wtorek, 3 stycznia 2012
2011/2012
W nocy z 2011 na 2012 mój telefon, a raczej ręka pod wpływem wódki cynamonowej z piwem i sokiem jabłkowym wykonała na plaży kilka tzw. szotów po czym się rozładowała. Myślałam, że nic ciekawego nie będzie, a tym czasem 3 zdjęcia całkiem mnie ucieszyły, bo utworzyły całość :) Proces tworzenia malowniczych obrazów z ognia z niepozornego kijka.
Obserwuję na blogach w tym roku powtarzającą się tendencję NIE postanawiania czegokolwiek. Ja wręcz przeciwnie, chciałabym mnóstwo rzeczy wcielić w życie.
Między innymi zdolność koncentracji. Do tej pory uważałam, że żonglowanie jak największą ilością rzeczy to powód do dumy. Otóż ostatnio po wysłaniu informacji nie tam gdzie trzeba, przypaleniu tego i owego i kilku innych wpadkach, a przede wszystkim braku satysfakcji i nie zgodności onych zachowań ze sztuką prostoty, postanowiłam zacząć się tego uczyć.
Tutaj odnalazłam lekkiego sympatycznego bloga. Polecam na przykład post o wielozadaniowości.
Buziaki dla wszystkich w Nowym Roku!
Chociaż jak to powiedział ksiądz na kazaniu nie ma się z czego cieszyć, jesteśmy co raz starsi, podatki wzrosną i duża część z nas umrze. Kiedy powiedział, że 80 osób w zeszłym roku odeszło z kręgu wiernych, przebiegłam wzrokiem po Kościele, wyliczyłam średnią przypadającą na ławkę i rząd i wyszło, że ok. 2/3 osób stojących właśnie, to byłoby te 80. Siebie jeszcze nie wliczyłam do tej grupy... I tak robi pewnie każdy, że siebie nie wlicza ;)
Tymczasem ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz