poniedziałek, 6 grudnia 2010

6 grudnia

Wpis bardzo tematyczny :]

Wczorajszy brak prądu spowodował, że na resztkach baterii na chwilę zajrzałam do bardzo starych katalogów.
Tutaj siedzimy przy ognisku rozpalonym za akademikiem w Nijmegen. Fińsko-węgiersko-polski skład. Pamiętam, że świetnie dogadywaliśmy się z Węgrami, którzy też mają przysłowie podobne do naszego 'Polak Węgier dwa bratanki'... Wtedy ominęła nas impreza, podczas której pod tańczącymi ludźmi zerwał się olbrzymi balkon biegnący wzdłuż całego pierwszego piętra. Nasza koleżanka po raz drugi złamała nogę. A zagraniczna uczelnia ufundowała wszystkim rodzicom dzieci (ha! dorosłych ludzi :)), które się potłukły, darmowe przeloty z innych krajów i hotele :)
Takie fajne wspomnienia :)

Brak komentarzy: