piątek, 29 stycznia 2010

czwartek, 28 stycznia 2010

2007


Rzecz się ma następująco. Z noblistką 2007 jest mi bliżej niż z laureatem z 2006 roku... :)
Choć dopiero zaczęłam czytać Złoty Notes, kilkanaście dni temu łyknęłam Piąte dziecko i Podróż Bena (to kontynuacja pierwszego tytułu).
Obie książki nie są grube, ale sam fakt, że przeczytałam je w dwa dni chodząc do pracy i robiąc inne rzeczy, świadczyć może o tym, że... wciągają :)
Piąte dziecko wzbudza ten szczególny rodzaj niepokoju i przerażenia w dodatku całkiem przyjemnego, którego nie chce się przerwać. Czytałam książkę w autobusach, tramwajach i na przystankach w mrozie minus osiemnaście. Ciśnienie podskakuje i nie czuje się zimna. Więc polecam książkę zwłaszcza w mrozy.

Główna refleksja dotyczy wielkości i granic miłości matki do dziecka.
Dziecka, które jest dziwne, budzi niewytłumaczalny rodzaj niepokoju i odrazy, napięcia, dziecka które niszczy rodzinę. Zaskakująca okazuje się też prawda o Benie, kim on naprawdę jest.

środa, 27 stycznia 2010

Jazda tyłem do przodu


Pociąg był wyjątkowo długi, a komputer wylosował dla mnie miejsce w ostatnim wagonie. Bezprzedziałowym.
Miejsce w ostatnim rzędzie, gdzie siedzenia były odwrócone tyłem do kierunku jazdy.
Jechałam więc tyłem, samiutka, na szarym końcu pociągu.
Jakoś tak symbolicznie i jednocześnie zabawnie.
Jakby dodatkowo też pociąg pokazywał 'Widzisz, co zostawiasz za sobą? Patrz teraz przez parę godzin i zastanawiaj się. I podejmuj decyzję' ;)
Niestety stety książka mnie wciągnęła, a decyzja na półce czeka na swoją kolej.

Uczę się ciebie... lekarzu :)

Chodzę na odczulanie co tydzień. I przy każdej wizycie alergolog zadaje jedno pytanie: I co, działo się coś w zeszłym tygodniu? (po szczepieniu)

Jako że lubię zainteresowanie lekarza, chętnie mówię o tym co się działo, np.:
Ja: Tak, trochę spuchła mi ręka, swędziała i bolała mnie przez 3 dni, i ...
Lekarz (przerywa) – aaaa, to nic, tak musi być!

Kolejna wizyta na początku której lekarz pyta ‘I co, działo się coś?’. Zdawałoby się, że potrzebuje tych informacji, skoro za każdym razem o to pyta.
I odpowiadam zgodnie z prawdą, że byłam osłabiona, bolała mnie ręka, ręka była czerwona przez kilka dnia...
Lekarz (przerywa)- aaa, to nic, tak musi być!

Kiedy ostatnio lekarz zapytał ’I co, działo się coś w zeszłym tygodniu?’
Odpowiedziałam – nic się nie działo... :)
Lekarz, z satysfakcją – i tak właśnie ma być!!!

Skojarzyło mi się pytanie lekarza z amerykańskim 'how are you?'. Można by je tymże zwrotem powitalnym zastąpić i byłoby również sympatycznie ;)

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Kolejna złota myśl

Rób to co cię ożywia. Świat potrzebuje ludzi żywych.

ps. A ja widziałam dzisiaj setki zombi w metrze. Ale może ludzi po prostu zamroziło?

sobota, 23 stycznia 2010

Senność


Przeczytałam książkę, obejrzałam film. W takiej kolejności, chociaż kolejność ich powstawania była odwrotna. Najpierw powstał scenariusz do filmu, na którego bazie autor stworzył wersję rozszerzoną. Po obejrzeniu filmu mogę napisać, że film jest zwiastunem do książki :)

Senność napisana jest takim stylem, że zrywa czapki z głów:) Opisując po ‘mojemu’ – niezwykle plastyczny styl, apetyczno- ostro-lekki i obrazowy. Wnikliwie psychologicznie i spójnie skonstruowane postaci. I humor jest taki, że książkę połknęłam w jedno popołudnie.

Te historie mogą chyba dotyczyć każdego człowieka. Bo chyba każdy na jakimś etapie życia był i jest uśpiony w relacjach, sytuacjach niekomfortowych. Nie sposób też harmonijnie rozwijać się jednocześnie w wielu sferach życia, więc zawsze mamy jakąś sferę uśpioną tymczasowo chociażby.
I jeszcze jedna refleksja... można tkwić w czymś i myśleć, że jeśli zmienimy to coś, to się zawali. Zmianę odkładamy i wymyślamy logiczne powody, by nie zmieniać. A okazuje się, że nawet najbardziej zwarte układy między ludźmi mogą pęknąć i każdy sobie poradzi, pogodzi z nową sytuacją i może żyć lepiej, szczęśliwiej. I takie układy powinny pęknąć. Ale w uśpieniu nie potrafimy dostrzec, że coś powinno się zmienić, albo że brak nam sił.
Autor obdarował bohaterów obudzeniem, książka kończy się happy endem, co prawda jeden umiera, ale szczęśliwy :)

środa, 20 stycznia 2010

Życie w doniczce


Rośnie jak szalony pięknie pachnie
za oknem minus pięć

poniedziałek, 18 stycznia 2010

Jeżeli tylko rokujesz

Kurcze jak bardzo brakowało mi takiej książki. Jak bardzo dała mi do myślenia. O teatrze, literaturze, mozolnym i rzetelnym zdobywaniu warsztatu pracy, nie tak dalekiej historii polski, polskim filmie, podejściu albo inaczej miłości=pasji do wykonywanego zawodu (jedynym hobby) (co grozi chorobą, stąd tytuł...).
I że tak mi brakuje wiedzy w tak wielu obszarach.

Wielkie dzięki dla Izabeli! za inspiracje czytelnicze.
Bo ostatnio tylko czytam i czytam. I czytam :)

Sercowa choroba czyli moje życie w sztuce, J. Stuhr

Przytoczę tylko mały fragment wypowiedzi autora, który tutaj z pozycji mentora, nauczyciela zwraca się do czytelnika. Żałuję, że nie potrafię napisać lepiej i ciekawiej o tej książce, choć tak na to zasługuje...

'Jeżeli tylko rokujesz nadzieje, potrafisz zainteresować, jesteś kimś, masz odwagę, interesujesz się czymś więcej niż swoim pryszczem, zmarszczką i tym, jak wyglądasz, i najważniejsze, kochasz ogromnie swoją pracę i nie zamieniłbyś jej na żadną inną – to cię znajdą’.

W książce pojawiają się słowa Herberta 'Bądź wierny, idź'. One depczą mi ostatnio po piętach!!
No już dobrze, dobrze - idę.
Na razie tędy...

piątek, 15 stycznia 2010

...



Mariza (Marisa dos Reis Nunes) pod koniec maja będzie z koncertami w Polsce (w Warszawie i Wrocławiu). Warto ją rozpoznawać, kojarzyć z Portugalią, i muzyką fado.
Poszłabym chętnie na ten koncert, ale cena mnie jednak przyblokowała :)

sobota, 9 stycznia 2010

***



Idąc za wspomnieniem utworu Do polityka, zaczęłam szukać dalej i więcej muzyki Preisnera, trochę odświeżając znane rzeczy, i... dotarłam do tego albumu, o którym nic wcześniej nie słyszałam.
Obejrzałam dzisiaj ten filmik wiele razy. Jestem zachwycona. Od pierwszych dźwięków.
Podoba mi się to, co mówi kompozytor, jego spostrzeżenie na temat rozwijającej się technologii i zwiększającego się osamotnienia ludzi. Podoba mi się dyrygentka i zaangażowany chór.
Zamówiłam natychmiast płytę i nie mogę się doczekać, by przesłuchać całość.

czwartek, 7 stycznia 2010

La teta asustada


Plakat promujący film na polskim rynku jest ładniejszy, ale ten hiszpański bliższy filmowi. Piękna jest muzyka i etniczne elementy. Aż chce się pojechać do Peru i obejrzeć z bliska wiejskie wesele. Świetny moment, kiedy goście wnoszą prezenty w rytmach salsy... (?) :)
Poza tym to film trudny. Ciężka historia i brzemię, które niesie dziewczyna. Z którego stopniowo się wyzwala po odejściu matki.
Żeby odnaleźć siebie trzeba czasem odciąć najukochańsze pępowiny. Jak powiedział do dziewczyny ogrodnik: 'w życiu jedyne czego nie możemy wybrać to śmierć', lęk, strach, zamknięcie itp... wybieramy sami.


Gorzkie mleko (2009)

środa, 6 stycznia 2010

Metaforycznie i zarazem kulinarnie

Nie ulega wątpliwości, że warzonej ostatnio strawie życiowej przydałoby się

- kilka


- więcej


- i ...!


Dlaczego te składniki? Bo ważne rzeczy wydają mi się blade, rozwlekłe i nijakie.
Chcę ugotować coś nowego, ale wciąż nie wiem co :( Trzeba będzie chyba się bawić i eksperymentować.

Do polityka



Zupełnie przypadkowo znalazłam ten utwór.
Sama jestem zdziwiona, ale pamiętam tekst nawet teraz.
To ze starych czasów, kiedy akompaniowałam komuś na pianinie.
Musiałam przesłuchać to nagranie z tysiąc razy, bo chciałam wyłuskać te pojedyncze dźwięki pianina w tle (oj trudne to było ;), dzięki którym ta kompozycja ma taki urok.
No i tekst Czesława Miłosza jest genialny.
Do Miłosza zawsze czułam wielki sentyment, nawet śnił mi się kilka razy, był dla mnie idealnym kandydatem... na dziadka :)

sobota, 2 stycznia 2010

Cichutko

sypie
******************************************************************


******************************************************************

****

Nasz ogród


A tu fajerwerki u sąsiadów :)


piątek, 1 stycznia 2010

Życzenia

Może jeszcze zdążę, bo zaraz północ...

I ja chciałabym życzyć Wam wszystkiego dobrego w Nowym Roku 2010
Dobrych zmian
Bliskości i Miłości
Pełnej zgody na samego siebie
Niewyczerpanych źródeł zdrowego dobrego humoru
Otwartości
I żebyście żyli ciesząc się, że żyjecie ;)

G

Śnieg


Męczę ostatnimi tygodniami książkę Orhana Pamuka pt. 'Śnieg'. Postanowiłam jakiś czasu temu poznać niektórych literackich noblistów.
I czytam, bo postanowiłam, że prze-czytam, ale idzie mi to naprawdę powoli i bez entuzjazmu.

Abstrahując od zawartości książki. Płatki śniegu. Harmonia - jedno z moich ulubionych pojęć ostatnio. Każdy niezwykle symetryczny. I niepowtarzalny. Nie sposób znaleźć dwóch identycznych płatków. Kropelki wody układają się harmonijnie. Dla mnie jest to taki mikro dowód, że świat lubi harmonię.

Pra


Przy noworocznym stole dowiedziałam się, że pradziadek i prababcia mieli rower. Jeden wspólny, ale to i tak było 'na bogato'. System ich wspólnej jazdy np. ze wsi do miasta polegał na tym, że jedno jechało kawałek drogi, zostawiało rower oparty o drzewo i szło do przodu. Drugie dochodziło do pozostawionego roweru, wsiadało, wyprzedzało małżonka, zostawiało rower i tak dalej. Podobno tak było szybciej. Rodzinne umysły ścisłe szybko obliczyły o ile szybciej.
Ja jakoś nie potrafiłam obliczyć. Tylko myślę sobie... a wspólne rozmowy? a trzymanie się za ręce? ;))