środa, 27 stycznia 2010

Jazda tyłem do przodu


Pociąg był wyjątkowo długi, a komputer wylosował dla mnie miejsce w ostatnim wagonie. Bezprzedziałowym.
Miejsce w ostatnim rzędzie, gdzie siedzenia były odwrócone tyłem do kierunku jazdy.
Jechałam więc tyłem, samiutka, na szarym końcu pociągu.
Jakoś tak symbolicznie i jednocześnie zabawnie.
Jakby dodatkowo też pociąg pokazywał 'Widzisz, co zostawiasz za sobą? Patrz teraz przez parę godzin i zastanawiaj się. I podejmuj decyzję' ;)
Niestety stety książka mnie wciągnęła, a decyzja na półce czeka na swoją kolej.

1 komentarz:

aguś pisze...

Na pewno na decyzje przyjdzie naj-odpowiedniejsza pora :)