poniedziałek, 27 października 2008

Dyplomacja



Jedziemy ostatnio z A autobusem na Ursus i mijamy cmentarz.
A: Ale rozrósł się ten cmentarz...
A w autobusie wokół nas mnóstwo dziadków i babć (jadą sprzątać groby, bo to niedziela itp...)
Ja: No... Patrz, jak to ludzie szybko odchodzą...
I wtedy zauważam szybkie ruchy gałek u Ani.
A próbuje ratować sytuację: A tak mało się nowych rodzi...
Spojrzenia dziadków były wbite w nas intensywnie aż do końca podróży.
A my naprawdę jesteśmy dobre dziołchy...

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Ludzie mają tendencję do odbierania wszystkiego do siebie. Mamy tak skonstruowany rdzeń przedłużony.

Anonimowy pisze...

Tak w temacie dzisjejszego layoutu - oczy mi krwawią!!!

Już żeby blog był brzydki, byle nie atakował z monitora...

Gosia pisze...

To chyba któraś z nas mogłaby dodać ciepło "Ale niech babcia tego nie bierze do siebie!" ;D

Gosia pisze...

Do kalina: Ależ dlaczego optymistyczna barwa Ci nie odpowiada? ... :)

Anonimowy pisze...

Daj spokój. Przecież oczy bolały po 5 minutach patrzenia na tamte kolorki :) Teraz jest super :)