czwartek, 29 kwietnia 2010

Zmiana

Kwiecień był naprawdę dziwnym i ciężkim miesiącem. Spowodował tyle różnych, nieoczekiwanych i smutnych zmian. Między innymi nagłą, gwałtowną i nie do końca oczekiwaną pustkę w pokoju obok. Nie tylko w wirtualnym.

Ale od wczoraj pokój w mieszkaniu zaczynają wypełniać nowe przedmioty. Za chwilę zamieszka tutaj nowa osoba...
Idzie maj.

środa, 28 kwietnia 2010

??!!

Czasami przychodzi taki moment, że głowa pęka od pytań: "Co się tutaj dzieje??! Co ja tutaj robię? O czym oni mówią?!"...
Mam słabość do tego małego gościa, który wygląda tak, jakby się właśnie nad tym zastanawiał.


(zdjęcie z internetu)

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Ukojenie

Chciałam umieścić dzisiaj coś muzycznie odpowiedniego.
Wybrałam muzykę filmową w wykonaniu Leszka Możdżera (a jakże :))
Muzyka w różowej ramce, żeby zrobiło się trochę cieplej i raźniej. A kogo ten róż razi i trąci słitaśnym blogaskiem, niech włoży przyciemnione okulary.
Ramka przejdzie w odcień eleganckiego skandynawskiego różu. Inaczej prawda? :)
I taką barwą namalowałabym ten utwór.

sobota, 24 kwietnia 2010

Do Pawła F.

Wpis do Pawła F. ;)

Pawle - chciałabym coś tutaj napisać, jako że mogę nie mieć już okazji powiedzieć paru słów...

Dziękuję za wszelkie inspiracje z Twojej strony, bo dzięki Twojemu blogowi, zaczęłam np. pisać swój! Powodowałeś wiele jeszcze innych twórczych inspiracji (o których nie pisałam, ale były, zaistniały, zmieniały...).

Jeśli decyzja o niepisaniu jest ostateczna (?), niech wyjdzie Tobie tylko na dobre.
A dobra energia, którą wysyłałeś w dużych ilościach, przez tak długi czas do tylu osób, niech wraca do Ciebie jak australijski bumerang.

Będzie mi brakowało BLOGOSTANU - to pewne :((

Pozdrawiam Ciebie serdecznie
Poszłam dzisiaj na spacer, w stronę słońca. Co za komfort!!! Słońce, spokój, przeciwsłoneczne okulary, głęboki wdech i wydech, miękkie buty, które nie stukają...
No i zieleń, wreszcie zieleń!!
Nawet mlecze, których nie lubię, bo brudzą palce mnie cieszyły. Szłam na własnych nogach, zdrowa, w miarę spokojna. Będzie dobrze. Trzeba szukać słońca. Cieszyć się jego ciepłem na twarzy. Patrzyć na zielone :)



Chciałabym żeby powróciła taka lekkość...

(zdjęcie znalezione w internecie)

Kwiecień jest naprawdę ciężkim i tragicznym miesiącem. Wielu z nas zapamięta go do końca życia. Tak długo brakowało wiosny! Ciężar katastrofy przygniótł wiele osób i w niektórych wyzwolił za duże emocje. Za dużo tego było i za długo trwało. Dodatkowe kłopoty jak cegły obciążały i ciągnęły w dół.
Każdy z nas ma inną konstrukcję.
I nie wszyscy sobie z tym poradzili :((

piątek, 23 kwietnia 2010

Najlepiej się zapamiętuje początki albo końce.
Podczas napisów końcowych An education leci ta właśnie piosenka.
Zapamiętałam ten intrygujący zachrypnięty głos. Aż musiałam to odnaleźć :)


Miałam ostatnio okazję robić bardzo ciekawą rzecz.
Grałam małą rólkę - Dorotę, którą odgrywałam kilka razy w ciągu dnia w pewnym projekcie. Dorota była pracownikiem, a przełożonymi poważni ludzie ubiegający się o pewne stanowisko.
Było to fascynujące z wielu powodów.

Musiałam stworzyć dla tych ludzi mniej więcej taki sam, 'wystandaryzowany bodziec', czyli zachowywać się i używać podobnych argumentów (żeby każdy miał tę samą Dorotkę), jednocześnie wpasować się w ich tok myślenia i argumenty tak, aby rozmowa była w miarę naturalna. Dodatkowym utrudnieniem było to, że Dorotka nie mogła być za 'łatwa' :)
Najciekawsze było to, że na własnej skórze doświadczyłam wielu metod i sposobów, jakie przełożeni stosują wobec podwładnych, gdy chcą od nich coś uzyskać. Jak traktują za miękko, lub gdy liczy się dla nich tylko zysk, a Twoje zdanie, czy problemy osobiste mają w poważaniu ;) Zobaczyłam jak manipulują, wkładają w usta argumenty, których się nie użyło, lub gdy chcą nieba uchylić, pomóc, bo pracownika stawiają na pierwszym miejscu. Gdy chwalą choć niekoniecznie jest za co, oraz... jak to jest być zwalnianym! Chyba wszystkie opcje zostały wykorzystane. A instrukcja była ta sama!

Ludzie to się jednak różnią od siebie... ;)

środa, 21 kwietnia 2010


Nie wiem jak udało mi się w ciągu ostatnich tygodni przeczytać tę książkę. Z braku czasu i warunków czytałam ją np. po północy w łazience. W każdym razie książka miała to 'coś'.
'Miłość lwicy' to historia Niemki, która postanawia poślubić wojownika Samburu i zamieszkać z nim w kenijskiej wiosce. To inna historia od tej zekranizowanej niedawno - Białej Masajki.
Bo Christinie Hachfeld-Tapukai udaje się przetrwać konflikty i nieporozumienia i od 20 lat żyć z afrykańskim mężem.
Książka jest alternatywą dla przeciętnych wyobrażeń o tym, jak może wyglądać życie. Jest też historią o miłości, która żeby przetrwać musi być najprostsza, najszczersza, wręcz elementarna.
Akceptacją mega różnic ze świadomością, że one są i będą.
Wydaje się to być ideałem, dobrym kierunkiem na życie...
No i dużo ciekawostek o kulturze Kenii można znaleźć. I potem bezbłędnie odszukać Kenię na mapie. To jakoś też wydaje mi się istotne :)

Czasem, gdy pracuję i mocno się koncentruję robię dziwne rzeczy. Jak zobaczyłam te zdublowane soki stojące obok siebie, wiedziałam, że czas na przerwę :)

poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Jeszcze kilka dni temu pisałam, że brakuje mi zmian!! Teraz chciałabym żeby nic się nie zmieniło :((
Od kilku miesięcy bezustannie narzekam na Warszawę. Po ostatnich chwilach jestem dumna, że tu mieszkam.
Chyba jestem winna Warszawie przeprosiny.
Byłam wczoraj na ul. Żwirki i Wigury, którą przejeżdżał Prezydent. Przeżycie ogromne... Łzy, cisza, skupienie, szok, niedowierzanie, rozpacz... Żeby tak witać Prezydenta??? Tysiące ludzi wzdłuż całej trasy. Warszawiacy zachowali się po prostu pięknie, dostojnie, po prostu brak mi słów.
Kilka kwiatów, znicze - gesty były prawdziwe, z potrzeby serca. Nikt nie udawał. Ludzi przyszło tysiące. Powyłazili z blokowisk, sprzed tysięcy telewizorów.
Cieszę się, że tam byłam. Okropnie trudny czas dla wszystkich, ale każdy przeżywa po swojemu...
Chciałabym żeby to miasto zwolniło i zaczęło się uśmiechać. Za jakiś czas, i tak na stałe.

sobota, 10 kwietnia 2010


Zdzwoniliśmy się ze znajomymi z W-wy. Idziemy na mszę. Co innego mamy zrobić...

piątek, 9 kwietnia 2010



Uruchomiłam nową taśmę produkcyjną. Robienie tych broszek to CZYSTA przyjemność. Jak się zacznie tworzyć, nie można przestać, i szybko widać efekty swojej pracy ;)
Jeśli ktoś chciałby też spróbować, to tutaj jest przepis

Jedyne co słyszałam kiedykolwiek o Mertonie to fragment, kilka słów wypowiedzi, czy raczej modlitwy "Panie, nie mam pojęcia dokąd podążam, nie widzę drogi przed sobą, ale wierzę, że... (...)", co było mi bliskie, bo myślę jest kilka typów ludzi; wśród nich są tacy, którzy meandrują, wędrują i szukają całe życie, i tacy, którzy jakby od razu znają kierunek, wiedzą gdzie iść i... strzałka do przodu. Ja do tych ostatnich z pewnością nie należałam.
Okładkę tej książki zauważyłam już dawno temu, ale nie miałam odwagi po nią sięgnąć. Po prostu tak czasami jest. Wiedziałam, że to nie są przelewki, ani fantazja literatury współczesnej.
Przeczytać tę książkę pomogły mi za długie godziny spędzone w pociągu. Bo może w innych warunkach po prostu by się nie udało. Tym razem nikt do mnie nie zagadał, ani ja. Pan na siedzeniu obok oglądał film na laptopie, potem wylał całą kawę na spodnie, i powiedział dwa razy, o kurcze, ale to głupio wygląda. Nic poza tym się nie wydarzyło. Więc przeczytałam.
BARDZO warto było :)

czwartek, 8 kwietnia 2010

Bycie zrozumianym i wysłuchanym przez drugą osobę, to uczucie nieporównywalne do żadnego innego.
To wielkie WOW.
Słyszysz własne słowa i się dziwisz, że to mówisz. I nagle więcej rozumiesz i widzisz.
Jak to działa, że drugi człowiek tyle daje, tylko BĘDĄC, patrząc i słuchając? I samo to - działa.

Po prostu MAGIA ;)))))

środa, 7 kwietnia 2010

Update około-świąteczny


Ogródkowo


Świat z perspektywy krokusa (i poniżej - fiołka)



Sopot w międzyczasie, zimny i za mgłą. Ale modny - białe deski wciąż bardzo na topie


Łabędzie nienażarte


Wiosny jeszcze nie było, przynajmniej w okolicach kaszubskich jezior :(


Brzoza do której mogłam się przytulić, ale szkoda mi było mojego nowego płaszczyka. Wzięło górę mieć nad być