niedziela, 17 lipca 2011



Film postanowiłam obejrzeć, po Listach do B., gdzie Krystyna Janda pisze o sytuacji z życia, którą później wykorzystała w filmie (ludzie na procesji atakujący jej samochód).
Niezwykłe było zobaczyć tylu znanych aktorów, tutaj młodych :) Zamachowski, Krukówna, Dymna, Olbryski... ten ostatni grał zupełnie inną charakterologicznie postać, niż te, które do tej pory widziałam. Super. Obejrzałam jeszcze Kochankowie mojej mamy i chyba na tym zakończę. Po trzech książkach, dwóch filmach, pójdę jeszcze do teatru... I będę poszukiwać dalej.

Brak komentarzy: