piątek, 4 czerwca 2010

The End


Oficjalnie dziś dobiegłam do mety, bo szczęśliwie napisałam, to co miałam napisać, w ściśle określonej konwencji egzaminacyjnej, i czasie, na oznakowanym papierze, w otoczeniu kilkunastu osób i słowników i szelestu kartek i spoglądania na zegar. Woooow... co za ulga. Ostatnie miesiące były naprawdę baaaardzo ciężkie. Dobiegłam do mety, nie muszę biec dalej, w tym momencie to dziwne uczucie. I będą wolne popołudnia...
Zamieszczam zdjęcie bzu. Mijałam go często, ale zauważyłam dopiero wtedy, kiedy już było trochę za późno ;) Symbolizuje maj w przyspieszeniu. Maj który się skończył trochę za szybko, bo musiałam biec.

Brak komentarzy: