poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Jeszcze kilka dni temu pisałam, że brakuje mi zmian!! Teraz chciałabym żeby nic się nie zmieniło :((
Od kilku miesięcy bezustannie narzekam na Warszawę. Po ostatnich chwilach jestem dumna, że tu mieszkam.
Chyba jestem winna Warszawie przeprosiny.
Byłam wczoraj na ul. Żwirki i Wigury, którą przejeżdżał Prezydent. Przeżycie ogromne... Łzy, cisza, skupienie, szok, niedowierzanie, rozpacz... Żeby tak witać Prezydenta??? Tysiące ludzi wzdłuż całej trasy. Warszawiacy zachowali się po prostu pięknie, dostojnie, po prostu brak mi słów.
Kilka kwiatów, znicze - gesty były prawdziwe, z potrzeby serca. Nikt nie udawał. Ludzi przyszło tysiące. Powyłazili z blokowisk, sprzed tysięcy telewizorów.
Cieszę się, że tam byłam. Okropnie trudny czas dla wszystkich, ale każdy przeżywa po swojemu...
Chciałabym żeby to miasto zwolniło i zaczęło się uśmiechać. Za jakiś czas, i tak na stałe.

Brak komentarzy: