poniedziałek, 28 września 2009

Jeśli chcesz bizonem być, to tylko tutaj



Yellowston NP i "święte krowy" Ameryki Północnej ;)
Dozwolona prędkość w parku - jaka to prędkość, przekonasz się podążając za bizonem.
Czas przejazdu przez park narodowy - jest zależny od ilości bizonów przekraczających drogę i czasu podejmowania przez nich decyzji, którą trawę i po której stronie drogi schrupać. Uwaga! Bizony bywają nieobliczalne, przekonaliśmy się naocznie, ostrzeżenia nie kłamały. Widzieliśmy jednego przeskakującego nad maską samochodu. Zahaczył swym ciężarem i kopytami o maskę. Na szczęście nie naszą...

Jeszcze w rozjazdach


Jakoś ciągle jeszcze w podróży jestem, pociągach i nie mogę do końca wrócić do poprzedniego rytmu. I chyba nie chcę tego poprzedniego rytmu sprzed wycieczki. Podróż to jednak moje życie, i dosłowne i w przenośni. Wydaje mi się, że nawet łatwiej jest coś rzucić, wyjechać niż wiernie trwać przy swoim pueblu? :)
Na zdjęciu uwieczniłam niekończący się pociąg, który mijaliśmy gdzieś w Arizonie lub Kalifornii, niedaleko meksykańskiej granicy (którą z dziką chęcią przekroczyłabym jeszcze w przyszłości).

PS. Tęsknię.
Taaak...
Człowiek - wiecznie niezaspokojona istota :)

poniedziałek, 21 września 2009

Pierwsze kroki


(Big Sur, California)

Na wstępie :) chciałabym powiedzieć, że mam potrzebę opisania naszej miesięcznej podróży na osobnej stronie lub blogu ze zdjęciami i komentarzami, ale potrzebuję jeszcze tylko trochę więcej czasu... :)))

Udało nam się zrealizować cały plan! Przejechać ponad 5200 mil, zobaczyć 8 parków narodowych i co najważniejsze zejść na samo dno Wielkiego Kanionu! Jak to się stało opiszę później... Obudziłam w pobliżu rzeki Kolorado w dzień swoich urodzin i wychodziłam z Wielkiej Dziury około 7 godzin. Od zawsze fotografie Arizony i Utah niesamowicie mi się podobały, widoki bezdroży, surrealistycznych krajobrazów jakby z innych planet, ale rzeczywistość przerosła najśmielsze oczekiwania.
Wakacje były intensywne. Wymagały dyscypliny, porannego wstawania, wytrzymałości i tolerancji :) na ciągłe zmiany miejsca do spania (praktycznie każda noc w innym motelu, po pewnym czasie w naturalny rytm dnia weszło rozpakowywanie i pakowanie).
Bardzo pomogły nam w podróży oprócz ludzkich zdolności, urządzenia: GPS i BlackBerry. Mapy też mieliśmy, ale to BARDZO ułatwiło różne decyzje. No i również auto wiozło nas wszędzie bez ani jednej awarii :)
Mieliśmy niesamowite szczęście, opiekę podczas tej podróży, bo nawet pogoda nam sprzyjała, w odpowiednich miejscach gdzie potrzebowaliśmy słońca (np. San Francisco) to było słońce, a gdzie niekoniecznie (wyjście z Wielkiego Kanionu) - były chmury...
Może brzmi to bajecznie, ale naprawdę w tej chwili po powrocie widzę już wszystko w różowych okularach, na fali spełnionych marzeń. Ale postaram się o rzeczowość i konkrety w następnych odcinkach mojej telenoweli.
Pozdrawiam gorąco:)

piątek, 18 września 2009

Telegram


Byłam widziałam wróciłam napiszę. Teraz iść spaaaać :)!!