sobota, 27 lutego 2010

Przedwiośnie!


Zdjęcie dla romantyków - piękne drzewo odbijające swą drzewiastość w roztopionych świeżych śniegach, spod którego wychyla to na co czekamy - zieleń.


Zdjęcie dla realistów dostrzegających ponurą rzeczywistość naszych miast i mnógość petów, choć obok stoi kosz na śmieci :/

niedziela, 21 lutego 2010

***







Zawiozłam rodziców na lotnisko.
Mnóstwo słońca. Na celowniku daleki kraj.
Mieli piękny odlot :)

czwartek, 18 lutego 2010

Zielone okulary


Dwa tygodnie temu, gdy zadzwoniłam do filharmonii biletów już nie było. Tydzień temu też nie było. Umówiłam się z panią w kasie, że zadzwonię w środę ok 10.00 - niestety żadna rezerwacja nie została odwołana. Więc poszłam do filharmonii na godzinę przed koncertem i... nie dałam ciała, i bilet kupiłam :)))

Koncert - Leszek Możdżer grał z okazji roku jubileuszowego Chopina i miał grać improwizacje utworów tegoż.
Były to impresje jazzowe i prawdę mówiąc nie wiele rozpoznałam Chopina. Słabo znam jego twórczość, ale i improwizacje były 'poszybowane'. Pojawiły się też: kompozycja z The time, muzyka filmowa, i Bach :) Możdżer w pewnym momencie powiedział, że pianista jest samotny na scenie, i widzi tylko 'te czarne i białe'. Przyniósł ze sobą szklankę, koraliki i materiały, które nakładał na struny w trakcie grania. Widocznie te czarne i białe nie wystarczają muzykowi w zielonych oprawkach, kitku, który wbiega i wybiega ze sceny. I teraz wiem skąd na jego płytach są takie dźwięki. Tak więc koncert w Filharmonii Narodowej wykroczył poza klasykę i schematy, których po prostu w przypadku muzyki tej osoby nie ma. Jest za to nieprzewidywalność, improwizacja, odkrywanie i taka autentyczna radość i pasja z grania. Koncert był dla mnie niezwykłym muzycznym doświadczeniem i fascynującą obserwacją sympatycznego mężczyzny w stanie flow (psychologicznym rzecz jasna :)).

Ach... było cudownie.

Love love love będę pisać na murach... ;)

środa, 17 lutego 2010

Obrócę się

Patrzę w lustro, a tu proch na głowie.
No to- myślę - zaczęło się.

niedziela, 14 lutego 2010

...


Dwadzieścia cztery wywiady z niezwykłymi ludźmi, z którymi rozmawia pan Remigiusz Grzela.
Czytam je wyrywkowo.
Te historie - uczą życia.

czwartek, 11 lutego 2010

...

Przeglądam branżową gazetę, a w niej zdjęcie konsultanta jakiegoś od spraw ludzkich. Patrzę na zdjęcie i po prostu nie mogę...
Pokazuję A... Patrzy i wybucha śmiechem, takim śmieszno-przerażonym.
Ja - zaufałabyś mu?
A - Nie powierzyłabym mu nawet swojego chomika!!!!

No właśnie, niektórzy wychodzą na zdjęciach nie tak pewnie, jak by sobie tego życzyli ;)

wtorek, 9 lutego 2010

...













[od W - dzięki ;)]

Epoka lodowcowa




Tak jest teraz na Helu. Zdjęcie 3 to sam koniec półwyspu, gdzie miesza się Zatoka z Morzem.

:)




Z wesela A i K :)

piątek, 5 lutego 2010

*


[zdjęcie moje własne nie żadne znalezione przez gugl]

Raz na jakiś czas wybieram się na wędrówkę po blogach i bywa, że strasznie się nakręcam i inspiruję.
(Jestem wdzięczna ludziom, że piszą i chcą się dzielić!! To ubogaca tych, którzy czytają).
I tyle rzeczy chciałabym zrobić... przeczytać, zobaczyć, pojechać, wspiąc się, posmakować, ugotować, posłuchać, pomalować, ufilcować, wypiec, udekorować, fotografować, zagrać, porozmawiać, kupić, studiować, i tysiące innych, których nie śmiem tu zdradzić.
Słońce świeci tak mocno, że prawie nic nie widzę. Cudownie.
Życzę wszystkim wspaniałego weekendu :)

wtorek, 2 lutego 2010

6:34

Niby wciąż zimno i ciemno, a tutaj info czerwono na niebieskim, że słońce dziś wzeszło szybciej o 2 minuty niż wczoraj i zajdzie o 2 minuty później! Jest coraz jaśniej średnio o 4 minuty dziennie :-)