Zaskoczona zostałam faktem, że od paru miesięcy wydaję więcej niż zarabiam. Złożyło się na to parę czynników: kilka premii, które przyzwyczaiły mnie do myślenia, że mogę sobie pozwolić na coś, na co wcześniej bym sobie nie pozwoliła, większa ilość znajomych i wyjść, a z każdym wyjściem zazwyczaj wiąże się wyciek gotówki, a także większa swoboda w wydawaniu pieniędzy u znajomych, a jak wiadomo upodobnienie do przyjaciół następuje również pod względem tuszy, więc co dopiero pod wględem rzeczy zewnętrznej, jaką jest sposób wydawania pieniądza.
No i kupno jednej lepszej rzeczy pociągnęło 'konieczność' kupienia kolejnej, bo przecież do ładnej nowej nie pasują stare brzydkie.
W każdym razie, kiedy podzieliłam się odkryciem i zmartwieniem niekontrolowanego wycieku, usłyszałam, że przecież pomagam gospodarce podźwignąć się z kryzysu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz