niedziela, 3 lipca 2011



Festiwal na krakowskim kazimierzu.

Niestety nie potrafiłam się wciągnąć choć muzyka piękna. Mnóstwo wspomnień i osoby z przeszłości, które tu mieszkają. Melancholia wyłaziła wszędzie i czułam się trochę sparaliżowana.
To dziwne, ale z ulgą odetchnęłam na peronie Warszawa Zach. W mieście w którym czuję się przede wszystkim służbowo. Formalność jest bezpieczna, nic nie zaboli.

Brak komentarzy: