niedziela, 28 sierpnia 2011

Co Cię powstrzymuje?


Dobre pytanie :-)... szkoda, że napisane jest małą czcionką :-)
Zdjęcie to rezultat szwendania się po warszawskiej pradze i odkrywania nowych zakątków...

piątek, 26 sierpnia 2011

Party Rock Anthem



Aerobik w Paray le Monial przebiegał właśnie wg takich oto rytmów :-) A potem katecheza. Ha ha :-)

Pierwszy dzień po urlopie...

8.00 - wchodzę do pracy, trochę mi się niedobrze robi, ale myślę... będzie dobrze!
8.05 - ludzie mnie witają, pytają jak tam było, mówię 'suuuper' :)
8.10 - koleżanka opowiada mi co się działo pod moją nieobecność, i co będzie się dziać!!! myślę sobie wolniej, o kurcze, a to masakra, zaraz zaraz, wolniej, ale o co chodzi...?.. no nie...!! :(
8.30 - dowiaduję się, że moja najlepsza koleżanka za kilka miesięcy nie będzie pracować... :(
8.45 - zakupiono jakieś narzędzie przez co moje, które robiłam pół roku może być bezużyteczne... :(
9.00 - dowiaduję się, że są kolejne kłopoty w moim projekcie i chce mi się płakać, bo nikt nic nie wie, nikt tego nie robił. Ściana niewiedzy.
9.15 - zastanawiam się czy nie złożyć wypowiedzenia, i kiedy upływa okres wypowiedzenia :-)... zastanawiam się równolegle jak się spakuję i gdzie się wyprowadzę
9.30 - zbieram się w sobie i zaczynam rozgryzać problemy... krok po kroku, każdy rozwiązany element przybliża przecież do rozwiązania... i nie ma rzeczy niemożliwych? są tylko emocje, które pozwalają o tym zapomnieć!
13.00 - lunch - bo najważniejsze to ZJEŚĆ OBIAD!!
13.30 - szefowa mnie olewa :-) znaczy nic się nie pali... :) ouuuuk.
14.00 - robi się sympatyczniej...
15.00 - większość spraw pod kontrolą, wiem już o co chodzi, coraz lepiej...
po 16.00 - to już prawie finish, jeszcze tylko piątek, jest dobrze :) może jednak nie złożę wypowiedzenia jutro....
Przeżyłam. Żyję, uffffffff

piątek, 5 sierpnia 2011


Ostatnio poznałam:
- człowieka, który do 29 roku życia w ogóle nie zwracał uwagi na kolory, świat istniał bez nich!
- PREZESA osiedlowego parkingu (lat na oko 69),
- panią, która powiedziała, że rozumie osobowość borderline Amy Winehouse..,
- pana, który lubi posypywać danie pietruszką... :**

czwartek, 4 sierpnia 2011

środa, 3 sierpnia 2011



Po L wiadomo czego można się spodziewać. Nawet w improwizacjach rozpoznaje się znane już improwizacje. To chyba właśnie można nazwać stylem. Nowa płyta, kupujesz i wiesz już co i jak. Jak stary dobry przyjaciel. Gdy potrzebna jest odrobina dystansu, to klikam :) właśnie w niego.

czwartek, 28 lipca 2011


Wyjście integracyjne w pełni udane. Jaki pub nie piszę, bo wskazówka na stole :) Chyba wszystkie poczułyśmy, że chociaż to początek w takim, powiększonym składzie, to jest naprawdę nieźle. Jest energia, humor i komplementarność ról w zespole :-) Mam szczęście do ludzi, nie ma co :)

niedziela, 24 lipca 2011

To build the home...



To be happy.
It does not happen accidentally.
It is a DECISION... :)

sobota, 23 lipca 2011


Rośliny napotkane w czasie półgodzinnego przejścia przez park do Tesco, po oliwę z oliwy :) Myślę, że trzeba wypowiedzieć te słowa odważnie - piękno jest wokół nas. Wystarczy tylko zboczyć z trasy głównej i skierować gałki oczne w odpowiednie miejsce :P

Poznajemy się z moim nowym aparatem od niedawana. Najbardziej lubię makra, perspektywę żaby. Niestety na początku zdjęcia wychodziły rozmyte, nie potrafiłam go dostroić, aczkolwiek ustrojstwo niezwykle proste jest... i strach był, że popsute. Ale jest co raz lepiej :)
Zdjęcia uporządkowane w kolażu odwzorowują moją obecnie nową manię porządkowania, upraszczania i pozbywania się wszelkich niepotrzebnych rzeczy. Inspiracji było lub jest kilka, na przykład TU, TU, TU... :) Uwaga. Jeśli ktoś znajdzie w sobie predyspozycje minimalistyczne - zostanie niecnie wciągnięty przez te lektury, jest w tym myśleniu coś fascynującego.

środa, 20 lipca 2011



Przed czym uciekasz? Czego tak szukasz?
Wiem, że czego byś nie zrobił, serca nie oszukasz:)

niedziela, 17 lipca 2011



Film postanowiłam obejrzeć, po Listach do B., gdzie Krystyna Janda pisze o sytuacji z życia, którą później wykorzystała w filmie (ludzie na procesji atakujący jej samochód).
Niezwykłe było zobaczyć tylu znanych aktorów, tutaj młodych :) Zamachowski, Krukówna, Dymna, Olbryski... ten ostatni grał zupełnie inną charakterologicznie postać, niż te, które do tej pory widziałam. Super. Obejrzałam jeszcze Kochankowie mojej mamy i chyba na tym zakończę. Po trzech książkach, dwóch filmach, pójdę jeszcze do teatru... I będę poszukiwać dalej.

piątek, 15 lipca 2011


W związku z tym, że za wesoło nie jest, a mijają wakacje i szkoda by było gdyby moje myśli koncentrowały się na ciemnych stronach życia, postanowiłam poszukać i zauważać rzeczy, które mnie jakoś zachwycają i wzruszają. Za notatnik posłużyła mi komóra. A oto i znaleziska różnych sytuacji(z dzisiaj):
- pan bezdomny rzucił staremu, wyleniałemu ptakowi kawałek bułki, ptak był bardzo głodny i bardzo się ucieszył (serio, widziałam to w jego oczkach),
- pewien starszy pan siedzący w przejściu podziemnym trzymał dwa maleńkie szczeniaczki do sprzedaży, leżały mu w otwartych dłoniach, takie malutkie i spały,
- niebo dzisiejszego wieczoru miało kolor skandynawskiego różu, tak jak i moje nowe piękne pokale,
- starsza pani z wyrzutem do swojego psa, kiedy szczeknął na przechodnia - 'ty, dobrze się czujesz??!"
- młoda mama nie potrafiła nakłonić dwulatki, żeby oderwała się od jakiejś półki w sklepie i poszła dalej za nią, nagle powiedziała "tam są lody... :)", dziewczynka zaczęła biec we właściwą stronę i tak piszczeć ze szczęścia, że mało się nie wywróciła :) Czy dostała lody, tego nie wiem, zwłaszcza, że był to dział Sypialnia, a dalej Tekstylia.

Mój stary znajomy ;)



i jego powrót w jakże miłej formie :) Ojacie, jak ja lubię takie chórki, zespoły, znajomych, przyjaciół, którzy się dobrze znają, podróżują po świecie i swoim talentem mogą zarabiać na życie i przy tym się bawią. Kiedyś marzyłam o tym, żeby grać w zespole smyczkowym podróżującym po całym świecie. O ironio, w szkole muzycznej miałam trzy instrumenty, ale na żadnym z nich nie pomykałam smyczkiem :D
A post miał być o muzyce. Pozytywna. A to się teraz liczy najbardziej...

sobota, 9 lipca 2011

Kilka lat temu na festiwalu filmowym w Kazimierzu obejrzałam 'Efter brylluppet' (Tuż po weselu), płakaliśmy jak bobry, niesamowity, poruszający, mocny film.
Dzisiaj 'W lepszym świecie', po wyjściu z kina przypomniało mi się 'Tuż po weselu'. Dopiero potem skojarzyłam, że oba filmy zrobiła ta sama osoba.

Nie umiem opisywać filmów. Ale odnalazłam w nim mnóstwo emocji, znajomych i tych mniej. Niewielka ilość wątków, ale za to wyrazistych. Gra spojrzeń, gestów, niedomówień. Lubię pozorny chłód 'północnych' ludzi. Podobał mi się, bardzo.

piątek, 8 lipca 2011



I can love
But I need his heart
I am strong even on my own
But from him I never want to part
He's been there since the very start

Hipnotyzujący kawałek, do posłuchania w samotności...
Gdy za oknem leje deszcz, otula miękki szlafrok, a w ręku kubek świeżych malin.

środa, 6 lipca 2011


Czytając jedną z historii z tej książki, miałam tak ściśniętą krtań od powstrzymywania płaczu, że aż bolało. Czytałam w tramwajach, w drodze, co prawda nie z walizką.
Książka o miłości, cierpieniu, walce, dylematach zawodowych, sensie życia...
Każdy z nas, kto marudzi, smęci, i użala się nad sobą i swoim życiem, powinien przeczytać tę książkę i przeprosić za takie zachowanie. I podziękować za to jak wiele ma...

niedziela, 3 lipca 2011

W Krakowie zadziwił nas jeden lewitujący pan, gromadził wokół siebie tłumy.
Wnikliwie przeanalizowaliśmy jego układ rąk i ciała, jak również wózek schowany za murkiem do przewozu ciężkich przedmiotów :) Wrażenie suuper :)






Festiwal na krakowskim kazimierzu.

Niestety nie potrafiłam się wciągnąć choć muzyka piękna. Mnóstwo wspomnień i osoby z przeszłości, które tu mieszkają. Melancholia wyłaziła wszędzie i czułam się trochę sparaliżowana.
To dziwne, ale z ulgą odetchnęłam na peronie Warszawa Zach. W mieście w którym czuję się przede wszystkim służbowo. Formalność jest bezpieczna, nic nie zaboli.