Rozmawiam z Grześkiem o markach aut, m.in. która marka lepsza, Ford czy Toyota.
G: inny mój kursant twierdzi, że wszystkie marki na 'F' są beznadziejne..
Ja: dlaczego?
G: też o to zapytałem, odpowiedział 'no bo tak uważam'
Refleksja Grzegorza w trakcie jazdy 'czasami kursanci robią takie rzeczy, że nie wiem czy się śmiać czy płakać'.
Koniec :)
Instruktor Jarek. Jedziemy razem drugi raz. Chciałam przejechać na pomarańczowym, bardzo się zdenerowował i dostałam mały wykład. Parę minut później pyta:
Jarek: Boisz się jeździć?
Ja: Nie, raczej nie...
Jarek: To dobrze.. (wzdycha), bo niektórzy przychodzą do mnie na lekcje jak na ścięcie, uczą się, bo muszą, ale strasznie się boją. A nie każdy przecież musi mieć prawo jazdy...
Instruktor A. Wyjątkowo mam z nim godzinę (i całe szczęscie, że tylko godzinę), wpada w monologii, ja wszystko robię źle, podnosi głos, zdarza mu się krzyknąć. To pierwsza lekcja, kiedy zagryzam język, i czuję się bezdennie głupia, smutno mi.
Wracamy do ośrodka, ja w milczeniu, desperacji (tak mnie zjeżdżał przez cały czas).
Intruktor A: (zadowolony, przeciąga się na krześle) no! mam nadzieję, że Ci pomogłem, a jeśli tak, to bardzo się cieszę!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz