czwartek, 17 grudnia 2009

Churching

Zdecydowałam się na poszukanie rekolekcji adwentowych i wybrałam takie pod tytułem Radość odnaleziona. Ostatecznie po 3 dniach wyniknęło, że chodzi o radość z bycia odnalezionym. Często mam kłopoty ze zrozumieniem o co chodzi na kazaniu. Ze słuchanej tylko formy w pamięci pozostaje mi niewiele, pomimo wytężonej koncentracji.
Tym razem udało mi się zapamiętać coś więcej:

Każdy ma prawo do własnego tempa w wierze.
Każdy idzie tą ścieżką inaczej.
I do każdego Bóg ma inny klucz.

Taki komfort wolności (podobało mi się)

No i jeszcze było o bliskości i miłości, która jest decyzją, ryzykiem i wzięciem kogoś DO siebie, do wewnątrz.
I o tym, że bliskość jest możliwa wtedy, gdy pokażemy komuś swoją słabość. Że dwie maski nie zdołają nawiązać prawdziwej bliskości.
I o zgubie pogoni za doskonałością. O tym, że szlifowanie i spełnianie wieczne swoich potrzeb i ambicji i dążenie do samorealizacji to błędne koło. Ale nie potrafię teraz przypomnieć jak to wytłumaczył. Tylko intuicyjnie wiem, że coś w tym jest.

2 komentarze:

Paweł Fortuna pisze...

Churching :)))

W tym roku rekolekcje zdecydowanie zawiodły w naszej parafii. Kaznodzieja musi jeszcze troszkę popracować. Zaoferował przekaz, który był rodzajem collage społeczno-polityczno-obyczajowym z dość płytkim przesłaniem.

Szkoda, bo te rekolekcje są ważne. W tamtym roku był człowiek, którego pamiętam do dzisiaj. Mówił spokojnie, dowcipnie, erudycyjnie i z szacunkiem do człowieka. Zawsze na końcu stawiał jasno tezę i trzy kropeczki do kontynuacji przez każdego. To było coś.

Gosia pisze...

No właśnie... Wydaje mi się, że w kościele warto wybierać kaznodziei. Wg niektórych ta migracja osłabia wspólnoty parafialne, ale nie wiem... może dla tych 'słabszych' jest jakiś sygnał, że mogą coś poprawić..?
Kiedyś byłam bardzo krytyczna wobec księży, którzy nudzili, wkurzali itp. Teraz jakoś bardziej wyrozumiale podchodzę do takich osób. Ale mam większą możliwość wyboru. Nie jestem z w tych wiernych 1 parafii. Ale dostrzegam w tym sens.