poniedziałek, 31 maja 2010
niedziela, 30 maja 2010
Skarpetki i business english
Końcówka maja jest bardzo pracowita. Staram się nie przesadzać, czyli jeść, spać, ale im więcej się uczę i wiem, tym więcej widzę jak mało wiem, i ile jest do nauczenia. Opanowuję w pigułce dziedziny o których istnieniu nie miałam pojęcia, tj. marketing wirusowy, merchandising, rodzaje przedsiębiorstw. Przeglądam słowniki i marzę o tym, już żeby to się skończyło.
Za oknem deszcz nieprawdopodobny, dzisiaj 3 razy zmieniałam skarpetki, bo były brudne, bo wracałam w deszczu, bo kopnęłam kubek z białą herbatą, która nie posiada smaku, ale jest bardzo zdrowa i każda kobieta, która chce być piękna powinna ją pić :) Te same skarpetki posłużyły mi jako odsysacz herbaty z wykładziny, a odsysając herbatę czytałam jednocześnie jakiś tekst.
Kocham abstrakcje i nie potrafię wpasować się w klucz języka biznesu, co mnie dość martwi, bo co nieco zainwestowałam w tę zabawę, środków materialnych i niematerialnych.
Ciekawe jak mi pójdzie egzamin, jaki będzie jego rezultat? Czy wynik spełni moje oczekiwania? Czy kompleksowo wcześniej zaplanowane działania, podjęte środki, poniesione straty, wnikliwa organizacja czasu okażą się właściwe wobec oczekiwanego efektu?
:P
I am tired. Good night :)
Za oknem deszcz nieprawdopodobny, dzisiaj 3 razy zmieniałam skarpetki, bo były brudne, bo wracałam w deszczu, bo kopnęłam kubek z białą herbatą, która nie posiada smaku, ale jest bardzo zdrowa i każda kobieta, która chce być piękna powinna ją pić :) Te same skarpetki posłużyły mi jako odsysacz herbaty z wykładziny, a odsysając herbatę czytałam jednocześnie jakiś tekst.
Kocham abstrakcje i nie potrafię wpasować się w klucz języka biznesu, co mnie dość martwi, bo co nieco zainwestowałam w tę zabawę, środków materialnych i niematerialnych.
Ciekawe jak mi pójdzie egzamin, jaki będzie jego rezultat? Czy wynik spełni moje oczekiwania? Czy kompleksowo wcześniej zaplanowane działania, podjęte środki, poniesione straty, wnikliwa organizacja czasu okażą się właściwe wobec oczekiwanego efektu?
:P
I am tired. Good night :)
piątek, 28 maja 2010
Secretos del alma
Jeszcze nie miałam takiego zadania domowego :)
Na każdej lekcji hiszpańskiego oglądamy kilka minut króciutkiego youtubowego odcinka meksykańskiej telenoweli... Sekrety duszy.
Według lektorki musimy trochę nadrobić (?!) Na weekend odcinek número cuatro. Komedia.. tzn. telenowela.
Na każdej lekcji hiszpańskiego oglądamy kilka minut króciutkiego youtubowego odcinka meksykańskiej telenoweli... Sekrety duszy.
Według lektorki musimy trochę nadrobić (?!) Na weekend odcinek número cuatro. Komedia.. tzn. telenowela.
czwartek, 27 maja 2010
Zbyt... Za... Nie aż tak...
Dzisiaj przypomniałam sobie tę, bardzo często słuchaną niegdyś piosnkę:) Jakże mi się znowu podoba.
"Za mądra dla głupich a dla mądrych zbyt głupia.
Zbyt ładna dla brzydkich, a dla ładnych za brzydka.
Za gruba dla chudych, a dla grubych za chuda.
Spróbuj się domyśleć, gdzie to mam. Gdzie?
Za łatwa dla trudnych, a dla łatwych za trudna.
Zbyt czysta dla brudnych, a dla czystych za brudna.
Zbyt szczecińska dla warszawy, a dla Szczecina zbyt warszawska.
Spróbuj się domyśleć, gdzie to mam. Gdzie?"
"Za mądra dla głupich a dla mądrych zbyt głupia.
Zbyt ładna dla brzydkich, a dla ładnych za brzydka.
Za gruba dla chudych, a dla grubych za chuda.
Spróbuj się domyśleć, gdzie to mam. Gdzie?
Za łatwa dla trudnych, a dla łatwych za trudna.
Zbyt czysta dla brudnych, a dla czystych za brudna.
Zbyt szczecińska dla warszawy, a dla Szczecina zbyt warszawska.
Spróbuj się domyśleć, gdzie to mam. Gdzie?"
Adres
Ponieważ pomagam koledze przechwycić pewną paczkę z Krakowa pewna firma kurierska skontaktowała się ze mną.
Podaliśmy jako adres wysyłki mój adres domowy. Potem jednak zmieniliśmy na adres służbowy.
Pani z firmy zadzwoniła i zapytała, czy na pewno przesyłać na adres podany jako drugi, bo... on jest jakiś skomplikowany i długi.
Wyjaśniam, że to nazwa firmy i działu.
Pani ' ale czy nie można by jakoś krócej go napisać? np. samą ulicę i numer pokoju?
:D
Rzeczywistość trzeba sobie czasem upraszczać.
Życie jest wystarczająco złożone i skomplikowane.
Podaliśmy jako adres wysyłki mój adres domowy. Potem jednak zmieniliśmy na adres służbowy.
Pani z firmy zadzwoniła i zapytała, czy na pewno przesyłać na adres podany jako drugi, bo... on jest jakiś skomplikowany i długi.
Wyjaśniam, że to nazwa firmy i działu.
Pani ' ale czy nie można by jakoś krócej go napisać? np. samą ulicę i numer pokoju?
:D
Rzeczywistość trzeba sobie czasem upraszczać.
Życie jest wystarczająco złożone i skomplikowane.
poniedziałek, 24 maja 2010
Sztuka czerwonowłosych
Wczoraj powstało Red Heads Art (nazwa od koloru naszych włosów) i wysłałyśmy z P. zgłoszenie do jednej galerii - sklepu internetowego. Może niedługo zamieszczę to, co tworzymy. Na razie brakuje mi trochę czasu, byle do egzaminu.
Update: Galeria nas nie zechciała. Jesteśmy zbyt mało oryginalne.
Poniżej broszka Patycji. Taca z oliwkami

Moje lusterko. Jeden z efektów zimowo-jesiennych zmagań z decoupage :)
Update: Galeria nas nie zechciała. Jesteśmy zbyt mało oryginalne.
Poniżej broszka Patycji. Taca z oliwkami

Moje lusterko. Jeden z efektów zimowo-jesiennych zmagań z decoupage :)
niedziela, 23 maja 2010
piątek, 21 maja 2010
Cytat dnia
Szaleństwo: robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów (Einstein)
Poranne rozmowy w pracy. Niektórzy ludzie potrafią generować wciąż te same tematy. Wychodzę dyskretnie z pokoju. Czasami nie wytrzymuję.
Poranne rozmowy w pracy. Niektórzy ludzie potrafią generować wciąż te same tematy. Wychodzę dyskretnie z pokoju. Czasami nie wytrzymuję.
czwartek, 20 maja 2010
Obyczaje cd. (przypadkowo)
Jechałam dzisiaj w autobusie z dziadkiem, który dziarsko stał obok, nie usiadł i oznajmił głośno, że ma 91 lat. Wychodząc z autobusu minęłam biegnącą staruszkę w koszulce z napisem 'Free Spirit'. W sklepie, gdy decydowałam się co kupić, zniecierpliwionej obok staruszce wyrwało się 'shit!!'. Co prawda okazała się być Angielką, no ale mimo wszystko ;)
Poczułam się jak niemowlak :)
wtorek, 18 maja 2010
Water
poniedziałek, 17 maja 2010
Obyczaje
Wczoraj jechałam w pociągu z czterema chłopakami i jedną dziewczyną w przedziale. Chłopak bardzo chciał nam pomóc ściągać lub też wrzucać walizy na górę. Dziewczyna była atrakcyjna i bardzo samodzielna, co też głośno zadeklarowała mówiąc, że ona zawsze sobie radzi z bagażami.W związku z tym, w pewnym momencie chłopak spojrzał na mnie smutnym wzrokiem, gdy zbierałam się do wyjścia i powiedział 'chciałabym mieć szansę się po prostu wykazać' :)) powiedziałam OK, i ściągnął walizę na ziemię.
Co raz częściej jestem świadkiem zamieszania obyczajowego? Z jednej strony oczekujemy od mężczyzn kurtuazji, opiekuńczości, z drugiej walczymy o niezależność, a pomoc wiele dziewczyn uznaje za afront. Nasze oponki na brzuchach dezorientują mężczyzn, którzy dostają po głowie, bo ustępują, upss, 'ciężarnym'... Wstawać, siedzieć, pomóc, podnieść?
Osobiście lubię 'staromodne zachowania' i naszą polską kulturę. Gdy mieszkałam w Holandii zepsuł mi się rower. Pomógł mi w naprawie Polak. Holenderki same muszą sobie radzić z takimi problemami. Uczą się zmieniać dętkę na 'technice' w szkole. Z jednej strony przydatna umiejętność.
Z drugiej, kobieca samowystarczalność jakoś przeraża.
Maj
Maj jest wspaniałym miesiącem, i zdarza się tylko raz w roku. Pachnie, zieleni się, ociepla... Dlatego każdego dnia staram się koncentrować na danym dniu i przypominać, że np. jest 17 maja 2010 i już się więcej nie powtórzy. To bardzo trudne tak pamiętać, zwłaszcza w obliczu natłoku obowiązków i zadań, których mimo wszystko sama się podjęłam. Byle do egzaminu z języka, bardzo ważnego dla mnie, potem tylko 2 tygodnie i wakacje, zwane przez poważnych ludzi - dniami wolnymi od pracy. W tym roku wcześniejsze, na celowniku południe Europy, a miał być pobyt w domu... Tak jak co roku. Nie wiem, kiedy w końcu posiedzę dłużej w domu, i pojeżdżę nad polskie morze. Planowałam w tym roku mały album ze wschodami i zachodami słońca. Album będzie jednak dotyczył innego morza, a Bałtyk nie ucieknie ;)
środa, 12 maja 2010
poniedziałek, 10 maja 2010
sobota, 8 maja 2010
Z lektoratu
Pani lektorka jest niesamowita. Przeczytajcie sami :)
'A kto nie odrobił zadania domowego...., niech sobie teraz wymierzy w środku chłostę'.
'I dlaczego nikt się nie zgłasza? To taka nieśmiałość Zosi z Pana Tadeusza, czy o coś innego chodzi?'
'Za tydzień, będzie kolokwium, ale to nie będzie jeszcze taka straszna tortura, bo dopiero zaczynamy'
'To może takie zdanie, praktyczne może być: 'uczę się, ale nie rozumiem'. I może jeszcze smutniejsza wersja: 'bardzo dużo się uczę, ale zupełnie nic nie rozumiem'
Te zajęcia mnie przekonują, że współczesne bezstresowe lektoraty prowadzą do rozmemłania i są mało skuteczne.
Na te zajęcia chodzi prawie 100% osób, jest wymagany duży wkład własnej pracy, ludzie się śmieją, wkuwają i są efekty!
'A kto nie odrobił zadania domowego...., niech sobie teraz wymierzy w środku chłostę'.
'I dlaczego nikt się nie zgłasza? To taka nieśmiałość Zosi z Pana Tadeusza, czy o coś innego chodzi?'
'Za tydzień, będzie kolokwium, ale to nie będzie jeszcze taka straszna tortura, bo dopiero zaczynamy'
'To może takie zdanie, praktyczne może być: 'uczę się, ale nie rozumiem'. I może jeszcze smutniejsza wersja: 'bardzo dużo się uczę, ale zupełnie nic nie rozumiem'
Te zajęcia mnie przekonują, że współczesne bezstresowe lektoraty prowadzą do rozmemłania i są mało skuteczne.
Na te zajęcia chodzi prawie 100% osób, jest wymagany duży wkład własnej pracy, ludzie się śmieją, wkuwają i są efekty!
Mężczyźni i barwy
(fot. z internetu)Byłam w bardzo dużym sklepie, w takim w którym milion osób depcze sobie po piętach, żony biegają i ściągają z półek co raz to inne 'bardzo potrzebne przecież rzeczy', mężowie się wkurzają i boją o swoją wypłacalność, a dzieci płaczą i piszczą z nudów, po czym i tak dostają lanie.
Postanowiłam w pewnym momencie przestać się stresować i cieszyć z tego, że oto zamierzam wyszukać i kupić nowe, ładne rzeczy. I tak się skutecznie zrelaksowałam, że zgubiłam marynarkę. Ostatecznie zakupy zakończyłam w punkcie obsługi klienta, w którym zastałam dwóch panów.
Pan pierwszy - 'co pani zgubiła?'
ja - 'marynarkę, brązową'
Pan po chwili ją przyniósł, 'to ta marynarka? to jest przecież śliwka! jaki brąz!', i odchodząc na zaplecze skomentował ten 'brąz' w stronę innego Pana z obsługi
Pan drugi - 'no faktycznie, haha, to nie żaden brąz, to śliwka, albo może bardziej..., hmmm, zgaszony fiolet'
!!! :))
czwartek, 6 maja 2010
Wyspa
Dzisiaj usłyszałam w piosence tekst, który brzmiał mniej więcej tak: na oceanie niespokoju, każdy potrzebuje swojej wyspy (?)
Proste. Ale dla mnie teraz - po prostu idealne.
Odbiór dźwięków to sprawa tak indywidualna, że czasem trudno coś komuś polecać.
Ta muzyka załączona w zielonym okienku działa naprawdę kojąco. Pomaga mi odetchnąć na mojej 'wyspie'.
Może dlatego, że 'intelektualny' jazz pozwala oderwać się od emocji? Czasem tak trzeba zrobić, żeby oszczędzać siły na ciąg dalszy.
I jeszcze coś w temacie. Zatelefonowałam wczoraj do pana i zapytałam czy ma chwilę na rozmowę ze mną. Pan miał to 'coś' i ważne było, żeby chciał rozmawiać. Pan - 'właściwie nie bardzo... jestem teraz na łodzi... na morzu... wśród wysp'.
Proste. Ale dla mnie teraz - po prostu idealne.
Odbiór dźwięków to sprawa tak indywidualna, że czasem trudno coś komuś polecać.
Ta muzyka załączona w zielonym okienku działa naprawdę kojąco. Pomaga mi odetchnąć na mojej 'wyspie'.
Może dlatego, że 'intelektualny' jazz pozwala oderwać się od emocji? Czasem tak trzeba zrobić, żeby oszczędzać siły na ciąg dalszy.
I jeszcze coś w temacie. Zatelefonowałam wczoraj do pana i zapytałam czy ma chwilę na rozmowę ze mną. Pan miał to 'coś' i ważne było, żeby chciał rozmawiać. Pan - 'właściwie nie bardzo... jestem teraz na łodzi... na morzu... wśród wysp'.
Mozaika talentu i pracowitości

Mozaika zrobiona ze zdjęć, które znalazłam na na www.etsy.com
Bardzo inspirująca strona :)
I cytat, który bardzo mi się ostatnio spodobał.
Dla wszystkich zdolnych leniuchów i pracowitych przeciętniaków.
"- Co ważniejsze dla sukcesu, talent czy pracowitość?
- A co ważniejsze w rowerze, przednie czy tylne koło?"
George Bernard Shaw
wtorek, 4 maja 2010
Wiejski weekend
Weekend majowyByła wieś na wschodzie, kwiaty we włosach, i pierogi w dużych ilościach i różnych postaciach, zaciąganie gwarą, pomarańczowy rower ukraina z siodełkiem wykrzywionym na prawo, ale szybki jak błyskawica i lasy, żaby tak głośne, że aż nagrałam filmik, dzień dobry do każdego napotkanego człowieka (taki zwyczaj), sarny, komary i wiele innych atrakcji, od których jestem teraz czerstwa i zdrowa ;)

czwartek, 29 kwietnia 2010
Zmiana
Kwiecień był naprawdę dziwnym i ciężkim miesiącem. Spowodował tyle różnych, nieoczekiwanych i smutnych zmian. Między innymi nagłą, gwałtowną i nie do końca oczekiwaną pustkę w pokoju obok. Nie tylko w wirtualnym.
Ale od wczoraj pokój w mieszkaniu zaczynają wypełniać nowe przedmioty. Za chwilę zamieszka tutaj nowa osoba...
Idzie maj.
Ale od wczoraj pokój w mieszkaniu zaczynają wypełniać nowe przedmioty. Za chwilę zamieszka tutaj nowa osoba...
Idzie maj.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

