Wyspanie się było moim marzeniem od początku tygodnia. Niestety nie udało się go zrealizować. Czuję, że moje serce bije i jest to ze złości, z frustracji i bezradności. Sąsiad znowu robi prymitywną imprezkę, drgania budzą przy pierwszych sekundach łupanek. Jest to kolega młody, prawdowopodobnie nie ma mózgu, bo mu narkotyki i alkohol wyprały, a prymitywna emocjonalność pozwala na degustowanie się najniższej rangi muzyką, z niewyszukanym rytmem umpa umpa, lub ala techno niższa półka dj układający rytmy w 1/2. Kolesia boją się sąsiedzi, gdy pytałam sąsiadek o wsparcie, każdy chował głowę w koszulę, lub nie otwierał drzwi. Poziom lęku w tym bloku jest duży, bo z paniką ludzie otwierają drzwi, czują się anonimowi, dzień dobry to luksus niepojawiający się na korytarzach. Sąsiedzi unikają tematu, nikt nie wzywa straży miejskiej. Wolą trzymać bezkarnie takiego bandziora. Ja nie dzwonię na straż miejską, bo:
- straż miejsca chce nazwiska i adres, tego kto dzwoni, potem gdy przyjeżdżają chcą jakiegoś podpisu, tak było w zeszłym roku i bandzior skopał sąsiadowi drzwi w podzięce
- w ogóle olewają wezwanie
- nawet A, która ma pokój lepiej ulokowany słysząc, że coś jest nie tak i siedzę w kuchni, założyła koc na drzwi od pokoju, żeby jej światło nie świeciło i dalej w kimę. Zero wsparcia. Sama - nie czuję się silna, by się narażać bandziorowi.
Pomyślałam o zmianie mieszkania i ups. Ceny są wysokie w Warszawie, musiałabym wówczas zmienić pracę, by dopasować możliwości, i wszystko przez idiotę, który nie ma mózgu. W myślach powstają zemsty, jak społecznościowe ośmieszenie czy coś w tym stylu. Ale dla ludzi, którzy mają w głębokim poważaniu innych, to chyba nie ma znaczenia.
Chętnie wysmarowałabym napis na klatce 'uwaga w lokalu 8 mieszkają głusi. Pozwólmy im się od czasu do czasu pobawić i podgłośnić muzykę'. Mam pomysły na inne napisy, ale... niech pozostaną w moim żądnym zemsty umyśle.
- straż miejsca chce nazwiska i adres, tego kto dzwoni, potem gdy przyjeżdżają chcą jakiegoś podpisu, tak było w zeszłym roku i bandzior skopał sąsiadowi drzwi w podzięce
- w ogóle olewają wezwanie
- nawet A, która ma pokój lepiej ulokowany słysząc, że coś jest nie tak i siedzę w kuchni, założyła koc na drzwi od pokoju, żeby jej światło nie świeciło i dalej w kimę. Zero wsparcia. Sama - nie czuję się silna, by się narażać bandziorowi.
Pomyślałam o zmianie mieszkania i ups. Ceny są wysokie w Warszawie, musiałabym wówczas zmienić pracę, by dopasować możliwości, i wszystko przez idiotę, który nie ma mózgu. W myślach powstają zemsty, jak społecznościowe ośmieszenie czy coś w tym stylu. Ale dla ludzi, którzy mają w głębokim poważaniu innych, to chyba nie ma znaczenia.
Chętnie wysmarowałabym napis na klatce 'uwaga w lokalu 8 mieszkają głusi. Pozwólmy im się od czasu do czasu pobawić i podgłośnić muzykę'. Mam pomysły na inne napisy, ale... niech pozostaną w moim żądnym zemsty umyśle.
1 komentarz:
Na policję dzwoń, nie do straży. Straż jest dobra jak trzeba mandat wystawić za parkowanie bez biletu, a nie wtedy, kiedy trzeba coś zrobić...
Prześlij komentarz