Mój kalendarz z radami na każdy dzień mówi dzisiaj: "Kiedy ktoś ci się naprawdę podoba, powiedz mu to. Czasami ma się tylko jedną szansę". Mądrze prawi słowo pisane.
Ja tak zrobiłam :D Co prawda nie dzisiaj :)
(znalezione w internecie)
wtorek, 14 lutego 2012
sobota, 11 lutego 2012
Creativity
Tekst pochodzi z TEJ strony
Sprawdzonym od lat sposobem na trzeźwienie i osiąganie trzeźwych wartości jest realizacja 12 Kroków AA – sądzę, że można również na podobnej zasadzie opracować „12 Kroków do twórczości”. Nie są to proste jednorazowe zasady – recepty, których pośpieszne zastosowanie przyniesie natychmiastowy efekt, bo – wbrew temu, co można wyczytać w wielu popularnych przewodnikach psychologicznych pisanych dla amerykańskich gospodyń domowych i akwizytorów – rozwój osiąga się przez całe życie, a nie zdobywa – na przykład w czwartek o 18:30. Zacząć trzeba od ponownego zadziwienia się światem…
1. Bądź otwarty
Nie traktuj świata jako już całkowicie poznanego i stałego, zacznij na nowo dziwić się. Stawiaj dużo pytań innym, ale i sobie. Pytaj: Dlaczego?, Co?, Jak?, Czy? Słuchaj uważnie. Kultywuj w sobie zmysł nowości, a to znaczy – zachwycaj się nawet tym, co już dobrze znasz. Dostrzegaj problemy tam, gdzie inni ich nie widzą i mów jak najczęściej: „Nie wiem – zobaczymy”, zawieszając natychmiastowy osąd.
2. Nie abstrahuj zbyt wcześnie.
Nie wtłaczaj tego, co widzisz, słyszysz i robisz w sztywny gorset klasyfikacji i typologii. Nie oceniaj wszystkiego pod kątem czy to dobre, czy złe, ale czy Ci się podoba, czy nie. Najpierw słuchaj, potem nazywaj. Zapisuj swoje pomysły i określenia na kartkach papieru, nie dowierzając pamięci.
3. Wykorzystuj grę wyobraźni.
Baw się w fantazjowanie i marzenia na jawie, łącz odległe i nietypowe skojarzenia. Baw się z dziećmi w ich zabawy. Wizualizuj gotowe wytwory i rozwiązania twoich problemów. Zapisuj efekty pracy wyobraźni nawet wtedy, gdy wydadzą Ci się głupie lub nie mają związku z twoim problemem.
4. Twórz kombinacje.
Nie obawiaj się dziwnych połączeń. Łącz małe z dużym, racjonalne z intuicyjnym, czarne z białym. Szukaj nowych odkryć w połączeniach i kombinacjach. Łącz przeciwieństwa i patrz, co z tego wyjdzie.
5. Odraczaj oceny.
Zawieś krytykę na czas wymyślania i przeżywania, daj sobie dużo czasu na tworzenie rozwiązań, a oceny dokonuj dopiero po jakimś czasie.
6. Toleruj wieloznaczność.
Uważnie słuchaj odmiennych opinii i argumentów, zwłaszcza wtedy gdy nie podjąłeś jeszcze decyzji o działaniu. Traktuj różne racje różnych ludzi jako wzbogacenie świata, a nie jak zamach na twoją osobę. Akceptuj konflikt i napięcie wywodzące się z różnicy zdań, gdyż są one źródłem twórczych pomysłów.
7. Bądź spontaniczny i dowcipny.
Nie obawiaj się posądzenia o śmieszność i dziecinne zachowanie. Baw się pojęciami i ideami, nie dław w sobie naturalnego poczucia humoru. Dostrzegaj wesołą, radosną, śmieszną stronę życia i twórz zabawne zwroty czy powiedzonka, jednak nie za wszelką cenę i nie zawsze. Rozwijaj w sobie życzliwe poczucie humoru, a to znaczy śmiej się z ludźmi, a nie z ludzi.
8. Przeciwstawiaj się modzie i rutynie.
Twórz niezwykłe, rzadko spotykane i zaskakujące plany i rozwiązania. Nie podążaj na ślepo za obowiązującymi trendami i manierami. Dążąc do rozwiązań niekonwencjonalnych nie zapominaj o sensowności i związku pomysłów z wymogami sytuacji i wartościami ludzi.
9. Rozwijaj wewnętrzne źródło oceny.
Własne wytwory twórcze oceniaj nie tylko w kategoriach ich wagi, użyteczności i znaczenia społecznego, lecz na zasadzie: czy stworzyłem coś, co mnie samego satysfakcjonuje i sprawia mi przyjemność. Nie ulegaj ocenom zewnętrznym, choć traktuj je poważnie i z należytą uwagą.
10. Wykorzystuj okazje do twórczej zmiany.
Uważnie obserwuj i analizuj okazje do innowacji. Przyglądaj się nieoczekiwanym powodzeniom innych ludzi, ale i swoim. Koncentruj się nie tylko na tym, co stwarza ci problemy i trudności, ale i na tym, co rodzi efektywność wyższą niż się spodziewałeś. Myśl o tym, co może zaspokoić potrzeby ludzi za rok i za dwa.
11. Bądź ekspresyjny.
Wyrażaj swoje myśli i uczucia w języku sztuki. Śpiewaj, recytuj, tańcz, graj na instrumentach muzycznych, maluj i rysuj nawet wtedy, gdy nie umiesz. Ćwicz umiejętność werbalnego i pozawerbalnego wysławiania się i komunikowania, nadając im twórczy wyraz. Zamiast ciągle czytać, napisz coś, zamiast ciągle słuchać innych śpiewaków, zaśpiewaj sam.
12. Projektuj.
Twórz wizje swoich przyszłych działań, ale nie tylko do dzisiejszych ograniczeń, lecz do przyszłych możliwości. Zaskakuj innych wizją tego, co można zrobić, zabijając im ćwieka. Nie obawiaj się konstruować projektów idealnych i wzorcowych, które choć w całości nie dadzą się zrealizować, to podwyższają nakłady i podnoszą kwalifikacje ludzi. Najpierw szukaj rozwiązań idealnych, a potem odstąp nieco od ideału.
Sprawdzonym od lat sposobem na trzeźwienie i osiąganie trzeźwych wartości jest realizacja 12 Kroków AA – sądzę, że można również na podobnej zasadzie opracować „12 Kroków do twórczości”. Nie są to proste jednorazowe zasady – recepty, których pośpieszne zastosowanie przyniesie natychmiastowy efekt, bo – wbrew temu, co można wyczytać w wielu popularnych przewodnikach psychologicznych pisanych dla amerykańskich gospodyń domowych i akwizytorów – rozwój osiąga się przez całe życie, a nie zdobywa – na przykład w czwartek o 18:30. Zacząć trzeba od ponownego zadziwienia się światem…
1. Bądź otwarty
Nie traktuj świata jako już całkowicie poznanego i stałego, zacznij na nowo dziwić się. Stawiaj dużo pytań innym, ale i sobie. Pytaj: Dlaczego?, Co?, Jak?, Czy? Słuchaj uważnie. Kultywuj w sobie zmysł nowości, a to znaczy – zachwycaj się nawet tym, co już dobrze znasz. Dostrzegaj problemy tam, gdzie inni ich nie widzą i mów jak najczęściej: „Nie wiem – zobaczymy”, zawieszając natychmiastowy osąd.
2. Nie abstrahuj zbyt wcześnie.
Nie wtłaczaj tego, co widzisz, słyszysz i robisz w sztywny gorset klasyfikacji i typologii. Nie oceniaj wszystkiego pod kątem czy to dobre, czy złe, ale czy Ci się podoba, czy nie. Najpierw słuchaj, potem nazywaj. Zapisuj swoje pomysły i określenia na kartkach papieru, nie dowierzając pamięci.
3. Wykorzystuj grę wyobraźni.
Baw się w fantazjowanie i marzenia na jawie, łącz odległe i nietypowe skojarzenia. Baw się z dziećmi w ich zabawy. Wizualizuj gotowe wytwory i rozwiązania twoich problemów. Zapisuj efekty pracy wyobraźni nawet wtedy, gdy wydadzą Ci się głupie lub nie mają związku z twoim problemem.
4. Twórz kombinacje.
Nie obawiaj się dziwnych połączeń. Łącz małe z dużym, racjonalne z intuicyjnym, czarne z białym. Szukaj nowych odkryć w połączeniach i kombinacjach. Łącz przeciwieństwa i patrz, co z tego wyjdzie.
5. Odraczaj oceny.
Zawieś krytykę na czas wymyślania i przeżywania, daj sobie dużo czasu na tworzenie rozwiązań, a oceny dokonuj dopiero po jakimś czasie.
6. Toleruj wieloznaczność.
Uważnie słuchaj odmiennych opinii i argumentów, zwłaszcza wtedy gdy nie podjąłeś jeszcze decyzji o działaniu. Traktuj różne racje różnych ludzi jako wzbogacenie świata, a nie jak zamach na twoją osobę. Akceptuj konflikt i napięcie wywodzące się z różnicy zdań, gdyż są one źródłem twórczych pomysłów.
7. Bądź spontaniczny i dowcipny.
Nie obawiaj się posądzenia o śmieszność i dziecinne zachowanie. Baw się pojęciami i ideami, nie dław w sobie naturalnego poczucia humoru. Dostrzegaj wesołą, radosną, śmieszną stronę życia i twórz zabawne zwroty czy powiedzonka, jednak nie za wszelką cenę i nie zawsze. Rozwijaj w sobie życzliwe poczucie humoru, a to znaczy śmiej się z ludźmi, a nie z ludzi.
8. Przeciwstawiaj się modzie i rutynie.
Twórz niezwykłe, rzadko spotykane i zaskakujące plany i rozwiązania. Nie podążaj na ślepo za obowiązującymi trendami i manierami. Dążąc do rozwiązań niekonwencjonalnych nie zapominaj o sensowności i związku pomysłów z wymogami sytuacji i wartościami ludzi.
9. Rozwijaj wewnętrzne źródło oceny.
Własne wytwory twórcze oceniaj nie tylko w kategoriach ich wagi, użyteczności i znaczenia społecznego, lecz na zasadzie: czy stworzyłem coś, co mnie samego satysfakcjonuje i sprawia mi przyjemność. Nie ulegaj ocenom zewnętrznym, choć traktuj je poważnie i z należytą uwagą.
10. Wykorzystuj okazje do twórczej zmiany.
Uważnie obserwuj i analizuj okazje do innowacji. Przyglądaj się nieoczekiwanym powodzeniom innych ludzi, ale i swoim. Koncentruj się nie tylko na tym, co stwarza ci problemy i trudności, ale i na tym, co rodzi efektywność wyższą niż się spodziewałeś. Myśl o tym, co może zaspokoić potrzeby ludzi za rok i za dwa.
11. Bądź ekspresyjny.
Wyrażaj swoje myśli i uczucia w języku sztuki. Śpiewaj, recytuj, tańcz, graj na instrumentach muzycznych, maluj i rysuj nawet wtedy, gdy nie umiesz. Ćwicz umiejętność werbalnego i pozawerbalnego wysławiania się i komunikowania, nadając im twórczy wyraz. Zamiast ciągle czytać, napisz coś, zamiast ciągle słuchać innych śpiewaków, zaśpiewaj sam.
12. Projektuj.
Twórz wizje swoich przyszłych działań, ale nie tylko do dzisiejszych ograniczeń, lecz do przyszłych możliwości. Zaskakuj innych wizją tego, co można zrobić, zabijając im ćwieka. Nie obawiaj się konstruować projektów idealnych i wzorcowych, które choć w całości nie dadzą się zrealizować, to podwyższają nakłady i podnoszą kwalifikacje ludzi. Najpierw szukaj rozwiązań idealnych, a potem odstąp nieco od ideału.
SERIALE
Zaproszona przez Agę do zabawy :)) w ulubione seriale, muszę przyznać, że pierwszy, który przyszedł mi do głowy to Desperate Housewives :)
- lubię narratora na początku, ten ciepły głos, który wprowadza w kolejną intrygę, i interesujące podsumowania i puenty na końcu,
- lubię charaktery kobiet, które są całkiem skrajne i przez to cząstkę każdej z nich możemy odnaleźć u siebie (Bree - perfekcjonistka, najważniejsze dla niej to dobra opinia innych, czyli SUPER EGO :), Linette - silna babka, która wszystko chce mieć pod kontrolą, Sussanne - czysta emocjonalność i wrażliwość, Gabrielle - hedonizm ID :)), pozostałe bohaterki się zmieniają, ale dla mnie zawsze te były bazą,
- film odzwierciedla trochę prawidziwe życie, pełne ludzkich intryg, zawirowań, i poduczył mnie trochę z zakresu "co ludzie potrafią wykombinować", może to zaskakujące ale mojej naiwnej nauturze trochę się to przydało,
- lubię ten film również pod kątem estetycznym, bo stylizacje są naprawdę ciekawe.
Kolejny serial, który należał do moich ulubionych to Trzecia planeta od słońca.
Opowiada o istotach z innej planety, którzy przybyli na ziemię i zostali przybrani w ludzkie ciała. Uwielbiałam absurd tego serialu, Harrego, który był bardzo głupi i ubierał się w futrzane kamizelki ;)), Sally, dzika i zupełnie "nie z tej ziemi" (tak naprawdę była mężczyzną, który dostał ciało kobiety), grubiańskość i manię wyższości Dicka i szorstką Mary - miłość Dicka.
Swego czasu był też Prison Break, ale nie dałabym rady obejrzeć tego jeszcze raz od początku. Zbyt dużo emocji i stresu... Uda im sie uciec, czy też nie?! :) Chociaż teraz już bym wiedziała :) Ileż godzin musiałam się naczekać, kilka niewyspanych nocy, podniesione ciśnienie i otwarte okno od balkonu z emocji ;)) naprawdę ;) A miłość Pięknego Micheala do Sary... ci to mięli pod górkę ;)
Pewnie byłoby jeszcze kilka jak Ich pięcioro oglądany po szkole, tuż przed odrabianiem lekcji, ale tak naprawdę wolę nie zaczynać z nowymi serialami, bo później się wciągam i oglądam kilka odcinków na raz i to się źle kończy dla innych obowiązków ;)))
Zapraszam do podzielenia się tytułami ulubionymi, wszystkich tych, którzy mają ochotę - w komentarzach.
Pozdrawiam:)))
- lubię narratora na początku, ten ciepły głos, który wprowadza w kolejną intrygę, i interesujące podsumowania i puenty na końcu,
- lubię charaktery kobiet, które są całkiem skrajne i przez to cząstkę każdej z nich możemy odnaleźć u siebie (Bree - perfekcjonistka, najważniejsze dla niej to dobra opinia innych, czyli SUPER EGO :), Linette - silna babka, która wszystko chce mieć pod kontrolą, Sussanne - czysta emocjonalność i wrażliwość, Gabrielle - hedonizm ID :)), pozostałe bohaterki się zmieniają, ale dla mnie zawsze te były bazą,
- film odzwierciedla trochę prawidziwe życie, pełne ludzkich intryg, zawirowań, i poduczył mnie trochę z zakresu "co ludzie potrafią wykombinować", może to zaskakujące ale mojej naiwnej nauturze trochę się to przydało,
- lubię ten film również pod kątem estetycznym, bo stylizacje są naprawdę ciekawe.
Kolejny serial, który należał do moich ulubionych to Trzecia planeta od słońca.
Opowiada o istotach z innej planety, którzy przybyli na ziemię i zostali przybrani w ludzkie ciała. Uwielbiałam absurd tego serialu, Harrego, który był bardzo głupi i ubierał się w futrzane kamizelki ;)), Sally, dzika i zupełnie "nie z tej ziemi" (tak naprawdę była mężczyzną, który dostał ciało kobiety), grubiańskość i manię wyższości Dicka i szorstką Mary - miłość Dicka.
Swego czasu był też Prison Break, ale nie dałabym rady obejrzeć tego jeszcze raz od początku. Zbyt dużo emocji i stresu... Uda im sie uciec, czy też nie?! :) Chociaż teraz już bym wiedziała :) Ileż godzin musiałam się naczekać, kilka niewyspanych nocy, podniesione ciśnienie i otwarte okno od balkonu z emocji ;)) naprawdę ;) A miłość Pięknego Micheala do Sary... ci to mięli pod górkę ;)
Pewnie byłoby jeszcze kilka jak Ich pięcioro oglądany po szkole, tuż przed odrabianiem lekcji, ale tak naprawdę wolę nie zaczynać z nowymi serialami, bo później się wciągam i oglądam kilka odcinków na raz i to się źle kończy dla innych obowiązków ;)))
Zapraszam do podzielenia się tytułami ulubionymi, wszystkich tych, którzy mają ochotę - w komentarzach.
Pozdrawiam:)))
wtorek, 7 lutego 2012
W zimie jest zimno
Koksowniki... Czasami wracając z pracy udaje mi się nawet nie zmarznąć. Skok do metra, koksownik, i skok do autobusu...:) Z racji mrozu nawet autobusy pospieszne muszą się zatrzymywać na każde życzenie pasażera. Może to przesada z mojej strony, ale jak przeczytałam to ogłoszenie w autobusie, to prawie się wzruszyłam. Miałam wrażenie nagłej jedności wśród ludzi wobec większego od nas zagrożenia... ;) Plus te koksowniki. Są to najjaśniejsze i najcieplejsze punkty w mieście.
Poza tym...
Błagam zimo i ciemności odejdźcie precz, bo tracę powoli cierpliwość.. W tej aurze moje mieszkanie vintage późny gierek i brak kolejnej żabki przy karniszu dobijają mnie potrójnie.
czwartek, 2 lutego 2012
Kamiński nie miał łatwo... brrrr... - 20 C
Ostatnio spodobało mi się jak koleżanka powiedziała, że ma uśrednione oczekiwania wobec innych ludzi. To było bardzo fajne... :) Z takim człowiekiem wiesz, że będziesz czuć się dobrze.
Spodobało mi się to. Ale wiem, że ze mną nie jest podobnie. Czy to dobrze, czy źle, nie wiem. Ale lubię konkretne typy ludzi. I tacy łatwo zdobywają moje zaufanie...
Lubię tzw. "solidne firmy". I takich mam chyba najbliższych przyjaciół :)
Lubię tych, którzy wykazują inicjatywę. Robią odrobinę ponad to, co powinni. Lubią ulepszać swoje otoczenie. I robią to też z myślą o innych. Myślą szerzej. Do rzeczy które wykonują - przykładają się. Nie odwalają tzw. chały. Robią najprostsze rzeczy dokładnie :)
Lubię wrażliwych na innych. Nie tylko wrażliwych w obszarach, które są dla nich prywatnie istotne, tylko w ogóle.
Lubię ludzi, którzy przewidują i żyją uważnie :)
Lubię tych, którzy lubią siebie, wybuchają śmiechem, wściekają się, kiedy mogą i to wszystko bez ranienia innych.
Lubię ludzi, którzy mówią dziękuję i przepraszam...
Którzy mają pasje.
Lubię ludzi, którzy są hojni.
Lubię ludzi, którzy w innych dopatrują się dobrego i odpuszczają... Nie chowają urazy.
Lubię ludzi dobrych. Bardziej niż inteligentnych i pięknych :)
Taaaak. Łatwo się domyślić teraz co mnie wkurza :) A ostatnie miesiące dostarczyły mi trochę "materiału", że jasno potrafię określić co lubię ;D
To tyle. Taki terapeutyczny wpis.
Oouk, a teraz pora zdjąć 3 swetry i 2 pary spodni, wykąpać się i przebrać w piżdżamę. Ale jestem dzielna. Ostatnio w mieszkaniu czuję się jak Kamiński na wyprawie. Jak ktoś chce doświadczyć jak to jest, zapraszam do mnie :)
Dobranoc :)
piątek, 27 stycznia 2012
(UWIELBIAM :)) fragment od 2:43)
Co zapamiętam z minionego styczniowego tygodnia?
- któregoś dnia rano w pracy zamknęłam się w łazience i pomalowałam paznokcie :)
było prawie jak na wagarach
- nadeszły mrozy, mój sposób uszczelniania powoduje, że moje okna nie wyglądają estetycznie :P
- soundtrack Amelie w tramwajach, psujących się i wypuszczających pasażerów na środku ulicy, by dalej radzili sobie sami
- pierwsza przetańczona belgijka
Przepraszam, ale to wszystko na dzisiaj. Dobranoc! Miłego weekendu :))
poniedziałek, 23 stycznia 2012
niedziela, 15 stycznia 2012
Kolorowo, chociaż śnieg za oknem
Wspólne filcowanie, Pina, długie gotowanie potrawy z pomarańczami, sherry i kurczakiem, kilka seriali.
I tak upłynął weekend.
Żeby odpocząć, trzeba robić zupełnie innego rodzaju rzeczy, niż się robi w ciagu tygodnia.
Kiedyś uznałabym, że straciłam (!) dużo czasu w weekend, teraz uważam, że dużą stratą byłoby tego nie robić...
No i nie mogłabym zapomnieć o muzyce Polecam :))
piątek, 6 stycznia 2012
Na słodko
Pakunek powędrował dzisiaj do przyjaciółki. Był w nim brownie z przepisu TUTAJ :) Polecam bardzo serdecznie. Zrobiłam już trzy razy, za każdym razem wyszedł mi trochę inaczej, więc ciasto to przejawia nie rutynowy charakter.
Jeśli ktoś chciałby poczytać o tym, które rzeczy warto zacząć robić już dziś, by być szczęśliwszym, zachęcam do kliknięcia i przeczytania porad
I pierwsza dziesiątka
II druga dziesiątka
:)
wtorek, 3 stycznia 2012
2011/2012
W nocy z 2011 na 2012 mój telefon, a raczej ręka pod wpływem wódki cynamonowej z piwem i sokiem jabłkowym wykonała na plaży kilka tzw. szotów po czym się rozładowała. Myślałam, że nic ciekawego nie będzie, a tym czasem 3 zdjęcia całkiem mnie ucieszyły, bo utworzyły całość :) Proces tworzenia malowniczych obrazów z ognia z niepozornego kijka.
Obserwuję na blogach w tym roku powtarzającą się tendencję NIE postanawiania czegokolwiek. Ja wręcz przeciwnie, chciałabym mnóstwo rzeczy wcielić w życie.
Między innymi zdolność koncentracji. Do tej pory uważałam, że żonglowanie jak największą ilością rzeczy to powód do dumy. Otóż ostatnio po wysłaniu informacji nie tam gdzie trzeba, przypaleniu tego i owego i kilku innych wpadkach, a przede wszystkim braku satysfakcji i nie zgodności onych zachowań ze sztuką prostoty, postanowiłam zacząć się tego uczyć.
Tutaj odnalazłam lekkiego sympatycznego bloga. Polecam na przykład post o wielozadaniowości.
Buziaki dla wszystkich w Nowym Roku!
Chociaż jak to powiedział ksiądz na kazaniu nie ma się z czego cieszyć, jesteśmy co raz starsi, podatki wzrosną i duża część z nas umrze. Kiedy powiedział, że 80 osób w zeszłym roku odeszło z kręgu wiernych, przebiegłam wzrokiem po Kościele, wyliczyłam średnią przypadającą na ławkę i rząd i wyszło, że ok. 2/3 osób stojących właśnie, to byłoby te 80. Siebie jeszcze nie wliczyłam do tej grupy... I tak robi pewnie każdy, że siebie nie wlicza ;)
Tymczasem ;)
czwartek, 22 grudnia 2011
niedziela, 18 grudnia 2011
Czas
Daj mi czas... w piosence tego weekendu (niestety nie udało mi się być na sobotnim koncercie), i w filmie . Czas jako wartość - waluta, władza... Film dał nam do myślenia.
To już ostatnia niedziela adwentu... w którą między innymi upiekłam pierwsze w życiu brownie;) I ostatnie lakierowanie decoupażowych prezentów... Wymiana prezentów z przyjaciółmi. Wykreślanie kolejnych punktów z listy Must Do. Za kilka dni strzałka na północ. Do domu na Święta :))
piątek, 16 grudnia 2011
Y oraz Alergolog
(zdjęcie znalezione w internecie - niestety nie mogę teraz odnaleźć dokładnego adresu... uzupełnię)
Czyż nie jest genialne?
Zastanawiam się ostatnio nad swoją postawą do pracy, jak i pokoleniem Y :) Tak, zainspirował mnie opis tego pokolenia i naprawdę szczerze mi się podoba postawa, której nie posiadam, a którą zamierzam nabyć - zabawa poprzez pracę ;) W międzyczasie rozłożył mnie komentarz znajomej 25-latki, która po pół roku pracy w świetnej firmie, na całkiem niezłym już stanowisku stwierdziła, że musi zmienić pracę, bo się już maruje! wie już wszystko i nic jej już nie zaskoczy ;)
Dołożę jeszcze do tego posta - Scenki z gabinetu Alergologa. Moja lekarka ogólnie rozbraja.
I)
Lekarz - No to jaką dziś mamy dawkę? Dajemy 0,2 ml..
Ja- A czy nie można byłoby już dać 0,4 ml?? Szybciej dojdę do 0,8 ml [muszę chodzić co tydzień...]
Lekarz - Mogłabym Pani dać 0,4 ml, ale wtedy mogłaby Pani mieć zapaść. Co prawda potrafię pacjenta wyprowadzić z zapaści. Trwa to około 25 minut, no i mam w tym już doświadczenie.
Ja- [jedyne i pierwsze co przychodzi mi przez myśl, że 25 min to za długo, spóźnię się...] A, to może nie...
Lekarz - No właśnie, dlatego poprzestaniemy na 0,2 ml... ja mam duże doświadczenie, wie Pani, od lat już odczulam...
II)
Lekarka daje do podpisu zgodę.
Proszę tu podpisać
Pacjent - Ale ja nie mam długopisu..
Lekarka - Jak to nie ma Pani długopisu??!! Pani obowiązkiem jest mieć zawsze przy sobie działający i sprawny długopis!! Jak tak, to nie pożyczę Pani, proszę poszukać obok w gabinetach... bardzo proszę [zakłada ręce]
Pacjent - yyy... ale...
Lekarka- ... no dobrze, pożyczę swój, ale na przyszłość proszę pamiętać, żeby zawsze mieć przy sobie sprawny długopis. To Pani obowiązek!! Proszę tu podpisać, nie czytać, nie ma czasu. Jak to nie wie Pani jaka jest data?! No już, ok. Mamy to co trzeba. Do widzenia.
;))
środa, 14 grudnia 2011
Hero
Jeśli ktoś ma gorączkę przedświąteczną tudzież amok, przekazuję pozytywną radę od pewnego kogoś :)
KEEP CALM AND CALL BATMAN
poniedziałek, 12 grudnia 2011
Music&thoughts
Ojacie jacie... To piosenka wybitnie pokolenia X. Ludzi, którzy teraz mają po 30 lat. Y tego już chyba nie znają.
Kto by pomyślał, że będę słuchać na szkoleniu o młodszym od siebie pokoleniu, które bezpowrotnie zmienia rynek pracy. Pokoleniu, które inaczej się motywuje do pracy, które nie potrafi usiedzieć przy biurku, nie boi się rozmów kwalifikacyjnych. Dla których praca musi być też zabawą, i spełniać ich potrzeby. Myślę, że starsi mogą się uczyć tego od młodszych. A zostawić sobie doświadczenie i dojrzałość.
Kto by pomyślał, że tej piosenki słuchałam na dwukasetowym magnetofonie, był super, bo jeszcze miał funkcję przegrywania, a ołówkiem przewijało się taśmę.
Ale siara ;P
niedziela, 11 grudnia 2011
(zdjęcie z internetu)
Mało piszę, to prawda...
Moje życie jest całkiem dynamiczne, jednakże obsesja prywatności nie współgra do końca z potrzebą pisania na blogu. Człowiek jest jednak pełen sprzeczności.
Dodatkowo nakłada się na to ciemność wszechogarniająca.
Jasność nastaje jedynie w godzinach pracy, tam z kolei amok w którym wszyscy się poruszają, psychiczny zwłaszcza i unieruchomienie w pozycji biurkowej, ewentualnie zredukowanie poruszania się do ściśle wyznaczonych miejsc (toaleta, dział x, y, szefowa, papieros -to akurat nie ja ;)) nie pozwala na żadne chwile refleksyjnego zadumania, a cóż dopiero na zdjęcia na przykład... Więc znowu wklejam zdjęcie nie własne. Czemu czarno białe? Bo tak jest za oknem i jest tak pięknie minimalistyczne :)
Bardzo się cieszę, że nie ma mrozu i śniegu! Zima na plusie 7, a potem gładkie przejście do wiosny bardzo by mnie uradowała :)
Wczorajszy dzień spędziłam na tworzeniu sztuki :-) Przedmioty pokażę, ale to dopiero jak je rozniesie Mikołaj.
Mało piszę, to prawda...
Moje życie jest całkiem dynamiczne, jednakże obsesja prywatności nie współgra do końca z potrzebą pisania na blogu. Człowiek jest jednak pełen sprzeczności.
Dodatkowo nakłada się na to ciemność wszechogarniająca.
Jasność nastaje jedynie w godzinach pracy, tam z kolei amok w którym wszyscy się poruszają, psychiczny zwłaszcza i unieruchomienie w pozycji biurkowej, ewentualnie zredukowanie poruszania się do ściśle wyznaczonych miejsc (toaleta, dział x, y, szefowa, papieros -to akurat nie ja ;)) nie pozwala na żadne chwile refleksyjnego zadumania, a cóż dopiero na zdjęcia na przykład... Więc znowu wklejam zdjęcie nie własne. Czemu czarno białe? Bo tak jest za oknem i jest tak pięknie minimalistyczne :)
Bardzo się cieszę, że nie ma mrozu i śniegu! Zima na plusie 7, a potem gładkie przejście do wiosny bardzo by mnie uradowała :)
Wczorajszy dzień spędziłam na tworzeniu sztuki :-) Przedmioty pokażę, ale to dopiero jak je rozniesie Mikołaj.
Subskrybuj:
Posty (Atom)















