wtorek, 8 czerwca 2010

Food


Nie od dzisiaj towarzyszy mi pewne przekonanie. Jest taka rzecz, naturalna potrzeba, z której najchętniej bym zrezygnowała i och-gdyby-nie -trzeba-było-na-to-poświęcać-tyle-czasu, byłoby super.
Przygotowań mnóstwo, przyjemność krótka, a wspomnień prawie brak. Niewdzięczna potrzeba.
Gotowanie, zakupy, zdążyć do sklepu, wyrobić się z kasą i myślenie - zdrowe, czy nie-zdrowe? Szkoda, że trzeba codziennie i to kilkakrotnie w ciągu dnia. Że nie można czasem tego przełożyć jak innych potrzeb, na bardziej sprzyjający termin ;) Że żołądek się kurczy i hałasuje, że głowa może zacząć boleć i ogólnie źle, gdy tego brak.
Szkoda, że nie jesteśmy jak kwiaty. Raz zapomnielibyśmy się podlać, liść by odpadł, ale tragedii by nie było.
To dziwne co piszę. I know!!! :)

Brak komentarzy: