Wczoraj jechałam w pociągu z czterema chłopakami i jedną dziewczyną w przedziale. Chłopak bardzo chciał nam pomóc ściągać lub też wrzucać walizy na górę. Dziewczyna była atrakcyjna i bardzo samodzielna, co też głośno zadeklarowała mówiąc, że ona zawsze sobie radzi z bagażami.W związku z tym, w pewnym momencie chłopak spojrzał na mnie smutnym wzrokiem, gdy zbierałam się do wyjścia i powiedział 'chciałabym mieć szansę się po prostu wykazać' :)) powiedziałam OK, i ściągnął walizę na ziemię.
Co raz częściej jestem świadkiem zamieszania obyczajowego? Z jednej strony oczekujemy od mężczyzn kurtuazji, opiekuńczości, z drugiej walczymy o niezależność, a pomoc wiele dziewczyn uznaje za afront. Nasze oponki na brzuchach dezorientują mężczyzn, którzy dostają po głowie, bo ustępują, upss, 'ciężarnym'... Wstawać, siedzieć, pomóc, podnieść?
Osobiście lubię 'staromodne zachowania' i naszą polską kulturę. Gdy mieszkałam w Holandii zepsuł mi się rower. Pomógł mi w naprawie Polak. Holenderki same muszą sobie radzić z takimi problemami. Uczą się zmieniać dętkę na 'technice' w szkole. Z jednej strony przydatna umiejętność.
Z drugiej, kobieca samowystarczalność jakoś przeraża.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz