niedziela, 31 sierpnia 2008

Dopadła mnie

grypa... :( Mam jeszcze dokładnie 16 godzin do wyzdrowienia -> do pobudki do pracy (niestety nie mam już lekarza, który by wypisał zwolnienie). Spożyłam 2 ząby czosnku, z 5 łyżek miodu z lipy, ok 9 rutinoskorbinów, 3 łyżeczki soku z jeżówki purpurowej, 3 polopiryny. Co godzinę wypijam jakieś płyny. Zakres działań leczniczych wydawał mi się szeroki, ale teraz jak czytam, to wydaje się niewiele. To idę jeszcze popić soku z jeżówki, hehe, od razu się humor poprawia, ona jest na procentach.

sobota, 30 sierpnia 2008

Jestem barmanem na tym dancingu



Jaki był kontekst powstania tego zdjęcia? :) Otóż zaczęło się od tego, że Marcin uwielbiał nucić piosenkę "jestem barmanem, na tym dancingu..", czego nie znosiła jego dziewczyna. (Marcin pracuje dorywczo jako barman w jednej z restauracji w Poznaniu). Aż stało się to przedmiotem żartów i po przegranej partyjce w kartach Marta musiała zaśpiewać do kamery "jestem barmanem'" :D
Pewnego dnia, Marcin napisał na szybie ich samochodu "jestem barmanem" - oczywiście tak, by nikt nie zauważył.
Tomek - kierowca drugiego samochodu, w kilka sekund po tym jak M. wsiadł do auta, podbiegł i zmienił napis.
(Żart dotykał też walki o władzę, która toczyła się w owym aucie, walki pomiędzy płciami..).

piątek, 29 sierpnia 2008

Coś się kończy a coś...



Ludzie, ale dzisiaj leje! Chyba płacz ogólny, że wakacje u schyłku. Dla mnie koniec wakacji jest równoznaczny z końcem roku, pomimo tego, że oficjalnie tym dniem powinien być sylwester. Rozmawiałyśmy sobie z Anią, że idea sylwestra sierpniowego (Lejdis) mogłabyby być u nas wdrożona ;) No w tym roku już nie zdążymy niczego zorganizować.
A na razie to zamiast blogować powinnam zająć się szukaniem osoby do naszego działu, tj. mi szefowa przykazała. Bo Ola dzisiaj ostatni dzisiaj dzień w pracy :((
Będzie mi Ciebie brakować!!
(na szczęście wiem gdzie mieszkasz ;))... a i na mnie mam nadzieję, niedługo zacznie się headhunting...

Jeziora Pletwickie


środa, 27 sierpnia 2008

Otwarta na korzystną zmianę


 Moje marzenia dotyczące nowego miejsca..pracy;)
- firma robiąca coś 'pożytecznego' dla społeczeństwa,
- zarządzana przynamniej w części personalistycznie,
- ważni są dla mnie ludzie i atmosfera w zespole-> życzliwość, otwartość na  innych, kompetencja, uczciwość, tam, gdzie ludziom zależy, by rozwijać się jako 'osoby',
- stanowisko wymagające twórczości, na poziomie specjalisty, doradcy, na pewno nie managera,
- 0,5 et. płatne jak cały etat,
- związana z podróżami po całym świecie :)) ale tylko od czasu do czasu, kiedy mogę ;))
- związana z muzyką? umożliwiająca mi podjęcie studiów w akademii muzycznej?
ooo...mam.. -> kwartet smyczkowy koncertujący na całym świecie :)
jest tylko 1 problem - nie umiem grać na skrzypcach. Merde!
- elastyczne godziny pracy i możliwość pracy w domu, oraz swoboda w ubieraniu (żadnych kostiumów i zakrytych latem butów!),
- dostęp do zdrowego lunchu, i np. do wyboru potrawy z 'kuchni świata',

cd..


sunflower i gabrielle, dzisiejszy mój stan ducha



Na dobry poczatęk dnia - słoneczny kwiat. Widziałam całe pola takich w
austrii chyba, a im dalej jechaliśmy na południe, w stronę Słowenii, tym słoneczniki były bardziej dojrzałe (to samo z kukurydzą). To było niesamowite obserwować takie różnice w przeciągu kilku godzin.
No i piosenka, która za mną chodzi, wciąż wakacyjnie w głowie - Gabrielle 'Give me a little more time'...:))) No i jak tu pracować?? Oby jak najdłużej taki stan ducha mnie nie opuszczał!! :))

wtorek, 26 sierpnia 2008

poniedziałek, 4 sierpnia 2008

Urlop już blisko!!



Jutro wyjeżdżam na urlop :)
Dopiero od paru dni czuję, że bardzo go już potrzebuję.
Nie mogę się doczekać!! :-) To będą chyba najbardziej wyczerpujące fizycznie wakacje, jakie miałam, jak dobrze pójdzie, prawie 3 tyg z namiotem :-) Biorę około 4 par butów..

Rodzeństwo


Wczoraj z A., M. i M. przypominaliśmy sobie rzeczy, które robiliśmy rodzeństwu jak byliśmy mali...Od dręczenia, prowokującego przezywania (okazuje się, że już wtedy twórcze nazwy wyszukiwałam ‘od ręki’..), ‘karuzeli’ (kiedy to 'przypadkiem' traciło się siostrę z uchwytu i lądowała na szafie..), wyrzucania brata, czy siostry z wózka (na chodnik, czy w zaspę śnieżną), czy uporczywe próby gubienia młodszego, którego trzeba było pilnować, ...albo pogonie za uciekającymi starszymi siostrami, które wolały się bawić ze swoimi koleżankami!!
tych historii było bez liku..a wspomnienia po latach zostają..
Przy okazji polecam książkę wyjaśniającą dlaczego kolejność urodzenia ma znaczenie.
I wciąż pozostaję zwolennikiem zasady komplementarności, tyle, że już z większym dystansem :)

czwartek, 31 lipca 2008

Apocalyptica



W Muzeum Powstania Warszawskiego był niedawno koncert Apocalyptiki. Właściwie znałam tylko jeden (?) kawałek w ich wykonaniu 'nothing else matters' i to wszystko. Ale koncert przeszedł moje oczekiwania, na plus oczywiście. Nie grają typowego zbitego, ciężkiego metalu (w którym trudno mi dostrzec wirtuozerię i twórczość), ale łączą brzmienie 'masywniejsze' ze znakomitą techniką (wszyscy prawie członkowie zespołu poznali się na helsinskiej akademii muzycznej) i wrażliwością i dynamizmem. Znakomity koncert. Po prostu dali czadu. A
Perttu Kivilaakso grał bez koszulki :)
W domu nie słuchało by się tego tak wspaniale. Koncerty, muzyka na żywo.. to jest to!!

Korytarz



To nie oddział szpitalny (nawet nie psychiatryczny, choć ta dziedzina medycyny jest najsłabiej dofinansowywana)

to nie więzienie ani areszt śledczy,
ani piwnica.
To korytarz w budynku w którym pracuję.
Chodzę nim często, ale dopiero dzisiaj A. zauważyła jego osobliwy urok. Dzięki A. ! :)(po urlopie może przeczytasz posta).

koło Rucianych Nid



Bardzo ciekawe miejsce znajduje się w Iznocie koło Mikołajek, nazywa się
Galindia.
Pokazuję to jako ciekawostkę, na dłużej raczej bym się tam nie zatrzymała. Ale jako miejsce np. na imprezę integracyjną, mogłabym polecić.

środa, 30 lipca 2008

PROFESJOnalizm

'Jeśli któregoś dnia ktoś zarzuci Ci, że Twoja praca nie jest profesjonalna powiedz sobie, ze Arkę Noego zbudowali amatorzy a Titanica profesjonaliści...'


Pomidor



Kiedyś na zajęciach z psychoterapii mieliśmy przedstawić siebie jako owoc. Wybrałam pomidora.


Moja praca, moja pasja...

Wchodzi mężczyzna, na specjalistyczne stanowisko. Patrzy na mnie i mówi ‘ładnie..’
Ja: Słucham?
Kandydat: oblatuje mnie spojrzeniem, ‘no kolor..’
(jestem ubrana w śliwkową spódnicę i bluzkę)

Kandydat na informatyka, dostałam CV od IT, tyle, że b. słabe..
[na to stanowisko jest wymagane 2-letnie doświadczenie, no i wykształcenie]
Ja: Z Cv wynika, że jest Pan studentem... antropologii, po 1 roku studiów zaocznych.. czy ma Pan wykształcenie informatyczne, o którym nie wspomniał Pan w CV?
Kandydat: nie...
Ja: czy oprócz doświadczenia na stażu (parę msc-u w urzędzie pracy), ma Pan doświadczenie na stanowisku związanym z informatyką?
Kandydat: no nie mam...
(...)
[dalszy wywiad nie przyniósł niczego dobrego, kończę powoli]:
Ja: w związku z tym, że jest Pan osobą z zewnątrz, rekomendacja będzie trwała...
Kandydat (przerywa): ale nie jestem kandydatem z zewnątrz, mój ojciec jest w tym dziale kierownikiem!

Ja: jakie ma Pani oczekiwania, co do nowego stanowiska?
Kandydatka: chciałabym mieć swoje biurko

Nowe z kursu jazdy

Rozmawiam z Grześkiem o markach aut, m.in. która marka lepsza, Ford czy Toyota.
G: inny mój kursant twierdzi, że wszystkie marki na 'F' są beznadziejne..
Ja: dlaczego?
G: też o to zapytałem, odpowiedział 'no bo tak uważam'

Refleksja Grzegorza w trakcie jazdy 'czasami kursanci robią takie rzeczy, że nie wiem czy się śmiać czy płakać'.
Koniec :)

Instruktor Jarek. Jedziemy razem drugi raz. Chciałam przejechać na pomarańczowym, bardzo się zdenerowował i dostałam mały wykład. Parę minut później pyta:
Jarek: Boisz się jeździć?
Ja: Nie, raczej nie...
Jarek: To dobrze.. (wzdycha), bo niektórzy przychodzą do mnie na lekcje jak na ścięcie, uczą się, bo muszą, ale strasznie się boją. A nie każdy przecież musi mieć prawo jazdy...

Instruktor A. Wyjątkowo mam z nim godzinę (i całe szczęscie, że tylko godzinę), wpada w monologii, ja wszystko robię źle, podnosi głos, zdarza mu się krzyknąć. To pierwsza lekcja, kiedy zagryzam język, i czuję się bezdennie głupia, smutno mi.
Wracamy do ośrodka, ja w milczeniu, desperacji (tak mnie zjeżdżał przez cały czas).
Intruktor A: (zadowolony, przeciąga się na krześle) no! mam nadzieję, że Ci pomogłem, a jeśli tak, to bardzo się cieszę!!