piątek, 29 maja 2009

Proporcjonalność

Jeśli wymagam od siebie, by być dla innych: odpowiedzialną, 'w porządku', słowną, życzliwą, to chyba mam prawo chcieć i domagać się również tego dla siebie?

czwartek, 28 maja 2009

Bajka, która pomaga

Wczoraj byłam na pierwszym dniu szkolenia (notabene dla rodziców, którym nie jestem), dotyczącego bajek psychoterapeutycznych (inne rodzaje bajek to edukacyjne i relaksacyjne). Szkolenie prowadziła psychoterapeutka współpracująca z Fundacją Drabina Rozwoju. Bardzo cenne doświadczenie i dobre zajęcia :) Mówiliśmy m.in. o dziecięcych lękach i jak reagują na nie dorośli. Trzeba było trochę sobie poprzypominać emocji z własnego dzieciństwa, zagrać w paru scenkach i podyskutować. Ja w dzieciństwie bałam się , że królik wielkanocny jest prawdziwy, że przyjdzie w nocy, i będzie takim olbrzymim białym futrzakiem i dotknie mojej twarzy... Ktoś jeszcze wierzył, że za jego domem rośnie wulkan i nie wiadomo kiedy wybuchnie.
Na kolejnych zajęciach, czyli za tydzień, będziemy już pisać własną Bajkę. Oczywiście - cannot wait :)

Cenne było również przypomnienie sobie jak na dziecięce nasze własne lęki reagowali dorośli. Wypisaliśmy na papierze najwięcej rekacji typu 'nie ma się czego bać! daj spokój, nic tam nie ma. nie bój się'. Potem prowadząca dała nam analogiczny przykład, gdy jesteśmy już dorośli i np. mamy raka. Przychodzimy do koleżanki po pomoc, a ona mówi 'daj spokój, nie ma się czego bać!'. Bardzo mi to dało do myślenia. Dzieci mają inne lęki niż dorośli, ale to są wciąż lęki i zajmować się nimi jest tak samo ważne. Wulkanem, królikiem itp. :)

Maj

Maj powoli się kończy. W tym roku pomyślałam, że to będzie mój ulubiony miesiąc. Był i jest jeszcze, niesamowicie zielony, świeży, pachnący i rześki. Ukoronowaniem tegoż miesiąca będzie wycieczka do grodu Kraka. I just simply cannot wait.

poniedziałek, 25 maja 2009

Kryzysowo

Z najbliższego mojego otoczenia. Efekt kryzysu i rozwiązań zastosowanych przez pracodawców:

* przeniesienie do innego departamentu (polecenie z góry, że 4 SZTUKI (dosłownie) muszę być wyautowane - przeniesione zostały osoby z najniższym stażem pracy)
* dobrowolny (sic!) bezpłatny! miesięczny urlop [czy naprawdę na braku wypłacanych pensjach pracodawda się odkuje ekonomicznie? a co z nadszarpniętym zaufaniem pracowników? to może przynieść większe straty ekonomiczne niż oszczędności, a w efekcie utratę części załogi]
* zmniejszenie wymiaru etatu z 1.0 do 0.8 et. [centrala firmy w Szwajcarii poprosiła o zredukowanie kosztów, i pracodawca, by uniknąć zwolnień zmniejszył etaty i proporcjonalnie do tego - wynagrodzenia], ilość pracy pozostała taka sama, więc niewykonane zadania wykonujesz po godzinach, nadgodziny to słowo niepotrzebne
* zwolnienia grupowe [słowo 'kryzys' jest po części pretekstem by firmę przeczyścić]
* biznes kolegi padł w ciągu paru miesięcy, z powodu obniżania cen u konkurencji
* drastyczne zredukowanie załogi, czego efektem jest, że ci którzy zostali pracują za tych, którzy odeszli, w praktyce po 1.5 etatu, za to samo wynagrodzenie

To może starczy na razie. Przykłady są od znajomych z firm prywatnych i państwowych.

niedziela, 24 maja 2009

Warszawskie Warsztaty Gospel 2009




Instruktor Peter Francis (UK), świetny, charyzmatyczny człowiek... W pracy kieruje się zasadą 'be positively wrong', czyli śpiewaj jak potrafisz, jeśli będziesz myślał, że trafiasz w dźwięk to trafisz. Poza tym gospel, to nie technika tylko. Na tegorocznych warsztatach miała być Ruth Waldron, niestety nie przyjechała, ale cieszę się, że miałam okazję poznać nowego instruktora. Warszaty gospel to jest przeżycie, którego się nie zapomina, i chce się wracać co roku.

Z warsztatów

czwartek, 21 maja 2009

Czasami mam ochotę być po prostu nieznośna!!!

