Piosenka dnia, nawet tygodnia.
Zamówiłam album...!
Byłam na nagraniach, teledysk jest właśnie z nagrań!!
Cannot wait to hear :)))
niedziela, 30 listopada 2008
sobota, 29 listopada 2008
piątek, 28 listopada 2008

Relacje międzyludzkie są skomplikowane jak pobyt w dżungli (chociaż w niej nie byłam, domyślam się, że lekko nie jest, i nie łatwo jest przeżyć).
Weźmy pod uwagę kwestię nawiązania kontaktu.
Ktoś mnie zaczepia...
Kto?
Nieznajomy, znajomy, średnio znajomy. Bliski, bardzo bliski, lubiany, nielubiany, gruby, chudy, biały, żółty...
W jaki sposób?
Dzwoniąc, mailowo, sms-owo, przy bezpośrednim spotkaniu. Kontaktuje się rzadko lub często, Za często lub za rzadko. Dzwoni zamiast pisać, odwiedza zamiast sms-ować :)
Po co to robi? Jakie są intencje?
Czy ten ktoś zna swoje intencje, czy ja znam tej osoby? bo bywa, że nie i ... ktoś zagaduje, bo się nudzi, albo tak sobie poprawia nastrój... albo nieświadomie chce do czegoś nakłonić...
Następnie w jaki sposób przekazuje to co ma do powiedzenia? (ton wypowiedzi)
Ważne jest to, bo ten sposób działa na tego, kto odbiera. Jak to na mnie wpływa? (powiedzmy, że taki i taki ton mnie odstrasza, lub odwrotnie - przyciąga, a ktoś miał zupełnie inne intencje). Albo rozmawia z nami w jakimś określonym dla siebie stanie ducha, rozmowę poprzedziły jakieś ważne doświadczenia.
Co ktoś mówi?
Niektórzy w zadziwiający sposób nie potrafią przekazać o co im tak naprawdę chodzi. Mówią 1000 słów (jak w amerykańskich podręcznikach), które można byłoby zmniejszyć do 50, albo też używają skrótów myślowych, które trudno rozszyfrować. Nikt przecież nie siedzi w czyjejś głowie.
I tak powstają nieporozumienia.
Czasem mam wrażenie, że nawet rozmawiając ze sobą, niby się rozumiejąc, odbieramy świat i tak inaczej. Dobre komunikowanie się to jest sztuka, umiejętność na wagę złota. W szkole powinien być z tego przedmiot obowiązkowy :)
Trochę zakręcony temat, prawda?...:)
środa, 26 listopada 2008
poniedziałek, 24 listopada 2008
niedziela, 23 listopada 2008
Słuchałam dziś piosenki, której tekst brzmiał:
'and today was a day just like any other'
Pomyślałam, że jeszcze nigdy tak nie pomyślałam w swoim życiu
Zajrzałam do imienika www.imiennik.pl
"Małgorzata: To urocze kobiety, pełne magnetyzmu. Niełatwo w całej rozciągłości poznać ich psychikę, gdyż wszystko u nich tak szybko się zmienia!"
I to jest prawda. U mnie wszystko tak szybko się zmienia, że czasem sama za sobą nie nadążam.
Od paru dni myślę nad tym, w jaki sposób imię wpływa i kształtuje osobowość człowieka. Czy ma to znaczenie tylko wtedy, gdy dziecko pozna znaczenie swojego imienia? Czy inni ludzie podświadomie traktują odmiennie: Ewki, Zosie czy Klaudynki, i dlatego można nadać jakieś cechy poszczególnym imionom?
'and today was a day just like any other'
Pomyślałam, że jeszcze nigdy tak nie pomyślałam w swoim życiu
Zajrzałam do imienika www.imiennik.pl
"Małgorzata: To urocze kobiety, pełne magnetyzmu. Niełatwo w całej rozciągłości poznać ich psychikę, gdyż wszystko u nich tak szybko się zmienia!"
I to jest prawda. U mnie wszystko tak szybko się zmienia, że czasem sama za sobą nie nadążam.
Od paru dni myślę nad tym, w jaki sposób imię wpływa i kształtuje osobowość człowieka. Czy ma to znaczenie tylko wtedy, gdy dziecko pozna znaczenie swojego imienia? Czy inni ludzie podświadomie traktują odmiennie: Ewki, Zosie czy Klaudynki, i dlatego można nadać jakieś cechy poszczególnym imionom?
poniedziałek, 17 listopada 2008
piątek, 14 listopada 2008

Potrzeba czterech przytuleń dziennie, żeby przeżyć, osiem, żeby czuć się dobrze i dwanaście, żeby się rozwijać. Virginia Satir
Ściskanie się:
- Jest ekstra
- Rozprasza samotność
- Zwalcza lęki
- Utrzymuje sprawność ruchową dłoni i ramion
- Niskich mobilizuje do rozciągania się
- Wysokich mobilizuje do skłonów
- Stanowi zdrową alternatywę dla pozamałżeńskiego seksu
Autorka Virginia Satir w ‘Małej księdze uścisków’ pisze o tym, że ludzie byliby bez porównania szczęśliwsi, gdyby brali się w objęcia. (...) W warsztacie, w kuchni, przed kinem i w kinie, na sali wykładowej, w biegu (?) do autobusu, na posiedzeniu komisji (!), podczas zbierania truskawek (!!), sortowania listów na poczcie (?!), a nawet (skąd jej to przyszło do głowy?) podczas prac wykopaliskowych
W jaki sposób - och, rozmaity, istnieje uścisk "na niedźwiedzia", uścisk "kanapka", uścisk "bokami", uścisk "tyłem do frontu" i wiele innych jeszcze. A po co mamy to wszystko robić - otóż po to, żeby dać wyraz uczuciom demokratycznym i altruistycznym, a jeśli obłapiamy się na łonie natury, to i ekologicznym.
Ponadto rzucanie się sobie w objęcia wzmacnia system nerwowy, odciąga od jedzenia, co ułatwia utrzymanie szczupłej sylwetki, rozwija mięśnie zmuszając do wykonywania różnych ruchów i powstrzymuje proces starzenia się. Czy wypada mi szydzić z obietnic tak miłych?
(ze strony broszka.pl)
czwartek, 13 listopada 2008
K&M

Z zasłyszanego wykładu
Wpłynąć na kobietę można poprzez zmiane jej uczuć (manipulując jej nastrojem, odczuciami), wówczas jest największa szansa, że zrobi tak, jak mężczyzna tego chce.
Na mężczyznę można wpłynąć poprzez wejście w świat jego rozumu, logiki i mądrości. Mężczyzna ponoć nie zrobi tego, co jest niezgodne z jego rozumowaniem - nielogiczne.
Ponoć jest też tak, że nawiększą głupotę i błąd mężczyzna potrafi logicznie uzasadnić. I usprawiedliwić się przed sobą samym i całym światem.
Kobiety ćwiczmy się wobec tego w logicznym myśleniu... albo nagłym zalewaniu łzami - to może być nasza ostateczna... metoda :)
poniedziałek, 10 listopada 2008
Po intenswnym weekendzie, w stylu wino-kobiety-śpiew i taniec (czynniki rozłożone mniej więcej po równo przez sobotę i niedzielę, jednej w bardziej, a inne mniej pobożnym wydaniu..), znalazłam się w nielicznej garstce niedobitków, którzy przyszli do pracy. Ulice rano wyglądały jak w 'I am a legend'...
Moje plecy teraz znowu zginają się w pałąk, oczy wlepione w monitor pomagają skleić tabelki, brzuch wyskakuje ze spodni, i dopijam poranną kawę... mam tylko nadzieję, że 'interesanci' też powyjeżdżali na długi weekend.
na szczęście jutro wolne i kolejnych sto pomysłów jak spędzić dzień, w Warszawie dużo się dzieje, jak zwykle, i aż grzech byłoby nie skorzystać z tych propozycji...:) będzie Możdżer&Danielsson&Fresco, ale kochanego trio nie posłucham, gdyż wybieram się na spektakl Leszka Mądzika Wrota w Centralnym Basenie Artystycznym.
Moje plecy teraz znowu zginają się w pałąk, oczy wlepione w monitor pomagają skleić tabelki, brzuch wyskakuje ze spodni, i dopijam poranną kawę... mam tylko nadzieję, że 'interesanci' też powyjeżdżali na długi weekend.
na szczęście jutro wolne i kolejnych sto pomysłów jak spędzić dzień, w Warszawie dużo się dzieje, jak zwykle, i aż grzech byłoby nie skorzystać z tych propozycji...:) będzie Możdżer&Danielsson&Fresco, ale kochanego trio nie posłucham, gdyż wybieram się na spektakl Leszka Mądzika Wrota w Centralnym Basenie Artystycznym.
środa, 5 listopada 2008
Rano w tramwaju zastanawiałam się, czy lepiej jest pozwolić babci usiąść na krzesełku czy nie. Bo babcia trzymała w ręku Fakt...
Babcia usiadła, a ja czytałam nagłówki w gazecie:
Wpadka męża sadysty
Agresywny wędkarz
Był dumny, że zarażał HIV
Oszustwo z ekotorbami - znowu z nas zdzierają
Z gazety spozierała gigantyczna dawka agresji, podejrzliwości, nienawiści i negatywnych emocji i wiadomości. Już dawno zauważyłam, że babcie w Warszawie to często nie są miłe staruszki.
Kiedy tak sobie rozmyślałam... zobaczyłam artykuł w tej samej gazecie - Nie zdjął gipsu i umarł... I duże ślubne zdjęcie kolegi z podstawówki!!! Szok... Marcin Z. z żoną i fotografia samej M., która wypowiada się, że walczy z lekarzami w sądzie i wciąż nie odżałowała straty...
Babcia usiadła, a ja czytałam nagłówki w gazecie:
Wpadka męża sadysty
Agresywny wędkarz
Był dumny, że zarażał HIV
Oszustwo z ekotorbami - znowu z nas zdzierają
Z gazety spozierała gigantyczna dawka agresji, podejrzliwości, nienawiści i negatywnych emocji i wiadomości. Już dawno zauważyłam, że babcie w Warszawie to często nie są miłe staruszki.
Kiedy tak sobie rozmyślałam... zobaczyłam artykuł w tej samej gazecie - Nie zdjął gipsu i umarł... I duże ślubne zdjęcie kolegi z podstawówki!!! Szok... Marcin Z. z żoną i fotografia samej M., która wypowiada się, że walczy z lekarzami w sądzie i wciąż nie odżałowała straty...
niedziela, 2 listopada 2008
Frutti di mare
Subskrybuj:
Posty (Atom)








