wtorek, 22 czerwca 2010

Znów będą wakacje!


Już jutro jadę na urlop. Bardzo dużo się dzieje wokół, i rzeczy które trzeba podomykać, podokańczać przed wyjazdem zewsząd atakują i upominają się o siebie. Jeszcze tylko trzeba skoczyć do biblioteki po książki, zapakować 3 kremy z filtrami od 50 do 30, tabletki z beta karotenem, 2 kapelusze, co mam nadzieję, uchroni mnie przed poparzeniami, które mam co roku niezależnie od tego, gdzie słońce świeci i jak bardzo się pilnuję. Na koniec jeszcze postawię plecak na wagę.
W międzyczasie będzie Opener w Gdyni i Pearl Jam (znowu się wymijamy z Eddim :((), Art Slot Festiwal (z mnóstwem artystycznych warsztatów). Na szczęście może uda się dojechać na ostatni dzień ciekawie zapowiadającego się Fetiwalu Inne Brzmienia w Lublinie :)
Wyjeżdżam tam, gdzie nie będzie za dużo internetu. Będę jeść owoce, patrzeć na turkusowe i łączyć się duchowo z naszym pięknym krajem, gdzie dokonują się ważne zmiany. Może będziemy też szaleć i bawić się, ale na razie po prostu marzę o totalnym resecie w stylu - dryfowanie po turkusowej zatoczce. Będę takiej szukać :)

niedziela, 20 czerwca 2010

Może ponieść pani torbę?

P. opowiedziała, że koleżanki koleżanka miała psa. Mieszkała sobie w warszawskim bloku, gdy pewnego dnia pies zdechł. I nie wiedziała co z nim zrobić :(
Znalazła kontakt do miejsca utylizacji zwierząt, zawinęła w coś zwierzaka, umieściła w torbie podróżnej i pojechała do tego miejsca autobusem.
Gdy autobus zbliżał się do przystanku, a koleżanka do wyjścia, jakiś młody chłopak zapytał czy może pomóc jej z torbą.
Oddała mu torbę, wyszli z autobusu... a chłopak z tą torbą, zwiał.

:) tak na koniec weekendu

piątek, 18 czerwca 2010

Ostatni

Sukces

Poczucie spełnienia (sukces) dla każdego jest czymś innym. Uszanuj to.
:))

Znalezione tutaj: stuffnoonetoldme.blogspot.com

wtorek, 15 czerwca 2010


Niektóre podróże nie są piękne, zwłaszcza gdy zepsuje się pociąg i trzeba czekać 4 godziny... Piękne były natomiast nagrzane tory, zielone pola wokół nasycone wilgocią po wielkiej burzy, świergotanie ptaków i cykanie świerszczy, których to dźwięków człowiek z miasta nie doświadcza zbyt często.
Moc w słabości się doskonali ... I rób tak, jakby wszystko od Ciebie zależało. I ufaj tak, jakby wszystko od Boga zależało.

poniedziałek, 14 czerwca 2010


Kolaże są doskonałym sposobem dla mnie - niezdecydowanej, które zdjęcie wybrać.

piątek, 11 czerwca 2010

33 st. C

Płyniemy, ale nie z prądem, tylko z potem. Wytwarzamy wiatr za pomocą przeciągu.
A po oficjalnych spotkaniach przebieram się w mało oficjalne sandały z odkrytymi palcami, zdejmuję rajstopy i wtenczas wstępuje we mnie duch wakacyjny. Różni się on od tego zwykłego nie-wakacyjnego ducha. Jest bardziej swobodny, wesoły, skłonny do żartów i mniej denerwujący się na przeciwności losu :)
I kilka wypowiedzi nawiązujących do wakacyjnego ducha.

'W CV nie umieścił pan informacji na jakim stanowisku pan pracuje?...
- Nie pamiętam na jakim, nie jest to dla mnie ważne i nie przykładam do tego wagi. Liczy się dla mnie to, żeby dobrze wykonywać swoje obowiązki'

'Co mogłaby pani wykorzystać ze swojego wcześniejszego doświadczenia na nowym stanowisku?
- jak pracowałam kiedyś w barze nauczyłam się robić drinki'

'Dlaczego chciałaby pani zmienić pracę?
- Właściwie, hmm, uwielbiam swoją pracę. Uwielbiam w niej wszystko! Nawet trudnych klientów'

wtorek, 8 czerwca 2010

Food


Nie od dzisiaj towarzyszy mi pewne przekonanie. Jest taka rzecz, naturalna potrzeba, z której najchętniej bym zrezygnowała i och-gdyby-nie -trzeba-było-na-to-poświęcać-tyle-czasu, byłoby super.
Przygotowań mnóstwo, przyjemność krótka, a wspomnień prawie brak. Niewdzięczna potrzeba.
Gotowanie, zakupy, zdążyć do sklepu, wyrobić się z kasą i myślenie - zdrowe, czy nie-zdrowe? Szkoda, że trzeba codziennie i to kilkakrotnie w ciągu dnia. Że nie można czasem tego przełożyć jak innych potrzeb, na bardziej sprzyjający termin ;) Że żołądek się kurczy i hałasuje, że głowa może zacząć boleć i ogólnie źle, gdy tego brak.
Szkoda, że nie jesteśmy jak kwiaty. Raz zapomnielibyśmy się podlać, liść by odpadł, ale tragedii by nie było.
To dziwne co piszę. I know!!! :)

poniedziałek, 7 czerwca 2010

Ks. Jerzy Popiełuszko


Słucham i uczę się. Zamyślam.
Konkretny człowiek, konkretne czyny. Z papierosem... Święty.

sobota, 5 czerwca 2010

Truskawki w Złotych Tarasach


Wokół kilkanaście rodzajów tiulu i innych materiałów, które lubią ogień. Ale nie za bardzo. I szklanka z resztką truskawek ze spaceru zmiksowana z jogurtem. Poza tym dużo muzyki i po prostu relaks... Oby trwał wiecznie!
Nieeee, żartowałam ;D

piątek, 4 czerwca 2010

The End


Oficjalnie dziś dobiegłam do mety, bo szczęśliwie napisałam, to co miałam napisać, w ściśle określonej konwencji egzaminacyjnej, i czasie, na oznakowanym papierze, w otoczeniu kilkunastu osób i słowników i szelestu kartek i spoglądania na zegar. Woooow... co za ulga. Ostatnie miesiące były naprawdę baaaardzo ciężkie. Dobiegłam do mety, nie muszę biec dalej, w tym momencie to dziwne uczucie. I będą wolne popołudnia...
Zamieszczam zdjęcie bzu. Mijałam go często, ale zauważyłam dopiero wtedy, kiedy już było trochę za późno ;) Symbolizuje maj w przyspieszeniu. Maj który się skończył trochę za szybko, bo musiałam biec.

czwartek, 3 czerwca 2010

Pójdziemy na spacer, a potem Ciebie zjem


Znalezione TUTAJ

:)

Niespodzianka od M.
Okrutnie miłe i w ogóle :) I chyba moja pierwsza w życiu płyta z autografem.

wtorek, 1 czerwca 2010

Days off

My days off are [beeesy]

(znalezione w necie)