wtorek, 30 czerwca 2009
Półrocze
Dzisiaj 30 czerwca mija pół roku 2009. Mój kalendarz jest właśnie podzielony - na jednej stronie miesiące od stycznia do czerwca, na drugiej od lipca do grudnia.
Ostatnio miały miejsce pewne zmiany takie jak: zakończenie grupy, kursu tańców latino, odejście (jeszcze niesformalizowane właściwie) z chóru. Nawet Jackson odszedł z tego świata.
Zmiany są także w pogodzie, od poniedziałku prawdziwa wakacyjna skwarka, noce parne, co powoduje, że nie chce się spać. Mniej się też zjada... i mniej się pracuje...
wczoraj moje kwiaty zaliczyły swoją pierwszą burzę na balkonie i przespały poza pokojem całą noc. Rano wyglądały na całkiem zadowolone.
Chciałabym przeżyć jakieś, dzikie niezpomniane wakacje :)
Ostatnio miały miejsce pewne zmiany takie jak: zakończenie grupy, kursu tańców latino, odejście (jeszcze niesformalizowane właściwie) z chóru. Nawet Jackson odszedł z tego świata.
Zmiany są także w pogodzie, od poniedziałku prawdziwa wakacyjna skwarka, noce parne, co powoduje, że nie chce się spać. Mniej się też zjada... i mniej się pracuje...
wczoraj moje kwiaty zaliczyły swoją pierwszą burzę na balkonie i przespały poza pokojem całą noc. Rano wyglądały na całkiem zadowolone.
Chciałabym przeżyć jakieś, dzikie niezpomniane wakacje :)
poniedziałek, 29 czerwca 2009
Nowinki z dnia zwykłego...
Rozśmieszyło mnie
A wydarzyło się to dzisiaj w poradni alergologicznej. Miałam wizytę na godzinę 10.55, ok to jeszcze nic dziwnego prawda? :)
Pani przede mną miała jednak wizytę na 10.34, potem jeszcze przyszedł pan na 10.48. Na koniec kiedy myśleliśmy, że już nikt nas nie zaskoczy przyszedł pan z 10.14, spóźniony, bo była już 10.28. Pokłócił się z panem z 10.48... chociaż tamten miał jeszcze całe 20 minut i mógł w spokoju dalej czytać książkę. Pan z 10.14 powiedział, że pana z 10.48 nie powinno obchodzić, na którą godzinę ma. A przecież ledwo mogliśmy się połapać.. W międzyczasie sprawnie obliczyłam, że godziny były przydzielane pacjentom co 7 minut :)
Rozczuliło mnie
Działo się to również dzisiaj. Pan nazwijmy go twardy typ- upał, a on czarna skóra, grube spodnie, duży, z plecakiem, na uszach słuchawki, bary jak moje drzwi do pokoju, stoi przed wystawą z Złotych Tarasach... sklepu zoologicznego, i wpatruje się w skaczące malutkie króliczki.
Skręcało mnie, bo komuś powiedziałam coś bardzo niemiłego
Ten ktoś podziękował, że od dawna nikt nie był tak szczery...
A wydarzyło się to dzisiaj w poradni alergologicznej. Miałam wizytę na godzinę 10.55, ok to jeszcze nic dziwnego prawda? :)
Pani przede mną miała jednak wizytę na 10.34, potem jeszcze przyszedł pan na 10.48. Na koniec kiedy myśleliśmy, że już nikt nas nie zaskoczy przyszedł pan z 10.14, spóźniony, bo była już 10.28. Pokłócił się z panem z 10.48... chociaż tamten miał jeszcze całe 20 minut i mógł w spokoju dalej czytać książkę. Pan z 10.14 powiedział, że pana z 10.48 nie powinno obchodzić, na którą godzinę ma. A przecież ledwo mogliśmy się połapać.. W międzyczasie sprawnie obliczyłam, że godziny były przydzielane pacjentom co 7 minut :)
Rozczuliło mnie
Działo się to również dzisiaj. Pan nazwijmy go twardy typ- upał, a on czarna skóra, grube spodnie, duży, z plecakiem, na uszach słuchawki, bary jak moje drzwi do pokoju, stoi przed wystawą z Złotych Tarasach... sklepu zoologicznego, i wpatruje się w skaczące malutkie króliczki.
Skręcało mnie, bo komuś powiedziałam coś bardzo niemiłego
Ten ktoś podziękował, że od dawna nikt nie był tak szczery...
piątek, 26 czerwca 2009
Opt - lub Pes - ymistycznie, jak kto woli
Czasem wszystko mi się wydaje tak głupie, że mnie to przeraża, zastanawiam się czy to ja jestem dziwna, czy ten cały świat. Głupie i wkurzające wydają mi się twarze ludzi rano w autobusach - niewyspane, mrukliwe, agresywne, nieprzyjemne, obrażające, krzyczące na siebie. Głupie wydaje mi się trąbienie warszawskich kierowców na siebie z byle powodu i wszędobylski pośpiech. Pogoń kobiet w szpilkach i nerwach (to są takie nieodłączne ubranka, z emocji się składają), dziki wyścig do wolnych miejsc w tramwaju, i nieustępowanie miejsc przez mężczyzn, wiele tabloidów, przeceny, komercja. Ostatnio koleżanka pokazała nam foty z wycieczki do Afryki do Kenii i Tanzanii - bardziej turystycznych państw. Była to wycieczka nie z biura, więc zdjęcia prawdziwie oddające rzeczywistość. Jakie my mamy szczęście, że jesteśmy urodzeni i wychowywani w Europie. Gdyby qrcze 80% populacji Europy miało pełną tego świadomość, jakie spotyka nas wyróżnienie, to chyba z 60% ludzi zmieniłoby swoje życie o 180 stopni (liczby to moje własne wyczucie statystyki ;) i tu ukłon dla prof. Francuza).
Mamy tak wiele, i dlaczego w Polsce ludzie są tacy nieszczęśliwi (zwłaszcza próba reprezentatywna z linii porannej i popołudniowej 506, 8 lub 10 z Warszawy)? Czasami nie znoszę naszego kraju. Ma swoje zalety, ale i okropne wady... Choćby ostatnie badania nad zaufaniem. Polacy ufają innym w około 11%, mieszkańcy Skandynawii - w 60% (to efekt 'mądrego' wychowywania dziecka, w stylu - jak się nie uspokoisz, to zabierze ciebie tamten pan). A zaufanie to podstawa budowania relacji.
Że ten świat jeszcze istnieje, to cud właściwie. To mnie upewnia, jak co raz szerzej na to patrzę, że to, że on istnieje, to na pewno nie zależy tylko do człowieka...
Mamy tak wiele, i dlaczego w Polsce ludzie są tacy nieszczęśliwi (zwłaszcza próba reprezentatywna z linii porannej i popołudniowej 506, 8 lub 10 z Warszawy)? Czasami nie znoszę naszego kraju. Ma swoje zalety, ale i okropne wady... Choćby ostatnie badania nad zaufaniem. Polacy ufają innym w około 11%, mieszkańcy Skandynawii - w 60% (to efekt 'mądrego' wychowywania dziecka, w stylu - jak się nie uspokoisz, to zabierze ciebie tamten pan). A zaufanie to podstawa budowania relacji.
Że ten świat jeszcze istnieje, to cud właściwie. To mnie upewnia, jak co raz szerzej na to patrzę, że to, że on istnieje, to na pewno nie zależy tylko do człowieka...
Pożegnanie
25 czerwca 2009 r.
Koniec wspólnej pracy wysiłku potu łez radości fascynacji walki z sobą samym i sobą nawzajem szczęścia zdziwienia dla mniej fascynacji
Okres projektu - luty 2008 - czerwiec 2009
Osoby - Asia, Sławek, Justyna, Sylwia, Paweł, Ewa, Marcin, Kasia, Ula i ja
Objęci w kręgu, łzy, pożegnanie poprzez patrzenie sobie w oczy, ze świadomością, że w takim składzie już NIGDY więcej się nie spotkamy. Niesamowite przeżycie grupowej przynależności. NIESAMOWITE WIELKIE WOW...
Koniec wspólnej pracy wysiłku potu łez radości fascynacji walki z sobą samym i sobą nawzajem szczęścia zdziwienia dla mniej fascynacji
Okres projektu - luty 2008 - czerwiec 2009
Osoby - Asia, Sławek, Justyna, Sylwia, Paweł, Ewa, Marcin, Kasia, Ula i ja
Objęci w kręgu, łzy, pożegnanie poprzez patrzenie sobie w oczy, ze świadomością, że w takim składzie już NIGDY więcej się nie spotkamy. Niesamowite przeżycie grupowej przynależności. NIESAMOWITE WIELKIE WOW...
Rozczarowuję czasem innych :)
Szefową: Gosia, ale ta bluzka Ci powiększa biust. A wiesz, jak Ty chodziłaś na prawo jazdy to nie przypuszczałam, że zdasz. Bo Ty taka rozkojarzona często, teoretyczny, to myślałam - na pewno zdasz, ale nie jazdę.
Ulę: Przez Ciebie muszę teraz uwierzyć w ludzi jednak.
Ulę: Przez Ciebie muszę teraz uwierzyć w ludzi jednak.
czwartek, 25 czerwca 2009
wtorek, 23 czerwca 2009
kalendarz
Stoimy w przedpokoju i rozmawiamy z A. Podczas rozmowy zerkam na kalendarz, a tam kartka na maju, a przecież mamy czerwiec.
Ja: ej, koniec czerwca, trzeba kartkę zmienić [biorę kalendarz]
A: ?
Ja: [zmieniam na czerwiec i wieszam]
A: myślałam, że ostatnio dla żartu zmieniasz, dla obrazków
Ja: ???
Patrzę na kalendarz spojrzeniem próbującym, odkryć 'co rozmówca miał na myśli' i widzę rok ... 2008. Czyli korzystam z niego od stycznia 2008 do teraz - czerwiec 2009. Zupełnie mi to nie przeszkadzało.
Popłakałam się ze śmiechu.
Ja: ej, koniec czerwca, trzeba kartkę zmienić [biorę kalendarz]
A: ?
Ja: [zmieniam na czerwiec i wieszam]
A: myślałam, że ostatnio dla żartu zmieniasz, dla obrazków
Ja: ???
Patrzę na kalendarz spojrzeniem próbującym, odkryć 'co rozmówca miał na myśli' i widzę rok ... 2008. Czyli korzystam z niego od stycznia 2008 do teraz - czerwiec 2009. Zupełnie mi to nie przeszkadzało.
Popłakałam się ze śmiechu.
sobota, 20 czerwca 2009
czwarta rano
Wyspanie się było moim marzeniem od początku tygodnia. Niestety nie udało się go zrealizować. Czuję, że moje serce bije i jest to ze złości, z frustracji i bezradności. Sąsiad znowu robi prymitywną imprezkę, drgania budzą przy pierwszych sekundach łupanek. Jest to kolega młody, prawdowopodobnie nie ma mózgu, bo mu narkotyki i alkohol wyprały, a prymitywna emocjonalność pozwala na degustowanie się najniższej rangi muzyką, z niewyszukanym rytmem umpa umpa, lub ala techno niższa półka dj układający rytmy w 1/2. Kolesia boją się sąsiedzi, gdy pytałam sąsiadek o wsparcie, każdy chował głowę w koszulę, lub nie otwierał drzwi. Poziom lęku w tym bloku jest duży, bo z paniką ludzie otwierają drzwi, czują się anonimowi, dzień dobry to luksus niepojawiający się na korytarzach. Sąsiedzi unikają tematu, nikt nie wzywa straży miejskiej. Wolą trzymać bezkarnie takiego bandziora. Ja nie dzwonię na straż miejską, bo:
- straż miejsca chce nazwiska i adres, tego kto dzwoni, potem gdy przyjeżdżają chcą jakiegoś podpisu, tak było w zeszłym roku i bandzior skopał sąsiadowi drzwi w podzięce
- w ogóle olewają wezwanie
- nawet A, która ma pokój lepiej ulokowany słysząc, że coś jest nie tak i siedzę w kuchni, założyła koc na drzwi od pokoju, żeby jej światło nie świeciło i dalej w kimę. Zero wsparcia. Sama - nie czuję się silna, by się narażać bandziorowi.
Pomyślałam o zmianie mieszkania i ups. Ceny są wysokie w Warszawie, musiałabym wówczas zmienić pracę, by dopasować możliwości, i wszystko przez idiotę, który nie ma mózgu. W myślach powstają zemsty, jak społecznościowe ośmieszenie czy coś w tym stylu. Ale dla ludzi, którzy mają w głębokim poważaniu innych, to chyba nie ma znaczenia.
Chętnie wysmarowałabym napis na klatce 'uwaga w lokalu 8 mieszkają głusi. Pozwólmy im się od czasu do czasu pobawić i podgłośnić muzykę'. Mam pomysły na inne napisy, ale... niech pozostaną w moim żądnym zemsty umyśle.
- straż miejsca chce nazwiska i adres, tego kto dzwoni, potem gdy przyjeżdżają chcą jakiegoś podpisu, tak było w zeszłym roku i bandzior skopał sąsiadowi drzwi w podzięce
- w ogóle olewają wezwanie
- nawet A, która ma pokój lepiej ulokowany słysząc, że coś jest nie tak i siedzę w kuchni, założyła koc na drzwi od pokoju, żeby jej światło nie świeciło i dalej w kimę. Zero wsparcia. Sama - nie czuję się silna, by się narażać bandziorowi.
Pomyślałam o zmianie mieszkania i ups. Ceny są wysokie w Warszawie, musiałabym wówczas zmienić pracę, by dopasować możliwości, i wszystko przez idiotę, który nie ma mózgu. W myślach powstają zemsty, jak społecznościowe ośmieszenie czy coś w tym stylu. Ale dla ludzi, którzy mają w głębokim poważaniu innych, to chyba nie ma znaczenia.
Chętnie wysmarowałabym napis na klatce 'uwaga w lokalu 8 mieszkają głusi. Pozwólmy im się od czasu do czasu pobawić i podgłośnić muzykę'. Mam pomysły na inne napisy, ale... niech pozostaną w moim żądnym zemsty umyśle.
piątek, 19 czerwca 2009
Rok temu, kiedy oglądaliśmy ten film w większym gronie wszystko jeszcze było zupełnie inne. To były wakacje, prawie tak jak teraz, z tym, że w związku z tym, że od dawna już ich nie mam, to tylko wiem o nich poprzez 'wyczucie' i orientowanie się co w trawie piszczy. Gdybym wiedziała co zdarzy się później, nie byłoby tak jak było, byłoby inaczej, albo tak samo? Ale co nas nie zabije, to nas wzmocni, więc jeśli mam być teraz bardziej wzmocniona jakaś sztuka, to i niech będzie. Mimo wszystko aż dziw przypomnieć sobie siebie sprzed roku. Bo dokładnie pamiętam ten wieczór, gdy oglądaliśmy Into the Wild.
w każdym razie lubię z tego trailera zdanie 'it is important not necessarily to BE strong but to FEEL strong, to measure yourself at least once...'
środa, 17 czerwca 2009
bash.org.pl
niedziela, 14 czerwca 2009
Myśl
Nawet jak jest bardzo bardzo źle - może być jeszcze gorzej.
Albo może być też lepiej.
Wniosek jest taki - z czasem wszystkie stany i tak się zmienią. Więc - don't panic, chill out, take it easy.
Albo może być też lepiej.
Wniosek jest taki - z czasem wszystkie stany i tak się zmienią. Więc - don't panic, chill out, take it easy.
sobota, 13 czerwca 2009
Radio Świata
Dzisiaj słucham radia Buen Dia Argentina z Cordoby :)
Na stronie www.radiotime.com można znaleźć dowolne radio na świecie i zamiast kompletować płyty Kydryńskiego Muzyka Świata, słuchać do woli, za free, świeżutkich dźwięków prosto ze świata :)
Na stronie www.radiotime.com można znaleźć dowolne radio na świecie i zamiast kompletować płyty Kydryńskiego Muzyka Świata, słuchać do woli, za free, świeżutkich dźwięków prosto ze świata :)
...Z tego powodu i paru innych (Brazylia) zastanawiam się, kiedy i czy zacząć uczyć się portugalskiego, żeby się nie zmiksował w mojej głowie z hiszpańskim. Ostatnio Metro wydało dwie strony po portugalsku, poprosiłam Rodolfa, żeby poczytał - po prostu miodzio. Końcówki holederskie, brzmienie trochę francuskie, szumiące dźwięki polskie. Ładne :)
piątek, 12 czerwca 2009
z autobusu wieczornego
Mężczyna 1, Mężczyzna 2
Obydwoje żywo rozmawiają, gestykulują, dużo słów k.. i innych.
M1: co na to jej matka?
M2: słuchaj no ona mnie nie lubi.. ale ja wychodzę rano, nie wiadomo czy wrócę na noc i kiedy w końcu wyląduję na Białołęce [więzienie w W-wie]
M2: on już przesadził, rozumiem, że jest złodziejem, tak jak ja, ale żeby kraść w swoim gnieździe?
M1: chcesz mu przyp-lić? [pobić]
M2: no suchaj nie mam wyjścia, spiorę go tak, że popamięta. nie wiesz, gdzie go znaleźć? wystarczy mi imię i nazwisko.
M1: jest na naszej-klasie
przy wyjściu z autobusu
M2: ej, patrzy się ktoś na mnie? mam komuś przyp-lić? [pobić]
M1: nie, nikt się nie patrzy
M2: ok- idziemy
Obydwoje żywo rozmawiają, gestykulują, dużo słów k.. i innych.
M1: co na to jej matka?
M2: słuchaj no ona mnie nie lubi.. ale ja wychodzę rano, nie wiadomo czy wrócę na noc i kiedy w końcu wyląduję na Białołęce [więzienie w W-wie]
M2: on już przesadził, rozumiem, że jest złodziejem, tak jak ja, ale żeby kraść w swoim gnieździe?
M1: chcesz mu przyp-lić? [pobić]
M2: no suchaj nie mam wyjścia, spiorę go tak, że popamięta. nie wiesz, gdzie go znaleźć? wystarczy mi imię i nazwisko.
M1: jest na naszej-klasie
przy wyjściu z autobusu
M2: ej, patrzy się ktoś na mnie? mam komuś przyp-lić? [pobić]
M1: nie, nikt się nie patrzy
M2: ok- idziemy
Smaczek kolejny
Z któregoś z artykułów. Rozumiem, że do pewnego stopnia kreowanie własnego wizerunku jest ważne, ale gdy mowa jest o tym, by bardziej niż na treści koncentrować się na formie, to qurcze... wysiadam z tego pociągu :)
Alergenami stały sie dla mnie hasła: sztuka manipulacji, autokreacja, zarządzanie sobą w czasie i wszechobecny - profesjonalizm. Jak dobrze, że to już za mną.
Wracając do początku wpisu, to ten artykuł-
Jak dać się zauważyć w pracy?
Zaczyna się mniej więcej od zdania ‘ludzie przywiązują większe znaczenie do tego, co widzą, niż do samej treści wypowiedzi’. I dalej jak powinni Cię zobaczyć? panuj nad emocjami (w żadnym razie nie pokazuj, że się stresujesz), utrzymuj kontakt wzrokowy, wyraźnie artykułuj wypowiedzi, zaznaczaj swoją obecność. I ‘Pierwsza zasada’ – twoje ubrane powinno być dostosowane do stanowiska, do którego aspirujesz, a nie do tego, które obecnie zajmujesz’
Alergenami stały sie dla mnie hasła: sztuka manipulacji, autokreacja, zarządzanie sobą w czasie i wszechobecny - profesjonalizm. Jak dobrze, że to już za mną.
Wracając do początku wpisu, to ten artykuł-
Jak dać się zauważyć w pracy?
Zaczyna się mniej więcej od zdania ‘ludzie przywiązują większe znaczenie do tego, co widzą, niż do samej treści wypowiedzi’. I dalej jak powinni Cię zobaczyć? panuj nad emocjami (w żadnym razie nie pokazuj, że się stresujesz), utrzymuj kontakt wzrokowy, wyraźnie artykułuj wypowiedzi, zaznaczaj swoją obecność. I ‘Pierwsza zasada’ – twoje ubrane powinno być dostosowane do stanowiska, do którego aspirujesz, a nie do tego, które obecnie zajmujesz’
Branżowa literatura
Dzisiaj w pracy zrobiłam przegląd branżowego periodyka. Było to parę numerów pisma Personel i Zarządzanie.
Dość szybko doszedł do głosu mój krytyk (który włącza się wtedy, kiedy ma ku temu podstawy :))i nie mogłam się powstrzymać, by nie powypisywać tutaj niektórych tytułów i podsumowań tych odkrywczych (sic!) artykułów.
* Mniejsza gadatliwość menedżera bywa równie niepożądana, jak milczenie
* Kto nie umie rozmawiać z personelem, nie umie zarządzać
* Krzykacze w firmach bywają najlepiej oceniani, choć niekoniecznie są lepsi
* Komórki i maile usprawniają komunikację, ale dopiero kontakt bezpośredni czyni ją skuteczną
* Obok kwalifikacji czysto zawodowych menedżerowi nie może też zabraknąć miękkich kompetencji
Gazeta kosztuje 35 zł (miesięcznik) = cena dobrej książki.
Forma zdecydowanie góruje nad treścią
Dość szybko doszedł do głosu mój krytyk (który włącza się wtedy, kiedy ma ku temu podstawy :))i nie mogłam się powstrzymać, by nie powypisywać tutaj niektórych tytułów i podsumowań tych odkrywczych (sic!) artykułów.
* Mniejsza gadatliwość menedżera bywa równie niepożądana, jak milczenie
* Kto nie umie rozmawiać z personelem, nie umie zarządzać
* Krzykacze w firmach bywają najlepiej oceniani, choć niekoniecznie są lepsi
* Komórki i maile usprawniają komunikację, ale dopiero kontakt bezpośredni czyni ją skuteczną
* Obok kwalifikacji czysto zawodowych menedżerowi nie może też zabraknąć miękkich kompetencji
Gazeta kosztuje 35 zł (miesięcznik) = cena dobrej książki.
Forma zdecydowanie góruje nad treścią
Subskrybuj:
Posty (Atom)
