poniedziałek, 17 maja 2010

Maj

Maj jest wspaniałym miesiącem, i zdarza się tylko raz w roku. Pachnie, zieleni się, ociepla... Dlatego każdego dnia staram się koncentrować na danym dniu i przypominać, że np. jest 17 maja 2010 i już się więcej nie powtórzy. To bardzo trudne tak pamiętać, zwłaszcza w obliczu natłoku obowiązków i zadań, których mimo wszystko sama się podjęłam. Byle do egzaminu z języka, bardzo ważnego dla mnie, potem tylko 2 tygodnie i wakacje, zwane przez poważnych ludzi - dniami wolnymi od pracy. W tym roku wcześniejsze, na celowniku południe Europy, a miał być pobyt w domu... Tak jak co roku. Nie wiem, kiedy w końcu posiedzę dłużej w domu, i pojeżdżę nad polskie morze. Planowałam w tym roku mały album ze wschodami i zachodami słońca. Album będzie jednak dotyczył innego morza, a Bałtyk nie ucieknie ;)

3 komentarze:

aguś pisze...

no pewnie ze Baltyk nie ucieknie, a trzeba troche poludniowego slonca zlapac po takiej zimnej wiosnie... :)

Gosia pisze...

U nas wiosna nie jest tak znowu zimna. Ale prawdą jest, iż zaczęłam przyzwyczajać się już do egzystencji w półmroku

Libreria pisze...

i słusznie, nie ucieknie:-)