
Do kina chodzę raczej sporadycznie, bo oglądanie zbyt dużej ilości filmów jest dla mnie... ucieczką od rzeczywistości. Co prawda czasami warto od niej uciec. Tym razem chciałam uciec do świata lekkiego i dowcipnego. Rekomendacja, że gra w filmie Meryl Streep i że film jest o gotowaniu, okazała się wystarczająca. Film jest też o blogowaniu :)! (ostatnio mam sporo refleksji nt...).
I nie zawiodłam się. Razem z innymi osobami śmiałam się w głos, głównie za sprawą Meryl, która przezabawnie zobrazowała Amerykankę w Paryżu, która z kolei szuka swojej pasji, ostatecznie odnajdując ją w szkole gotowania, w klasie tylko dla mężczyzn :) Jej historia inspiruje do zmian inną Julię, która po wielu latach stawia sobie wyzwanie na blogu i dzień po dniu 'odkurza' jej przepisy.
W internecie ktoś napisał, że jest to film dla starych bab. Sprawdziłam swój pesel. Nie... chyba ktoś się pomylił.
1 komentarz:
Swietny, cieply film!
Prześlij komentarz