poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Paray le Monial


Ponieważ w tym roku lepiej poznałam moją patronkę, czuję się w obowiązku przekazać przesłanie, które otrzymała... również z racji moich wakacji w Paray le Monial :)

Jezus powiedział do Św. Małgorzaty Marii "Moje serce jest tak przepełnione miłością do każdego człowieka, iż dłużej nie może powstrzymać jego płomieni miłosierdzia..."

Więcej można przeczytać TU i TU...

niedziela, 28 sierpnia 2011

Co Cię powstrzymuje?


Dobre pytanie :-)... szkoda, że napisane jest małą czcionką :-)
Zdjęcie to rezultat szwendania się po warszawskiej pradze i odkrywania nowych zakątków...

piątek, 26 sierpnia 2011

Party Rock Anthem



Aerobik w Paray le Monial przebiegał właśnie wg takich oto rytmów :-) A potem katecheza. Ha ha :-)

Pierwszy dzień po urlopie...

8.00 - wchodzę do pracy, trochę mi się niedobrze robi, ale myślę... będzie dobrze!
8.05 - ludzie mnie witają, pytają jak tam było, mówię 'suuuper' :)
8.10 - koleżanka opowiada mi co się działo pod moją nieobecność, i co będzie się dziać!!! myślę sobie wolniej, o kurcze, a to masakra, zaraz zaraz, wolniej, ale o co chodzi...?.. no nie...!! :(
8.30 - dowiaduję się, że moja najlepsza koleżanka za kilka miesięcy nie będzie pracować... :(
8.45 - zakupiono jakieś narzędzie przez co moje, które robiłam pół roku może być bezużyteczne... :(
9.00 - dowiaduję się, że są kolejne kłopoty w moim projekcie i chce mi się płakać, bo nikt nic nie wie, nikt tego nie robił. Ściana niewiedzy.
9.15 - zastanawiam się czy nie złożyć wypowiedzenia, i kiedy upływa okres wypowiedzenia :-)... zastanawiam się równolegle jak się spakuję i gdzie się wyprowadzę
9.30 - zbieram się w sobie i zaczynam rozgryzać problemy... krok po kroku, każdy rozwiązany element przybliża przecież do rozwiązania... i nie ma rzeczy niemożliwych? są tylko emocje, które pozwalają o tym zapomnieć!
13.00 - lunch - bo najważniejsze to ZJEŚĆ OBIAD!!
13.30 - szefowa mnie olewa :-) znaczy nic się nie pali... :) ouuuuk.
14.00 - robi się sympatyczniej...
15.00 - większość spraw pod kontrolą, wiem już o co chodzi, coraz lepiej...
po 16.00 - to już prawie finish, jeszcze tylko piątek, jest dobrze :) może jednak nie złożę wypowiedzenia jutro....
Przeżyłam. Żyję, uffffffff

piątek, 5 sierpnia 2011


Ostatnio poznałam:
- człowieka, który do 29 roku życia w ogóle nie zwracał uwagi na kolory, świat istniał bez nich!
- PREZESA osiedlowego parkingu (lat na oko 69),
- panią, która powiedziała, że rozumie osobowość borderline Amy Winehouse..,
- pana, który lubi posypywać danie pietruszką... :**

czwartek, 4 sierpnia 2011

środa, 3 sierpnia 2011



Po L wiadomo czego można się spodziewać. Nawet w improwizacjach rozpoznaje się znane już improwizacje. To chyba właśnie można nazwać stylem. Nowa płyta, kupujesz i wiesz już co i jak. Jak stary dobry przyjaciel. Gdy potrzebna jest odrobina dystansu, to klikam :) właśnie w niego.