środa, 1 grudnia 2010

Grudzień

Śnieg spadł w wigilię Adventu i rozpadał na dobre, od poniedziałku spowalniając całe miasto. W samą porę. Spadł nie za wcześnie, w sam raz na początek grudnia. Reakcję na jego akuratność widać po mieszkańcach, listopad był łaskawy w ciepło, a śnieg i mróz został przywitany jak oczekiwany gość, który przychodzi dokładnie na czas.
Dni mam wypełnione po brzegi i mogłabym pracować jeszcze więcej, skutecznie zapełniając pustkę. Ale staram się nie przesadzać. Chciałabym cieszyć się z małych rzeczy bardziej, zamiast martwić się brakiem najważniejszych rzeczy i osób w moim życiu. Chciałabym skupić się na detalach i drobiazgach, które są. Chciałabym spowolnić mój zgooglowany umysł lepiej się koncentrować i wybierać mądrze.
Postaram się porobić zdjęcia drobiazgów przynoszących radości i zamieszczać tutaj co jakiś czas. Obym tylko się znowu nie rozproszyła nowym pomysłem ;)

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

cudnie brzmi to łapanie małych chwil i przyjemności. I jak wielkiego wtedy one nabierają znaczenia:). Bardzo to mi się podoba- powodzenia:)

Gosia pisze...

Postaram się, obiecuję :) Pozdrawiam