
Relacje międzyludzkie są skomplikowane jak pobyt w dżungli (chociaż w niej nie byłam, domyślam się, że lekko nie jest, i nie łatwo jest przeżyć).
Weźmy pod uwagę kwestię nawiązania kontaktu.
Ktoś mnie zaczepia...
Kto?
Nieznajomy, znajomy, średnio znajomy. Bliski, bardzo bliski, lubiany, nielubiany, gruby, chudy, biały, żółty...
W jaki sposób?
Dzwoniąc, mailowo, sms-owo, przy bezpośrednim spotkaniu. Kontaktuje się rzadko lub często, Za często lub za rzadko. Dzwoni zamiast pisać, odwiedza zamiast sms-ować :)
Po co to robi? Jakie są intencje?
Czy ten ktoś zna swoje intencje, czy ja znam tej osoby? bo bywa, że nie i ... ktoś zagaduje, bo się nudzi, albo tak sobie poprawia nastrój... albo nieświadomie chce do czegoś nakłonić...
Następnie w jaki sposób przekazuje to co ma do powiedzenia? (ton wypowiedzi)
Ważne jest to, bo ten sposób działa na tego, kto odbiera. Jak to na mnie wpływa? (powiedzmy, że taki i taki ton mnie odstrasza, lub odwrotnie - przyciąga, a ktoś miał zupełnie inne intencje). Albo rozmawia z nami w jakimś określonym dla siebie stanie ducha, rozmowę poprzedziły jakieś ważne doświadczenia.
Co ktoś mówi?
Niektórzy w zadziwiający sposób nie potrafią przekazać o co im tak naprawdę chodzi. Mówią 1000 słów (jak w amerykańskich podręcznikach), które można byłoby zmniejszyć do 50, albo też używają skrótów myślowych, które trudno rozszyfrować. Nikt przecież nie siedzi w czyjejś głowie.
I tak powstają nieporozumienia.
Czasem mam wrażenie, że nawet rozmawiając ze sobą, niby się rozumiejąc, odbieramy świat i tak inaczej. Dobre komunikowanie się to jest sztuka, umiejętność na wagę złota. W szkole powinien być z tego przedmiot obowiązkowy :)
Trochę zakręcony temat, prawda?...:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz