sobota, 2 stycznia 2010

Cichutko

sypie
******************************************************************


******************************************************************

****

Nasz ogród


A tu fajerwerki u sąsiadów :)


piątek, 1 stycznia 2010

Życzenia

Może jeszcze zdążę, bo zaraz północ...

I ja chciałabym życzyć Wam wszystkiego dobrego w Nowym Roku 2010
Dobrych zmian
Bliskości i Miłości
Pełnej zgody na samego siebie
Niewyczerpanych źródeł zdrowego dobrego humoru
Otwartości
I żebyście żyli ciesząc się, że żyjecie ;)

G

Śnieg


Męczę ostatnimi tygodniami książkę Orhana Pamuka pt. 'Śnieg'. Postanowiłam jakiś czasu temu poznać niektórych literackich noblistów.
I czytam, bo postanowiłam, że prze-czytam, ale idzie mi to naprawdę powoli i bez entuzjazmu.

Abstrahując od zawartości książki. Płatki śniegu. Harmonia - jedno z moich ulubionych pojęć ostatnio. Każdy niezwykle symetryczny. I niepowtarzalny. Nie sposób znaleźć dwóch identycznych płatków. Kropelki wody układają się harmonijnie. Dla mnie jest to taki mikro dowód, że świat lubi harmonię.

Pra


Przy noworocznym stole dowiedziałam się, że pradziadek i prababcia mieli rower. Jeden wspólny, ale to i tak było 'na bogato'. System ich wspólnej jazdy np. ze wsi do miasta polegał na tym, że jedno jechało kawałek drogi, zostawiało rower oparty o drzewo i szło do przodu. Drugie dochodziło do pozostawionego roweru, wsiadało, wyprzedzało małżonka, zostawiało rower i tak dalej. Podobno tak było szybciej. Rodzinne umysły ścisłe szybko obliczyły o ile szybciej.
Ja jakoś nie potrafiłam obliczyć. Tylko myślę sobie... a wspólne rozmowy? a trzymanie się za ręce? ;))

Południowa


Wczoraj znowu w podróży, 7 godzin w pociągu. Udało mi się trochę poczytać prezent gwiazdkowy, Przewodnik National Geographic - Ameryka Południowa Przewodnik dla Łowców Przygód. Na około 300 stronach kilku autorów - podróżników przybliża obraz kontynentu (wyobrażam sobie jakie dramatyczne decyzje o cięciu tesktu przeżywali autor albo redaktor!). Piękne zdjęcia. Ciekawe opisy. Przewodnik to nie to samo co blogi podróżnicze (które uwielbiam) np. ludzi nastawionych na przygody, poznawanie niskobudżetowe, tu autorzy zastanawiają się czy wrócić z jakiegoś msc-a helikopterem, czy zdecydować się na męczącą 5-godzinną podróż autobusem!! ;) Więc perspektywa opisywanych podróży zależy od autorów, ale warto mieć oczywiście takie uporządkowane informacje.


Concha de Bochas w Argentynie, czyż nie są niezwykłe? Formacje skalne są wielkości kul armatnich i powstają naturalnie, nikt ich nie rzeźbi i nie układa. Wieją tutaj silne wiatry, które wraz z deszczem ciskają drobne odłamki skał, co działa jak piła...

Tajemnicze linie Nazca w Peru. Wzory mają nawet po kilkaset metrów średnicy. Rysunki powstały prawdopodobnie od ok 900 lat p.n.e. i kontynuowano do 600 r.n.e., a to wszystko na obszarze 700 km kw :)) Hipotezy po co i dlaczego powstały linie są różne, najnowsze sugerują związek pomiędzy rodzajem wzorów a obecnością cieków wodnych.

Kanion Colca w Peru w najgłębszym punkcie jest dwa razy głębszy od Wielkiego Kanionu Kolorado. Nie potrafię sobie wyobrazić dziury jeszcze dwa razy głębszej...! Colca ma ponad 4100 m głębokości. Na najgłębszym odcinku kanion jest niezamieszkany. Nie ma też możliwości na trekking. Więc najbardziej zaczęło ciekawić mnie to dno... :)

poniedziałek, 28 grudnia 2009

.


Kiss kiss ;)

(Przy okazji przypomniała mi się historia koleżanki, która była w Turcji. Spodobała się Turkowi, który tak do niej mówił 'kiss kiss'. Chodzi o to, że więcej powiedzieć nie potrafił. A dla niej, nie były to słowa klucze :)

Po

Nie wiem dlaczego, ale odczuwam jakiś wewnętrzny przymus pisania, chociaż czuję się ostatnio jak wypalona świeca (może być i wigilijna). Może dlatego, że już po świętach.
W pociągu udało mi się jechać z przesympatyczną dziewczyną z weterynarii, i tym sposobem dowiedziałam się, że szczury bardzo łatwo się przeziębiają, i są ludzie, którzy robią jakieś zabiegi króliczkom w nosie za 500 zł, podczas gdy królik kosztuje 60 zł. I mnóstwo innych fascynujących rzeczy. I ta osoba również była w Salt Lake City i... i miło spotkać bratnie dusze w tym zwariowanym świecie.
Podobno przechodzę kryzys, to powiedziała mi inna pokrewna dusza.
Blog traci bezpowrotnie swoją pierwotną koncepcję (co raz mniej rzeczy mnie zadziwia i zachwyca :(, a ja nie chcę by był pamiętnikiem.
A najbardziej ze wszystkiego chce mi się grać na pianinie.
Poza tym mam wrażenie, że wszyscy znajomi są w ciąży, a na dodatek codziennie ktoś pyta 'co robisz w sylwestra??'.
Podobno kryzys jest początkiem nowego życia. Zawsze wynajduję sobie takie złote myśli i się ich trzymam kurczowo...

środa, 23 grudnia 2009

Przed

14.55

Siedzę właśnie sama w pracy. Na korytarzach ni ducha (co prawie).
Przez splot różnych decyzji czekam z biletem na popołudniowy pociąg.
Jeszcze parę dni temu sypało śniegiem i było -13 C, teraz właśnie leje deszcz strumieniami, a pod budynkiem wartko biegnie potok bieżącego deszczu.

Jeszcze tylko 7 godzin podróży.
I w domu. I jutro wigilia :)

Cisza w pracy jest porażająco odmienna. Ale, ufff, jak przyjemna. Bez huku drukarki, dźwięku zacinającego się faxu, atakujących telefonów i rozmów. No i pykania przychodzących maili, dzisiaj głównie z życzeniami :) Wchodzących i wychodzących osób.
Wyłączyłam też mrugającą światełkami choinkę.
I tak sobie pomyślałam, czy można sensownie pracować w takim chaosie, a innymi słowy - nadmiarze bodźców?

No dobra, dość tego, spadam stąd - IDĄ ŚWIĘTA...!! HOUHOUHOUUuuu

niedziela, 20 grudnia 2009

:)

Przynajmniej we własnym życiu trzeba być Gwiazdą

(cyt. z filmu)

czwartek, 17 grudnia 2009

Churching

Zdecydowałam się na poszukanie rekolekcji adwentowych i wybrałam takie pod tytułem Radość odnaleziona. Ostatecznie po 3 dniach wyniknęło, że chodzi o radość z bycia odnalezionym. Często mam kłopoty ze zrozumieniem o co chodzi na kazaniu. Ze słuchanej tylko formy w pamięci pozostaje mi niewiele, pomimo wytężonej koncentracji.
Tym razem udało mi się zapamiętać coś więcej:

Każdy ma prawo do własnego tempa w wierze.
Każdy idzie tą ścieżką inaczej.
I do każdego Bóg ma inny klucz.

Taki komfort wolności (podobało mi się)

No i jeszcze było o bliskości i miłości, która jest decyzją, ryzykiem i wzięciem kogoś DO siebie, do wewnątrz.
I o tym, że bliskość jest możliwa wtedy, gdy pokażemy komuś swoją słabość. Że dwie maski nie zdołają nawiązać prawdziwej bliskości.
I o zgubie pogoni za doskonałością. O tym, że szlifowanie i spełnianie wieczne swoich potrzeb i ambicji i dążenie do samorealizacji to błędne koło. Ale nie potrafię teraz przypomnieć jak to wytłumaczył. Tylko intuicyjnie wiem, że coś w tym jest.

wtorek, 15 grudnia 2009

...


Historia od mojej mamy :) morskie impresje ciąg dalszy

"Byłam dziś u dentysty, i opowiedział mi taką historię: Latem wpada do niego bezzębny facet i woła: doktorze ratuj! Okazało się, że kąpał się w morzu, fala zalała mu twarz, zaczął kaszleć i ... wyleciała mu sztuczna szczęka :) Ponoć ze szwagrem trzy godziny nurkowali, ale jej nie znaleźli".

niedziela, 13 grudnia 2009

Julie&Julia


Do kina chodzę raczej sporadycznie, bo oglądanie zbyt dużej ilości filmów jest dla mnie... ucieczką od rzeczywistości. Co prawda czasami warto od niej uciec. Tym razem chciałam uciec do świata lekkiego i dowcipnego. Rekomendacja, że gra w filmie Meryl Streep i że film jest o gotowaniu, okazała się wystarczająca. Film jest też o blogowaniu :)! (ostatnio mam sporo refleksji nt...).
I nie zawiodłam się. Razem z innymi osobami śmiałam się w głos, głównie za sprawą Meryl, która przezabawnie zobrazowała Amerykankę w Paryżu, która z kolei szuka swojej pasji, ostatecznie odnajdując ją w szkole gotowania, w klasie tylko dla mężczyzn :) Jej historia inspiruje do zmian inną Julię, która po wielu latach stawia sobie wyzwanie na blogu i dzień po dniu 'odkurza' jej przepisy.
W internecie ktoś napisał, że jest to film dla starych bab. Sprawdziłam swój pesel. Nie... chyba ktoś się pomylił.

sobota, 12 grudnia 2009

...


Dzisiaj miałam okazję być w ciekawym miejscu, kameralnej knajpce na Grójeckiej, z ogromem różnych piw do wyboru i deserów, grami do użycia (np. scrabble), książkami, no i muzyką płynącą w tle, w stylu siesty popołudniowej w 3-ce.
Ale najbardziej spodobała mi się nazwa - Pochwała niekonsekwencji.

Dzieliłyśmy się z I. wrażeniami z UsA. Udało się jej zdobyć dno Kanionu Kolorado i wejść na górę w ciągu jednego dnia. To jest naprawdę wyczyn, bo trzeba iść z południowego brzegu minimum 12 godzin łącznie w dół i w górę, latem w temperaturze ok 35-40 st. C. Ja się cieszę, że nasz plan był na tyle elastyczny, że przenocowaliśmy na dnie. Inaczej nie dałabym rady. A stoczyć się tam na samo dno, to akurat myślę powód do zadowolenia ;)

piątek, 11 grudnia 2009

Koncert świąteczny


Gdyby się zdarzyło, że czyta bloga ktoś kto byłby w niedzielę w Warszawie i miałby ochotę posłuchać koncertu świątecznego chóru gospel, to serdecznie zapraszam :)! Kiedyś w tym chórze śpiewałam, a na koncertach nie sposób usiedzieć w ławkach, chociaż warto sobie miejsce zarezerwować, żeby od czasu do czasu odetchnąć :)
Jestem bardzo mile zaskoczona, że znajomi z pracy i nie tylko wybierają się po raz kolejny, bo uznali, że koncert 13 grudnia to już... tradycja. Tradycja ma 3 lata ;)

czwartek, 10 grudnia 2009

Ceramika


Dzisiaj poszłyśmy z O zrealizować część pomysłów na prezenty gwiazdkowe i trafiłyśmy w bardzo fajne miejsce. Na ulicy Andersa znajduje się pracownia Sam pomaluj ceramikę.
Bardzo przyjemne pomieszczenie pełne ceramiki do malowania (talerze, kubki, czajniki itp.), inspiracji wzorowych, farb i z miłą panią udzielającą wskazówek co i jak. Miejsce dla dzieci i dorosłych. Pracownia organizuje też zajęcia w przedszkolach i dla firm!
Zostawiłyśmy nasze dzieła do wypalenia i odbieramy za parę dni. Wypalanie jest w soboty. Namalowałam dla babci talerz we wzory kaszubskie. Mam nadzieję, że przynajmniej do wigilii babcia nie nauczy się obsługi internetu :) Chociaż nie wiadomo czego w sanatorium teraz uczą, bo od kiedy tam pojechała dzwoni używając komórki...

środa, 9 grudnia 2009

Sopran voice



Trochę wcześniej niż zwykle włączyłam tę płytę. Zazwyczaj słuchałam jej dopiero około 23-24 grudnia (jest bardzo świąteczna).
Ale tak jakoś się stało, że przywiozłam ją teraz ze sobą, no i.
Głos jest po prostu fenomenalnie inspirująco świdrujący :) Pisząc w kategoriach muzycznych powinnam napisać - sopran koloraturowy o unikalnej barwie.
Poniżej coś nowszego, w sumie nie jest to nowość-nowość (bo z 2006 r.), ale odkryłam osobiście niedawno. Pani Ewa we współczesnej oprawie muzycznej Adama Sztaby. Zupełnie inna forma, ale też rewelacja.

Plaża





Droga na ruchome wydmy jeszcze parę lat temu była bardzo szeroka - tzn. plaża. Teraz jest znacznie węższa. Morze dosłownie zjada plażę. Ale jest wciąż przepiękna i niesamowita. Dzisiaj udało nam się podziwiać morze w pełni spokojne, przy bezwietrznej pogodzie z odrobiną słońca. Plaże prawie zupełnie odludnione. Bałtyk jest przepiękny... a zwłaszcza plaże. Nie nad Zatoką, tylko te nad otwartym morzem. Dla mnie - cudowne niezależnie od pory roku :)
Przyjechałam do domu naładować baterie, stoliczka bowiem ciśnie zbyt mocno :(, wracam z zapasowymi :)