Czasem wszystko mi się wydaje tak głupie, że mnie to przeraża, zastanawiam się czy to ja jestem dziwna, czy ten cały świat. Głupie i wkurzające wydają mi się twarze ludzi rano w autobusach - niewyspane, mrukliwe, agresywne, nieprzyjemne, obrażające, krzyczące na siebie. Głupie wydaje mi się trąbienie warszawskich kierowców na siebie z byle powodu i wszędobylski pośpiech. Pogoń kobiet w szpilkach i nerwach (to są takie nieodłączne ubranka, z emocji się składają), dziki wyścig do wolnych miejsc w tramwaju, i nieustępowanie miejsc przez mężczyzn, wiele tabloidów, przeceny, komercja. Ostatnio koleżanka pokazała nam foty z wycieczki do Afryki do Kenii i Tanzanii - bardziej turystycznych państw. Była to wycieczka nie z biura, więc zdjęcia prawdziwie oddające rzeczywistość. Jakie my mamy szczęście, że jesteśmy urodzeni i wychowywani w Europie. Gdyby qrcze 80% populacji Europy miało pełną tego świadomość, jakie spotyka nas wyróżnienie, to chyba z 60% ludzi zmieniłoby swoje życie o 180 stopni (liczby to moje własne wyczucie statystyki ;) i tu ukłon dla prof. Francuza).
Mamy tak wiele, i dlaczego w Polsce ludzie są tacy nieszczęśliwi (zwłaszcza próba reprezentatywna z linii porannej i popołudniowej 506, 8 lub 10 z Warszawy)? Czasami nie znoszę naszego kraju. Ma swoje zalety, ale i okropne wady... Choćby ostatnie badania nad zaufaniem. Polacy ufają innym w około 11%, mieszkańcy Skandynawii - w 60% (to efekt 'mądrego' wychowywania dziecka, w stylu - jak się nie uspokoisz, to zabierze ciebie tamten pan). A zaufanie to podstawa budowania relacji.
Że ten świat jeszcze istnieje, to cud właściwie. To mnie upewnia, jak co raz szerzej na to patrzę, że to, że on istnieje, to na pewno nie zależy tylko do człowieka...
Mamy tak wiele, i dlaczego w Polsce ludzie są tacy nieszczęśliwi (zwłaszcza próba reprezentatywna z linii porannej i popołudniowej 506, 8 lub 10 z Warszawy)? Czasami nie znoszę naszego kraju. Ma swoje zalety, ale i okropne wady... Choćby ostatnie badania nad zaufaniem. Polacy ufają innym w około 11%, mieszkańcy Skandynawii - w 60% (to efekt 'mądrego' wychowywania dziecka, w stylu - jak się nie uspokoisz, to zabierze ciebie tamten pan). A zaufanie to podstawa budowania relacji.
Że ten świat jeszcze istnieje, to cud właściwie. To mnie upewnia, jak co raz szerzej na to patrzę, że to, że on istnieje, to na pewno nie zależy tylko do człowieka...
2 komentarze:
Te niezadowolone buzie - w autobusach, w urzedach, w sklepach - to wlasnie jedna z rzeczy, ktora uderza mnie teraz bardzo, gdy przyjezdzam do Polski. W Anglii tego nie ma, a jesli jest, to w o wiele mniejszym stopniu... Tak czasami tesknie za Polska, ale wtedy powinnam sobie przypominac nie tylko o wyzszym standardzie zycia w UK w sensie materialnym (np. szybkie pociagi, ulatwienia w urzedach, pomoc dla matek z dziecmi i niepelnosprawnych itd), ale i o tym komforcie psychicznym - jak mam zly dzien, to przynajmniej kierowca autobusu sie do mnie usmiechnie ;)
Aha :) tutaj przynajmniej w wieczornych autobusach już jest przyjemniej. A nocne to już zupełnie inna kategoria. Na szczęście ostatnio w każdym nocnym jest ochrona. Podsumowując- najcięższe są poranki, a potem jak z górki :))
Prześlij komentarz