poniedziałek, 4 sierpnia 2008

Rodzeństwo


Wczoraj z A., M. i M. przypominaliśmy sobie rzeczy, które robiliśmy rodzeństwu jak byliśmy mali...Od dręczenia, prowokującego przezywania (okazuje się, że już wtedy twórcze nazwy wyszukiwałam ‘od ręki’..), ‘karuzeli’ (kiedy to 'przypadkiem' traciło się siostrę z uchwytu i lądowała na szafie..), wyrzucania brata, czy siostry z wózka (na chodnik, czy w zaspę śnieżną), czy uporczywe próby gubienia młodszego, którego trzeba było pilnować, ...albo pogonie za uciekającymi starszymi siostrami, które wolały się bawić ze swoimi koleżankami!!
tych historii było bez liku..a wspomnienia po latach zostają..
Przy okazji polecam książkę wyjaśniającą dlaczego kolejność urodzenia ma znaczenie.
I wciąż pozostaję zwolennikiem zasady komplementarności, tyle, że już z większym dystansem :)

Brak komentarzy: