpowiednim podejściem. Dzisiaj mam na myśli faks.. Tylko raz przeklęłam, po czym przywołałam się do porządku. Około godziny przesyłałam innej osobie super mega pilnie potrzebne materiały. Brzydkie to słowo przeze mnie wypowiedziane, pomimo dobra, które wykonałam, spowodowało zgorszenie u koleżanki. Powinnam uciąć sobie organ powodujący zgorszenie. Niemniej jednak jutro i pojutrze mamy koncerty w duchu gospel... Język mi się przyda do artykulacji spółgłosek.

(nie no świruję... ale to piątek)

wtorek, 9 grudnia 2008


Mamy w pokoju taką choinkę, która mruga w różnym tempie i różnymi kolorami. Szefowa powiedziała, że ona by z taką choinką zwariowała... hehe

piątek, 5 grudnia 2008

Lepiej jest nie martwić się tym czego się nie ma, ale bardzo dbać o to, co się ma.

czwartek, 4 grudnia 2008

Konfrontacje zmieniają
Dobrze przeprowadzone konfrontacje dodają odporności życiowej

środa, 3 grudnia 2008

Poszalej w kuchni, otwórz się na nowości...


Eksperymentowanie z gotowaniem to świetna sprawa, ale tutaj np. miałabym problem ze składnikami :)

Redukcja kosztów


Dzisiaj rano dostaliśmy maila od dyrekcji 'proszę o burzę mózgów, jak możemy zredukować koszty w naszym pionie'. Generalnie pytanie zabrzmiało dla mnie jak z serii 'proszę wymienić tańsze sklepy niż Biedronka'...

W przypływie porannej świeżości umysłu wystosowałam takiego oto maila do mojej szefowej, która żart mój rozumie...

Jeśli burza mózgów i wszystkie odpowiedzi są dobre, to:
:)
- usadawianie pracowników po 2-óch przy jednym biurku - resztę biurek można sprzedać, kiedyś też radziłyśmy sobie we 4 osoby z 1 komputerem...., resztę komputerów można by oddać do biur X, tam podobno jest ciężko ze sprzętem, moglibyśmy telefonować do kandydatów tylko na numery stacjonarne? (najtaniej to jest chyba po 18.00, lub przed 6.00), jak ktoś podgrzewa wodę na herbatę to tylko 250 ml, a jak grzeje cały czajnik to robi reszcie herbatę lub kawę, moglibyśmy również robić dyżury sprzątacze (i nie trzeba byłoby płacić pani, która sprząta), rolkę papieru, każdy przynosi z domu.

Mail jednak poszedł dalej, a my dostaliśmy odpowiedź...
hahaha

Obsesja światła




Ostatnio mam taką potrzebę światła, że w moim pokoju mam 2 lampy podłogowe, 1 biurkową i żyrandol. No i mam chęć kupić jedną z powyżej załączonych lamp. Nie wiem, ale to chyba spowodowane jest tym, że rano wstaję - ciemno, wracam z pracy - jeszcze ciemniej... nie można tak żyć zbyt długo i czuć się optymalnie. Czy dlatego Finowie piją tyle wódki?

wtorek, 2 grudnia 2008

Recepta na odrost skrzydeł

Odpowiedź na pytanie Pi.

Co to jest podcięte skrzydło? Mogą to być marzenia, plany, osoba, w
której pokładaliśmy nadzieję, a która tych nadziei nie spełniła...

Gdy to jest CUT /obcięte ostrym nożem lub wyszarpywane dzień po dniu/

- należy obiekt, który sprawia nam cierpienie odsunąć na bok, postarać się zająć czymś innym, nie patrzeć, nie rozmawiać chwilowo, odstawić na jakiś czas.

- trzeba koniecznie dać upust emocjom, niektórzy tego nie lubią, ale niestety sposobu, by zdrowo żyć, i np. nie nabawić się wrzodów żołądka, depresji czy nerwicy, nie ma. Dać upust emocjom tzn. w obliczu tego kryzysu wypłakać się, w poduszkę, pod prysznicem, w ramię przyjaciela, w kurtkę wiszącą w przedpokoju (tu wymyślam, bo tego nie praktykowałam:)) terapeuty, wyzłościć, wygniewać, wybiegać się itd..

- przegadać to z bliską zaufaną osobą. No i najlepiej, by nie była to tylko 1 osoba, bo wtedy mamy 2 perspektywy patrzenia na daną sprawę, a czasem to za mało, bo nasi przyjaciele patrzą na sprawę naszymi oczami... więc przegadać, opowiedzieć, wyżalić się, i poczuć się wysłuchanym-o! to jest ulga...to pomaga...

- potem spróbować UWIERZYĆ, że dobrze, że stało się to co się stało. Uwierzyć, że będzie na pewno DRUGA SZANSA, że gdy są zamykane jedne drzwi zabierana ta jedna możliwość, to otwierane jest OKNO, dane są nam inne możliwości. Zależy jeszcze, co to jest, ale ja np. sobie wówczas myślę, że czeka mnie coś LEPSZEGO widocznie, albo, że to jeszcze nie jest właściwy CZAS, albo muszę widocznie do czegoś DOJRZEĆ, albo, że gdyby stało się TO na co czekałam, nie byłabym tak naprawdę szczęśliwa, bo skąd mam to wiedzieć, czy bym była??? Wydaje się czasem, że do szczęścia potrzebne nam jest TO i TO, a jak już to mamy to wcale nie ma takiej dużej różnicy w naszym poczuciu szczęścia w życiu. Więc tak to sobie tłumaczę.

- następnie trzeba się sobą zająć jak najlepszym przyjacielem, bo tak naprawdę nikt tak dobrze nie zadba o ciebie, jak Ty sam! Bo skąd też inni mogą wiedzieć, czego potrzebujesz? Tak naprawdę nie mają zielonego pojęcia. Więc w obliczu kryzysu, obciętych skrzydeł, warto się sobą zaopiekować, dobrze jeść, starać się spać, nie stresować niepotrzebnie, kupić sobie prezent, lub nawet z 5! A co ;) Zatroszczyć się o siebie tak, jakbyś się zatroszczył/-ła najlepszym przyjacielem, który właśnie Cię odwiedza i już w progu stwierdza, że jest mu bardzo smutno... Można też ze sobą prowadzić dialogi wewnętrzne, czyli mówić do siebie w głowie miłe pocieszające rzeczy-to naprawdę działa. Dla celów eksperymentu możesz przez 15 min mówić sobie wewnątrz komplementy, a potem 15 min się ostro krytykować. No i..? Niby wiemy, że sprawcą tych myśli jesteśmy my sami, ale różnica w nastroju pojawia się szybko i jest jak gdyby od tej świadomości niezależna.

- no i to, co ostatnie przychodzi mi na myśl, to co sama ostatnio odkryłam, że praca nad dobrym samopoczuciem, czyli optymizmem, to bardzo ciężki, świadomy wysiłek!... niestety dla pesymistów.. ;) Optymizm nie jest wrodzony, chociaż są osoby bardziej i mniej pogodne. Optymizmu i pogody ducha można się nauczyć. Nastrojem można sterować, i warto nauczyć się wyłapywać symptomy nadchodzących złych, czarnych myśli, by je odpowiednio szybko wystopować. Jeśli damy się ponieść złym myślom np. krytycznym, dołującym i polecimy z nimi w dół, to więcej będzie nas kosztowało odbudowanie siebie do stanu optymalnego, niż wyłapanie zawczasu złych myśli i ochrona przed nimi. Koszt podnoszenia się z dołka jest o wiele wyższy, czasochłonny, niż codzienne żmudne dbanie o siebie.

- jak już raz czy dwa coś ostro wyszarpnie nam skrzydła, nabywa się pewnej odporności, w ślad za porzekadłem, co cię nie zabije to cię wzmocni. Może sprzyja temu cecha taka jak naiwność, bo wyjścia są zawsze 2: albo coś się kolejny raz przydarzy, albo się nie przydarzy. Więc tu pomaga pewna NAIWNOŚĆ życiowa i nadzieja, że jednak opcja - przydarzy się. A żeby tak bardzo nie oczekiwać tego wydarzenia i martwić się, że się nie przydarza, to można wyobrazić sobie najgorszą opcję, że coś czego pragniemy - nigdy się nie przydarza. I jeśli mamy wymyśloną
alternatywę na najgorsze wyjście i wiemy, że sobie poradzimy, to super! To jest taka szczepionka na przyszłość. A jeśli jest sytuacja, że nie mamy alternatywnego wyjścia i wydaje nam się, że będzie strasznie. To trzeba się zapytać siebie, dlaczego właśnie TO, co nie nadejdzie ma zaspokoić moje pragnienia, jakie to są pragnienia...? Jestem pewna, że taka analiza pomoże w znalezieniu wyjścia z sytuacji... Że znajdzie się alternatywa!

niedziela, 30 listopada 2008

Piosenka dnia, nawet tygodnia.
Zamówiłam album...!
Byłam na nagraniach, teledysk jest właśnie z nagrań!!
Cannot wait to hear :)))

sobota, 29 listopada 2008


Plany i Marzenia... dodają życiu Sens a człowiekowi Skrzydeł!
Chyba jestem stworzeniem, któremu podcięte skrzydła odrastają bardzo szybko :) a dodatkowo te, które odrastają są i to jest ciekawe - z tworzywa, które jest już mocniejsze, ale i bardziej elastyczne :)

piątek, 28 listopada 2008



Relacje międzyludzkie są skomplikowane jak pobyt w dżungli (chociaż w niej nie byłam, domyślam się, że lekko nie jest, i nie łatwo jest przeżyć).

Weźmy pod uwagę kwestię nawiązania kontaktu.
Ktoś mnie zaczepia...
Kto?
Nieznajomy, znajomy, średnio znajomy. Bliski, bardzo bliski, lubiany, nielubiany, gruby, chudy, biały, żółty...

W jaki sposób?
Dzwoniąc, mailowo, sms-owo, przy bezpośrednim spotkaniu. Kontaktuje się rzadko lub często, Za często lub za rzadko. Dzwoni zamiast pisać, odwiedza zamiast sms-ować :)

Po co to robi? Jakie są intencje?
Czy ten ktoś zna swoje intencje, czy ja znam tej osoby? bo bywa, że nie i ... ktoś zagaduje, bo się nudzi, albo tak sobie poprawia nastrój... albo nieświadomie chce do czegoś nakłonić...

Następnie w jaki sposób przekazuje to co ma do powiedzenia? (ton wypowiedzi)
Ważne jest to, bo ten sposób działa na tego, kto odbiera. Jak to na mnie wpływa? (powiedzmy, że taki i taki ton mnie odstrasza, lub odwrotnie - przyciąga, a ktoś miał zupełnie inne intencje). Albo rozmawia z nami w jakimś określonym dla siebie stanie ducha, rozmowę poprzedziły jakieś ważne doświadczenia.

Co ktoś mówi?
Niektórzy w zadziwiający sposób nie potrafią przekazać o co im tak naprawdę chodzi. Mówią 1000 słów (jak w amerykańskich podręcznikach), które można byłoby zmniejszyć do 50, albo też używają skrótów myślowych, które trudno rozszyfrować. Nikt przecież nie siedzi w czyjejś głowie.

I tak powstają nieporozumienia.
Czasem mam wrażenie, że nawet rozmawiając ze sobą, niby się rozumiejąc, odbieramy świat i tak inaczej. Dobre komunikowanie się to jest sztuka, umiejętność na wagę złota. W szkole powinien być z tego przedmiot obowiązkowy :)

Trochę zakręcony temat, prawda?...:)

wtorek, 25 listopada 2008

Nie jest dobrze, by mężczyzna był sam. Powiedział Pan Bóg.
A kobieta???

poniedziałek, 24 listopada 2008

niedziela, 23 listopada 2008

Słuchałam dziś piosenki, której tekst brzmiał:

'and today was a day just like any other'

Pomyślałam, że jeszcze nigdy tak nie pomyślałam w swoim życiu

Zajrzałam do imienika www.imiennik.pl

"Małgorzata: To urocze kobiety, pełne mag­netyzmu. Niełatwo w całej rozciągłości poznać ich psychikę, gdyż wszystko u nich tak szybko się zmienia!"

I to jest prawda. U mnie wszystko tak szybko się zmienia, że czasem sama za sobą nie nadążam.

Od paru dni myślę nad tym, w jaki sposób imię wpływa i kształtuje osobowość człowieka. Czy ma to znaczenie tylko wtedy, gdy dziecko pozna znaczenie swojego imienia? Czy inni ludzie podświadomie traktują odmiennie: Ewki, Zosie czy Klaudynki, i dlatego można nadać jakieś cechy poszczególnym imionom?

poniedziałek, 17 listopada 2008

Talentem jest dany nam CZAS

Zakopać go, czy pomnożyć?
Późna pora.
W autobusie siedzi dwóch panów, dookoła puste miejsca, zapach nie do zniesienia. Wszyscy tłoczą się na początku lub końcu autobusu. Co oznacza, że nikt nie zamierza się zapuścić w ich rejon.

Pan bezdomny(?) 1: Ej, śpisz?
Pan 2: Gdzie śpię! Mam bagaż, muszę pilnować...

piątek, 14 listopada 2008



Potrzeba czterech przytuleń dziennie, żeby przeżyć, osiem, żeby czuć się dobrze i dwanaście, żeby się rozwijać. Virginia Satir

Ściskanie się:
- Jest ekstra
- Rozprasza samotność
- Zwalcza lęki
- Utrzymuje sprawność ruchową dłoni i ramion
- Niskich mobilizuje do rozciągania się
- Wysokich mobilizuje do skłonów
- Stanowi zdrową alternatywę dla pozamałżeńskiego seksu

Autorka Virginia Satir w ‘Małej księdze uścisków’ pisze o tym, że ludzie byliby bez porównania szczęśliwsi, gdyby brali się w objęcia. (...) W warsztacie, w kuchni, przed kinem i w kinie, na sali wykładowej, w biegu (?) do autobusu, na posiedzeniu komisji (!), podczas zbierania truskawek (!!), sortowania listów na poczcie (?!), a nawet (skąd jej to przyszło do głowy?) podczas prac wykopaliskowych

W jaki sposób - och, rozmaity, istnieje uścisk "na niedźwiedzia", uścisk "kanapka", uścisk "bokami", uścisk "tyłem do frontu" i wiele innych jeszcze. A po co mamy to wszystko robić - otóż po to, żeby dać wyraz uczuciom demokratycznym i altruistycznym, a jeśli obłapiamy się na łonie natury, to i ekologicznym.

Ponadto rzucanie się sobie w objęcia wzmacnia system nerwowy, odciąga od jedzenia, co ułatwia utrzymanie szczupłej sylwetki, rozwija mięśnie zmuszając do wykonywania różnych ruchów i powstrzymuje proces starzenia się. Czy wypada mi szydzić z obietnic tak miłych?
(ze strony broszka.pl)

czwartek, 13 listopada 2008



K&M


Z zasłyszanego wykładu

Wpłynąć na kobietę można poprzez zmiane jej uczuć (manipulując jej nastrojem, odczuciami), wówczas jest największa szansa, że zrobi tak, jak mężczyzna tego chce.

Na mężczyznę można wpłynąć poprzez wejście w świat jego rozumu, logiki i mądrości. Mężczyzna ponoć nie zrobi tego, co jest niezgodne z jego rozumowaniem - nielogiczne.

Ponoć jest też tak, że nawiększą głupotę i błąd mężczyzna potrafi logicznie uzasadnić. I usprawiedliwić się przed sobą samym i całym światem.

Kobiety ćwiczmy się wobec tego w logicznym myśleniu... albo nagłym zalewaniu łzami - to może być nasza ostateczna... metoda :)

poniedziałek, 10 listopada 2008

Po intenswnym weekendzie, w stylu wino-kobiety-śpiew i taniec (czynniki rozłożone mniej więcej po równo przez sobotę i niedzielę, jednej w bardziej, a inne mniej pobożnym wydaniu..), znalazłam się w nielicznej garstce niedobitków, którzy przyszli do pracy. Ulice rano wyglądały jak w 'I am a legend'...
Moje plecy teraz znowu zginają się w pałąk, oczy wlepione w monitor pomagają skleić tabelki, brzuch wyskakuje ze spodni, i dopijam poranną kawę... mam tylko nadzieję, że 'interesanci' też powyjeżdżali na długi weekend.
na szczęście jutro wolne i kolejnych sto pomysłów jak spędzić dzień, w Warszawie dużo się dzieje, jak zwykle, i aż grzech byłoby nie skorzystać z tych propozycji...:) będzie Możdżer&Danielsson&Fresco, ale kochanego trio nie posłucham, gdyż wybieram się na spektakl Leszka Mądzika Wrota w Centralnym Basenie Artystycznym.

środa, 5 listopada 2008

Rano w tramwaju zastanawiałam się, czy lepiej jest pozwolić babci usiąść na krzesełku czy nie. Bo babcia trzymała w ręku Fakt...
Babcia usiadła, a ja czytałam nagłówki w gazecie:
Wpadka męża sadysty
Agresywny wędkarz
Był dumny, że zarażał HIV
Oszustwo z ekotorbami - znowu z nas zdzierają

Z gazety spozierała gigantyczna dawka agresji, podejrzliwości, nienawiści i negatywnych emocji i wiadomości. Już dawno zauważyłam, że babcie w Warszawie to często nie są miłe staruszki.

Kiedy tak sobie rozmyślałam... zobaczyłam artykuł w tej samej gazecie - Nie zdjął gipsu i umarł... I duże ślubne zdjęcie kolegi z podstawówki!!! Szok... Marcin Z. z żoną i fotografia samej M., która wypowiada się, że walczy z lekarzami w sądzie i wciąż nie odżałowała straty...

niedziela, 2 listopada 2008

Frutti di mare



Znalezione na spacerze... Ciekawe ile czasu but rybaka leżał w morzu, by żyjątka mogły wybudować tyle wapiennych muszli?

czwartek, 30 października 2008



Otwarcie się na innych ludzi i świat powoduje przyciągnięcie różnych elementów, i tych dobrych, słonecznych i tych złych i niebezpiecznych... Pozytywne wyjście z tej sytuacji widzę, nie w ponownym zamykaniu się na różnorodność, ale w rzetelnym poznaniu siebie, i jasnym określeniu granic - na ile chcę, komu i na co pozwolić.