Plany na wakacje




Rezerwacja w Pieninach już jest. Pozostaje czekać cierpliwie ponad 2 miesiące :)

wtorek, 19 maja 2009

Gupi Niuniuś

Wczoraj ugryzł mnie pies sąsiadki. Mały brzydal, który odrasta od ziemi na wysokość 20 cm. Szczęki miał co prawda małe, a ja dżinsy i adidasy, ale faktem jest, że mnie to rozwścieczyło. A może bardziej jeszcze ciąg dalszy historii...

Ja- auuuu!!! ugryzł mnie!!
Sąsiadka idąca za psem - nic, milczy, nie patrzy na mnie. Po chwili mówi 'no bo on się boi ludzi'
Ja - (pomyślałam, babo jesteś tępa, a ... gdzie przepraszam? bo psa nie chwyciła, dalej stał obok i warczał gotowy do kolejnego skoku). Odezwałam się, że wobec tego powinna go trzymać na smyczy, w kagańcu. Byłam bardzo zła.
Sąsiadka nic...! a gdy schodziłam schodami usłyszałam tylko jej głos jak szeptała czule 'no i co zrobiłeś, Niuniuś, no?'

---------------------------------

No ok, Niniuś nie jest głupi, tylko jego właścicielka. Bo jeśli on ma fobię społeczną, to sorki, ale z upośledzonych śmiać się nie można.

Praca

Ostatnio rozmyślam i pytam ludzi o pracę. Zbieram informacje i może wkrótcę podzielę się wnioskami.
Interesuje mnie :)
- czy dana osoba lubi swoją pracę i z radością do niej wstaje, jeśli nie, dlaczego?
- czy praca jest tylko obowiązkiem i czy może być przyjemnością?
- skoro tylu niezadowolonych z pracy ludzi, to czy tylu nie odnalazło swojego miejsca w życiu, tudzież powołania, czy pasji?
- dlaczego ciagle myślimy o urlopie i liczymy dni wolne? żyjemy od weekendu do weekendu?
- czemu praca często nie jest przyjemnością, skoro zabiera nam lwią część naszego życia?? czy na tym ma polegać życie?

Nocny

Nocny autobus, wracam z podróży. Nocny autobus w Warszawie prawie zawsze znaczy, że coś się będzie działo. Tym razem chłopak siedzi na środku wejścia do autobusu, słabo kontaktuje, nogi spuszczone na chodnik, bluza z kapturem, na uszach słuchawki. W pewnym momencie kierowca rusza i drzwi ściskają chłopaka. On podskakuje jak oparzony, widać, że jest na 'gazie' stawiam, że nie alkohol. Wskakuje do środka autobusu, patrzy nieprzytomnie i wybiera siedzenie obok dziewczyny. Siada, pochyla się do niej i głośno pyta 'Do you speak english???!!!'. Dziewczyna ucieka, autobus w śmiech.

sobota, 16 maja 2009

Warszawskie Warsztaty Gospel 2009


Będę na całych warsztatach. Zapraszam wszystkich na koncert finałowy

piątek, 15 maja 2009

Wyliczanka

Do zagrody wchodzą 2 byki, a w niej stoi krowa wątpliwej urody.
Byk się odzywa - pałka zapałka 2 kije, kto się nie schowa... ten kryje

czwartek, 14 maja 2009

Sny

Uwielbiam sny... pokazują więcej nam o nas, niż my sobie uświadamiamy za dnia. Bo bez żadnych blokad nieświadomość wywala to co trzeba, emocje, które za dnia nie mogą lub my nie potrafimy ich rozładować.
Moja znajoma nie lubi swojej pracy w agencji reklamowej, chyba dopiero jej sen uświadomił mi czym dla niej jest jej praca, chociaż wielokrotnie słuchałam, że za pracą delikatnie mówiąc nie przepada. Śniło jej się, że jej klienci, nawet ci, z którymi ma dobry kontakt zamienili się w wampiry, przed którymi musiała uciekać...
Wg mnie to jakiś sygnał ostrzegawczy :) Trzeba czym prędzej odejść ze środowiska, które atakuje i wysysa... życie!!

wtorek, 12 maja 2009

Kryzys spowodował popyt na optymizm - zagadnienia z pogranicza ekonomii

Zaskoczona zostałam faktem, że od paru miesięcy wydaję więcej niż zarabiam. Złożyło się na to parę czynników: kilka premii, które przyzwyczaiły mnie do myślenia, że mogę sobie pozwolić na coś, na co wcześniej bym sobie nie pozwoliła, większa ilość znajomych i wyjść, a z każdym wyjściem zazwyczaj wiąże się wyciek gotówki, a także większa swoboda w wydawaniu pieniędzy u znajomych, a jak wiadomo upodobnienie do przyjaciół następuje również pod względem tuszy, więc co dopiero pod wględem rzeczy zewnętrznej, jaką jest sposób wydawania pieniądza.
No i kupno jednej lepszej rzeczy pociągnęło 'konieczność' kupienia kolejnej, bo przecież do ładnej nowej nie pasują stare brzydkie.
W każdym razie, kiedy podzieliłam się odkryciem i zmartwieniem niekontrolowanego wycieku, usłyszałam, że przecież pomagam gospodarce podźwignąć się z kryzysu.

Bug-etówka...

Zastanawiam się czy jest to dobre, gdy pracownicy bardzo długo pracują w jednej firmie. Z jednej strony takich pracowników uważa się za lojalnych, przywiązanych, którzy przejawiają w stosunku do firmy zaufanie, znają firmę, są to często chodzące legendy, znają branżę, ludzi są wobec tego kopalnią wiedzy i źródłem kontaktów. Pracowników długoletnich nagradza się za przepracowanie okrągłych lat i z jednej strony słusznie. Oni też czerpią korzyści, gdy firma zaspokaja im potrzeby, których oni akurat potrzebują: bezpieczeństwa, stabilności, docenienia, aprobaty, stałości lub innych.
Z drugiej strony czy aby na pewno dla tych osób i firmy jest to pozytywne, być związanym z jednym miejscem pracy przez połowę swojego życia?
Myślę, że długodystansowość w jednej firmie może być dobra dla obu stron tylko wówczas, gdy jest to firma elastyczna i zmieniająca się wraz z rynkiem, dostosowująca swoją kulturę do swoich czasów. Owszem może zachowywać tradycję i stare wartości, ale dostosowując do tego co nowe na zewnątrz. Wtedy firma się zmienia i rozwija, a z nią i pracownik. Ale wymaga to również oddania ze strony pracownika, rozwija się on w tempie jaki nadaje firma..
Swoją refleksję wysnuwam pod wpływem pracy w budżetówce, obserwacji starych pracowników, którzy swoich zachowań nie zmienili wydaje się od czasów PRL-u, oraz młodych pracowników, którzy sami może nie widząc przesiąkają kulturą budżetówki i nabierają nawyków podobnych do starszych pracowników. To ostatnie mnie przeraża. To zupełnie nie łączy się z entuzjazmem, inicjatywą! odwagą do działania, poczuciem, że mogę zrobić coś sensownego, twórczego itp. Rozumiem, że są ludzie mrówki i ludzie twórczy, że potrzeba każdego, by firma dobrze funkcjonowała. I głęboko wierzę, że każdy pragnie dawać z siebie to co potrafi najlepiej i być godziwie nagradzany (pieniężnie i słownie). Ale przeraża mnie taki system zarządzania, skostniałe struktury pełne regulaminów, papierologia, spychologia i wszechogarniający niepokój, by.... podjąć jakąkolwiek samodzielną decyzję, irytacja na to co nieoczekiwane, zmienne, odmienne od ‘mojego’ sposobu myślenia, dziury w komunikacji wynikające z tysiąca poziomów struktur. I taka często występująca służalczość wręcz, wywodząca się od posłuszeństwa wobec przełożonych, zupełnie jak dziecko wobec rodzica, ale w taki dziwny niedobry sposób, nieprzystający dorosłej osobie. Może to wynika z tego, że brakuje dojrzałej kadry menedżerskiej, ale to już inna sprawa.
Od jakiegoś czasu już się nie wkurzam, bo wiem, że praca w budżetówce nauczyła mnie tego, że wiem jak się tu pracuje, czego wolałabym w przyszłości uniknąć, że to nie moje miejsce, i że jeśli chcę coś zmienić, to zależy tylko ode mnie. Szkoda mi tych, którzy wyjścia dla siebie nie widzą, przekładają 20 lat papiery z biurka na biurko, z poczuciem bezsensu, wewnętrznym smutkiem i pustką. A ja wierzę, że naprawdę można żyć inaczej...i mam nadzieję, że niedługo lub wkrótce zacznę...

C.S. Lewis 'Cztery miłości'

Kochać w ogóle znaczy wystawić sie na zranienie. Pokochaj cokolwiek, a twoje serce z pewnością odczuje ból, a może nawet zostanie złamane. Jeśli chcesz mieć pewność utrzymania serca w stanie nienaruszonym, nie wolno ci go ofiarować nikomu, nawet zwierzęciu. Otul je ostrożnie swoimi hobby i odrobiną luksusu, unikaj wszelkich komplikacji, zamknij je bezpiecznie w szkatule lub trumnie własnego egoizmu. Ale w tej szkatule -bezpiecznie, w ciemności, w bezruchu, bez powietrza- ono sie zmieni. Nie będzie złamane, nie, ono stanie się nie do złamania, nieprzystępne, zatwardziałe... Jedynym miejscem poza Niebem, gdzie możesz być doskonale zabezpieczony przed wszystkimi niebezpieczeństwami...miłości, jest Piekło