lipiec 2010Upały spowalniają przewodzenie neuronów i ogólnie nie wiadomo co ze sobą zrobić, gdy tak ciepło w dzień i w nocy. W pewien weekend pojechałam do Lublina. Nie byłam tam od dawna, a mieszkałam 5 lat. Masa wspomnień, znajomych budynków, zakamarków, zapachów. Wspomnienia osób, emocji, wydarzeń. Kawał życia. Szkoda, że już zupełnie nie po drodze.
sierpień 2010Koniec wakacji, koncert na Targu Węglowym i rozmyślania co robić, zwalniać się z pracy, czy nie?!! Rozmowy ze wszystkimi wokół, z samą sobą. Spalam się, chcę wyskoczyć z własnej skóry i wydaje mi się, że jak czegoś nie zmienię to po prostu zwariuję... Sugestia A. i wybieram wariant B czyli zostaję tutaj, ale szukam pracy, tak na maksa, zdecydowanie (przynajmniej takie było założenie).
wrzesień 2010Jak pilny uczeń wraz z początkiem roku szkolnego zaczynam sumiennie redagować CV i wysyłać w sieć, marząc o szczęściu. Ten plan i własne zdecydowanie są jak wiatr w żagle, a kolejne ukończone urodziny rozpoczynają 'rok zabawy', o którym ciągle zapominam :]
październik 2010Miesiąc spotkań, najpierw z M, P i G, potem c. H, M i P. Co tu dużo mówić. To są piękne chwile.
listopad 2010Znowu nie jest lekko... Decyduję się na wyjazd, który jest w jakiś sposób przełomowy. Samodzielność i niezależność to tutaj słowa klucze.
grudzień 2010Grudzień przyszedł z założeniem, że będzie bardziej spokojnie i świadomie. I udaje się. Dostaję też wiadomość, że wreszcie gdzieś mnie chcą :) Cieszę się, że zmieniam akwarium, i popłynę odrobinę innym prądem.