środa, 29 października 2008









ze strony www.beatapawlikowska.com

Kto lepiej od Ciebie będzie wiedział czego naprawdę potrzebujesz?


wtorek, 28 października 2008

Niektórzy lubią się bać



Oglądanie horrorów w naszym mieszkaniu wygląda tak, że ja ich nie oglądam, bo się boję i nie lubię, natomiast osoba z którą mieszkam strasznie się boi, ale bardzo lubi oglądać...
Więc zdarza się tak, że zostaję namówiona i siedzę na łóżku, czytam książkę, a obok A. skręca się ze strachu, czasem mnie łapie za bluzkę czy plecy, czasem muszę na głos czytać neutralne fragmenty z książki, by rozładować atmosferę... a z ekranu wyją duchy lub teksańska piła odrąbuje kawałki ciała... [aha, no i od niedawna towarzyszy nam pewien misiek].
Potem ja wracam do siebie dalej czytać książkę i mam trochę wygnieciony sweter ;P


Zmiany...



Kiedy Bóg zamyka jedne drzwi otwiera okno...
I znowu o zmianach...
Łatwiej coś zmienić, z czegoś zrezygnować, rozstać się z czymś (np. nałogiem), kimś, gdy dostrzeżemy alternatywę, czyli to otwarte okno.

Pustka dąży do zapełnienia... I tak nałóg alkoholowy - zamienia się w uzależnienie od papierosów, brak ukochanej osoby - zapełniamy wyrazistym hobby lub pracoholizmem... 

Czasem Bóg wciąż zamyka te same drzwi (np. nie mamy wymarzonego samochodu, nie zdajemy egzaminu na aplikacje, nie możemy znaleźć drugiej połówki), a my nie rozumiemy dlaczego, tylko pchamy się ciagle na nowo w podobne okno... szukamy wciąż tego samego. A może to prawdziwego szczęścia nam
nie da?


poniedziałek, 27 października 2008

Dyplomacja



Jedziemy ostatnio z A autobusem na Ursus i mijamy cmentarz.
A: Ale rozrósł się ten cmentarz...
A w autobusie wokół nas mnóstwo dziadków i babć (jadą sprzątać groby, bo to niedziela itp...)
Ja: No... Patrz, jak to ludzie szybko odchodzą...
I wtedy zauważam szybkie ruchy gałek u Ani.
A próbuje ratować sytuację: A tak mało się nowych rodzi...
Spojrzenia dziadków były wbite w nas intensywnie aż do końca podróży.
A my naprawdę jesteśmy dobre dziołchy...

Innego typu podróże



Jakie to inspirujące-radosne, gdy można z bliskimi osobami podróżować w tę samą stronę...
Kiedy spotykamy osobę, która tak jak my, lubi i poszukuje zmiany, a zaczyna od siebie... :)


Niezwykłe jest dla mnie widzieć i odczuwać zmiany, jakie przyjaciele przechodzą i przeprowadzają w swoim życiu... Jak się rozwijają, czego doświadczają, w co się ładują i z jakimi wnioskami z tego wychodzą...

Zmiany, które zachodzą we mnie, pociągają za sobą też konsekwencje negatywne... - to świadomość, że zostawiamy z tyłu tych, którzy wgłąb siebie nie lubią patrzeć.

Miłość do tych osób pozostaje, ale taka innego rodzaju, gdy się wie, że głębszego porozumienia pomiędzy nami nie będzie... przynajmniej na razie...


sobota, 25 października 2008


Kadrowcy 100 największych amerykańskich korporacji wytypowali najdziwniejsze zachowania kandydatów:

1. Położył się na podłodze, aby wypełnić ankietę.

2. Miała włączonego walkmana (słuchawki na głowie) i powiedziała, że może słuchać mnie i muzyki jednocześnie.

3. Łysawy kandydat nagle mnie przeprosił i wyszedł. Po chwili wrócił z tupecikiem na głowie.

4. Poprosił o pokazanie mu życiorysu pracownika rekrutacji, aby sprawdzić, czy jest on wykwalifikowany do oceny kandydata.

5. Powiedziała, że nie jadła obiadu i zaczęła jeść hamburgera z frytkami w biurze rekrutacji - wycierając keczup w rękaw

6. Powiedział, że jeśli go zatrudnimy, jako dowód swojej lojalności wobec firmy, wytatuuje sobie logo firmy na przedramieniu

7. Przerywał, aby zatelefonować i skonsultować sie ze swoim terapeutą (psychoterapeuta), co ma odpowiadać na zadawane pytania
8. Gdy zapytałem o jego hobby, wstał i zaczął stepować w moim gabinecie

9. Pod koniec rozmowy, zamurowało mnie, gdy otworzyła moja torebkę, wyjęła szczotkę do włosów, uczesała się i wyszła.

10. Wyciągnął polaroida (aparat fotograficzny) i zrobił mi zdjęcie, mówiąc, że zbiera zdjęcia wszystkich, którzy przeprowadzają z nim rozmowy kwalifikacyjne

11. Powiedział, że ta praca go nie interesuje, bo to stanowisko jest zbyt wysoko płatne.

12. Podczas mojej rozmowy zamiejscowej, aplikant wyciągnął sobie Penthousa i zaczął oglądać fotki, najdłużej oglądając rozkładówki.

13. Podczas rozmowy, włączył się budzik w jego teczce. Wyjął go, wyłączył i przeprosił, mówiąc, że musi już wyjść, bo sie spóźni na inna rozmowę kwalifikacyjną.

14. Zadzwonił do niego telefon. To była jego żona. Rozmowa wyglądała tak:
"Jaka firma? Kiedy zaczynam? Jaka pensja?"
Powiedziałem: Rozumiem, ze nie jest już Pan zainteresowany kontynuacja naszej rozmowy?
Odpowiedział: Jestem, o ile zapłacicie mi więcej.
Nie zatrudniłem go, ale okazało się że nie było innych kandydatów i niestety dostał więcej pieniędzy.

15. Jak podnosił teczkę, otworzyła się i wszystko się z niej wysypało: damska bielizna, przybory do makijażu i perfumy.

16. Kandydat powiedział, że tak naprawdę, to nie chce tej pracy, ale biuro zatrudnienia (dla bezrobotnych) chciało dowód, że szukał jakiejś pracy.

17. Zapytał kim jest ta laska na zdjęciu na moim biurku. Gdy powiedziałem, ze to moja żona, zapytał czy jest teraz w domu i poprosił o numer telefonu do domu. Wezwałem ochronę.

18. Pokazał mi czarna teczkę, która ze sobą przyniósł i powiedział, że w teczce jest bomba, która zdetonuje o ile nie zostanie zatrudniony. Nie wierząc, powiedziałem mu że nigdy go nie zatrudnimy i że zaraz zadzwonię po policję. Wtedy wcisnął przycisk i uciekł. Nikt nie odniósł obrażeń, ale musiałem dostać nowe biurko.

W Krakowie dzieją się fajne rzeczy...


Nie będzie mnie w tym roku w Krakowie, ale duża część chóru pojechała i pewnie przywiozą sporo nowej muzyki :)
Największą ochotę miałam na sobotni koncert z udziałem Marka Beswicka, to niezwykły kompozytor gospel, ale mam świadków, że działałam, by do Krakowa dotrzeć:)
http://www.7xgospel.com.pl

Lanserka

Pyszny malinowy drino

Natalka Kukulska skąpana w świetle reflektorów. 'Światło nosisz je w sobie" rozbrzmiewało z playbacku... Jeju, czemu Natalka śpiewa na takich imprezach, czy już nikt jej nie zaprasza? Nie lubię jej muzyki, ale przynajmniej jest... miła... ;P

Bankiet krewetkowo drinkowy...

Wczoraj byłam osobą towarzyszącą na 'ekskluzywnym pokazie najnowszego filmu reklamowego Nespresso z Goerge'em Clooney'em' (patrz link).
Najpierw wstęp jakiego znanego pana z telewizji i rozmowa z prezesem firmy, potem oglądanie 2 reklam z różnymi zakończeniami, i głosowanie... potem bankiet, i koncert N. Kukulskiej. Taxi z domu i pod dom!
Serwowano przekąski (krewetki, suszone śliwki zawijane w boczek itp itd), drinki do wyboru i koloru... Aktorzy serialowi i inne osoby, które warto znać (a przynajmniej rozpoznać, co mi się nie udawało, nie mam telewizora)... Każdy gość dostał prezent (szklane serce Rozenthala)
Fotoreporterzy, kamery, ludzie poubierani jakby szykowali się whole day long, a to tylko po to, by się lansować w czasie promocji marki. Promocja zorganizowana po to, by konsumenci zauważyli pewne nieodzowne dobro, jakim jest ekspres do kawy i naboje do niego... by skojarzyli ekspres z luksusem i ... uwierzyli, że jest niezbędnym elementem ich własnej luksusowatości, albo jednym ze sposobów osiągania jej ... :)

Zbulwersowało mnie to, ile kasy wydaje się na takie bzdury-pustoty i z jakim rozmachem tabun wręcz ludzi, tymi głupotami się zajmuje i poświęca swój czas...
Nigdy więcej nie pójdę na coś takiego...
...
Chyba, że byłby za darmo koncert A.M. Jopek...
Taka radykalna widać nie jestem?

środa, 22 października 2008

Elegia



Film o miłości...
o różnicach pomiędzy ludźmi będącymi w relacji, różnicy w etapach dojrzałości do miłości...
dysproporcji pomiędzy dojrzałością a wiekiem...
o przemianie i dojrzewaniu...
o zmianach, które się w człowieku pod wpływem miłości dokonują ...

Informatycy

Na Wydziale Informatyki powinny być zajęcia z komunikacji, współpracy w zespole, kontaktu z przedmiotami żywymi tj. rośliny, zwierzęta, lekcje zaawansowane - ludzie. Tak myślę sobie po kontaktach z informatykami starającymi się o pracę... (ale to chyba wynika z frustracji... ogromne oczekiwania finansowe, kiepska komunikacja...a nad głową wciąż niezralizowane zlecenie rekrutacji...)

Kiedyś na zajęciach z psychoterapii powiedziano nam-psychologom - pamiętajcie, jeśli ktoś kiedyś powie wam, że wyglądacie na psychologów (a wy jeszcze sie nie przedstawiliście) to powinnam się wam zapalić czerwona lampka...

Miłość i jej składnik

Miłość to nie uczucia...
nie tylko uczucia...

Szkoda trochę, że tak jest. Szczególnie takim emocjonalnym osobom jak ja.

wtorek, 21 października 2008



Dzięki tej płycie, która powraca do mnie jak bumerang i nieprzerwanie inspiruje.. znowu ćwiczę na flecie :)


Wczoraj po wypiciu w pracy nieznacznej dawki sylwestrowego napoju, wszystkim zaszumiało w głowach.
A ja zrobiłam coś takiego :)
Kierownik działu XY poprosił bym zadzwoniła do kandydata AZ z powiadomieniem, że go wybrał.
Zadzwoniłam do AZ i napisałam do XY, że...no właśnie, że XY jest zainteresowany pracą:)
Rano otrzymałam odpowiedź: 'Dziękuję za wiadomość, ale to ja jestem XY...'

poniedziałek, 20 października 2008

Może nie zajmuję się ratowaniem ostatnich sztuk łososia białego czy innymi widocznymi szlachetnościami.
Ale np. dzisiaj miałam czelność powiedzieć kierownikowi jednego działu, gdy powiedział ile chce dać nowozatrudnionemu, że kwota jest żenująca...!!
na taką odwagę w otwartości słowa musiałam zapracować jednak wcześniej poświęceniem w czasie rekrutacji :)
efekt był mocny, a wynik pożądany i dla mnie-tropiciela niesprawiedliwości i wyzysku, i dla nieświadomego niczego - kandydata...

Domowe wypieki

Spieczone słońce

Serce na dłoni

Kiedy Olga zapytała czy chcę obejrzeć 'Motyl i skafander', powiedziałam, że już to widziałam... Ale zaproponowałam lepienie figurek z masy solnej. SMS z odpowiedzią: to może poszukam innego filmu..
;D
Nie minęło wiele dni, a spotkałyśmy się na lepieniu... Oto efekty :)

Co trzeba zrobić, żeby pojechać na wyprawę




do tropikalnej puszczy, spotkać ostatnich Indian, zamieszkać pośród nich (...) Gdy ktoś mnie zapyta odpowiadam krótko: "Sprzedaj lodówkę i jedź!" Różnica pomiędzy ludźmi, którzy realizują swoje marzenia, a całą resztą świata nie polega na zasobności portfela. Chodzi o to, że jedni przez całe życie czytają o dalekich lądach i śnią o przygodach, a inni pewnego dnia podnoszą wzrok znad książki, wstają z fotela i ruszają na spotkanie swoich marzeń. Bardzo wielu tak jak ja, z lodówką na plecach. Inni niosą komputery, stare meble, pierścionki, dywany, lampy (...) To dlatego, że marzenia nie mają ceny, a bilety lotnicze owszem. Ale niech to Cię nie zatrzymuje! !!Sprzedaj lodówkę i jedź!!
cyt. Gringo wśród dzikich plemion (Wojciech Cejrowski)

sobota, 18 października 2008

www.yearbookyourself.com

W sobotę lubię wstać o nieprzyzwoicie późnej porze i nieprzyzwoicie się lenić. Nie robić planów i w żadnym wypadku nie sprzątać ;) ...

wtorek, 14 października 2008

Mrożenie jajeczek

(mamo, jak ja powstałem?... kochanie, widzisz to urządzonko? nowoczesne, piękne, czerwone, sprowadzone z Holandii, specjalnie dla Ciebie sprowadzone, wiesz? najpierw na szklanej płytce leżałeś, a potem doktor przeniósł Cię bezpiecznie do tamtej szklanej rurki)

Fragment artykułu, który ukazał się na onet.pl, to właściwie żadna sensacja, artykuł jeden z wielu jakie ukazują się od jakiegoś czasu, ten otrzymał wyjątkowo mało komentarzy... temat znormalniał? artykuł nieciekawy?
"Kobiety, które pragną przełożyć na później urodzenie dziecka, ponieważ chcą najpierw osiągnąć wyższą pozycję zawodową, albo znaleźć idealnego mężcyznę, będą mogły za damo zamrazać swoje komórki jajowe. Pod warunkiem, że zgodzą sie oddać połowę z nich bezpłodnym parom".

Dzieląc wstęp na części:
1-Kobiety, które pragną przełożyć na później urodzenie dziecka, ponieważ chcą najpierw osiągnąć wyższą pozycję zawodową
-wyższą pozycję zawodową...iedy kobieta będzie odpowiednio dojrzała, by stwierdzić, że już osiągnęła wystarczająco wysoką pozycję zawodową? czy osoba dojrzała to taka, która dowartościowuje się osiągnięciami? kiedy ta pewność, że kobieta będzie zawodow usatysfakcjonowana? czy jest pewność, że gdy osiągnie ten wyznacozny przez siebie pułap, zechce odejść i poświęcić się dla drugiego człowieka? jaka będzie to miłość, która zakłada od początku jej projektowanie? czasu, miejsca, wartości materiału genetycznego (bo mężczyzna idealny)? czy jest szansa, że kobieta nie będzie traktowała dziecka jako swej własności na dalszym etapie jego życia? że nie ulegnie pokusie projektowania jego całego rozwoju-w sensie pomysłu na karierę, małżeństwo, hobby, odpowiednią stymulację fizyczno-intelektualno-emocjonalną? co jeśli jest w małżeństwie, oddkłada jajeczka ze względu na karierę, nastąpi rozwód, a mąż będzie chciał wykorzystać jej jajeczka w swoim nowym związku...? etd...można płynąć..

2-Kobiety, które pragną znaleźć idealnego mężczyznę
... jak i gdzie będą szukać idealnego mężczyny? czy idealni mężczyźni istnieją? a czy one będą wystarczająco idealne dla tych idealnych i czy ci idealni będą chcieli oddać swoje nasienie właśnie tym kobietom? skąd pewność, że idealny będzie chciał dziecka w drodze in vitro?

3- Pod warunkiem, że zgodzą się oddać połowę z nich bezpłodnym parom. Oddać połowę swoich jajeczek.. połowę, nie jakieś 30%, brzmi sprawiedliwie...I oddać, czyli za darmo. Oddać w darze? tylko, że tutaj to nie dar, to warunek, zamrozimy jajeczka, jak oddasz połowę.
bezpłodnej parze...to piękne, inni też chcą dziecka, a nie mogą... poza argumentem, że nie wnika sie w zamysł Tego, który tę parę stworzył i dla nich taki plan wyznaczył... czy kobieta oddająca komórki będzie znała motywacje pary starającej się o dziecko? co para zrobi z tym jajeczkiem? a jeśli poprosi o genetyczne modyfikacje, tj. w Australii lekarz na prośbę pary uczynił zarodek również niesłyszącym, tj. rodzice...jak będzie sie czuła kobieta, szczegółowo dająca informacje i przedstawiająca wartość swojego materiału innym parom...


poniedziałek, 13 października 2008

Indiański czas



Zaczęłam czytać książkę Wojciecha Cejrowskiego Gringo wśród dzikich plemion. Wciągająca, inspirująca, świetnie pisana...! NIEZWYKŁA opowieść z prawdziwej podróży.

Indianie mają inne poczucie czasu niż cywilizacja Zachodu... jak mi się to podoba!... życie nie od A-Z... tylko życie w zgodzie z rytmem własnym i przyrody...

Wydaje mi się, że niektórzy moi znajomi mają coś z Indian... odpowiadają na sms-y, maile we własnym sobie tylko znanym tempie...
ale to fajnie, gdy nie wszyscy maile regularnie odbierają i od razu reaguja, nie zawsze są pod zasięgiem komórki... Nie na każde zawołanie, na każdy dźwięk dzwonka... Ja jeszcze się zrywam, a jak widzę zielone na przejściu to od razu przyspieszam...

Ostatnio zostawiam komórkę w weekendy w domu i ciągnie mnie do lasu. Ciekawe co ze mnie wyrośnie... gringo już jestem, więc jak zgubię owłosienie na ciele, to będzie już co raz więcej we mnie z Indianina.

słowotwórstwo



Ostatnio grałyśmy w scrabble. Tworzenie słów z przypadkowo otrzymanych liter to świetna zabawa :) Słowotwórstwo..jest bardzo twórcze!
Chociaż ułożyłam słowo wąchal, okazało się, że takie nie istnieje. ale bardzo mi się podobało i rozśmieszało do łez!
Istniało za to słowo żłop, jabol - skąd w podświadomości takie rzeczy się biorą?
Najbardziej wyeksploatowanym słowem został syf, bo rozszerzył się na syfon, dalej syfonik i na koniec rozmnożył się w syfoniki.

sobota, 11 października 2008


"Kochać to nie oczekiwać zbyt dużo...
Kochać kogoś znaczy traktować go w taki sposób, żeby mu życzyć wszystkiego najlepszego i nie oczekiwać niczego. Jak się coś dostanie to cudnie, a jak nie, to nie".