niedziela, 28 listopada 2010

Prawie ostatni miesiąc roku


Niedziele zdarzają się też takie, kiedy można zakopać się w kocyku na kanapie, z laptopem, albo porobić kwiaty, jakie wyobraźnia podpowiada... w niedzielę można też ponosić okulary i dać odpocząć gałkom ocznym na codzień uciskanym przez hydrożelowe ciała obce, włosy mogą też wyschnąć same, bez gwałtownych uderzeń gorącego powietrza... A jak spadnie śnieg, tj. wczoraj Warszawa robi się całkiem milusia. Milusia Warszawa, coś podobnego! :) Biała, czysta, spokojna i lekka. Nikt za szybko nie jeździ, bo - niebezpiecznie :) Ludzie owinięci w mumiaste futra i kurty poruszają się misiowato, i nie słychać obcasów stukających w chodniki.
Myślę, że zima ma swoje dobre strony... :)
Ta niedziela upłynęła mi również na refleksji o mojej... nieuleczalnej naiwności.

piątek, 19 listopada 2010

Tym razem jest inaczej... :)
Jeśli nie nadejdzie Zmiana,
bardzo się zdziwię...

(poniżej Big Sur, California)



Wyspanie to szczęście

Chętnie napisałabym dzisiaj Odę do melisy (herbaty z Biedronki, zaaplikowanej podwójnie, która pozwoliła mi się wreszcie wyspać :) Jednak skupię się pisaniu formalnych tekstów dokumentów w pracy - czas goni ;)
Oda do słońca dzisiaj też mogłaby się tutaj pojawić i nawet nie przesuwam wertikali. Niech słonko oślepia, ogrzewa i dodaje pozytywnej energii na cały dzień.

Załączam taki miły cytacik znaleziony przypadkiem -
Bo wygłupiać się może człowiek pozbawiony kompleksów

i obrazek


(znalezione w internecie)

Udanego weekendu!

poniedziałek, 15 listopada 2010

Come closer...

Po nieudanym interview, przed kolejną podróżą do... nie wymieniajmy nazwy tego miasta głośno, poszłam nad morze poukładać myśli. Bliskość zimnej wody i śliskich meduzek przyniosła chwilowe orzeźwienie :)
Po feedbacku na koniec, którego udzielił mi prezes firmy wczuwając się w coacha, zacznę myśleć czy nie lepiej byłoby pomyśleć nad zmianą branży. Wizyta u coacha to chyba koszt przejazu Intercity w jedną stronę. Powiedzmy, że się opłaciło ;P







środa, 10 listopada 2010

Po, przed albo w trakcie

Zespół o wybitnie egocentrycznej nazwie ;) wyprodukował nad wyraz optymistyczny kawałek :)
To tak na rozluźnienie pomiędzy kolejnymi rozmowami o pracę, o ile będą kontynuacje. Zauważam, że wyrażenie 'na pewno się z Panią skontaktujemy' bywa eufemistycznym określeniem 'do widzenia', i nie nosi w sobie znaczenia pierwotnie uznanego ;)
Zdecydowanie w bitwie o nową pracę wygrywają cierpliwi, pokorni, optymistyczni, wytrwali... :)
Itp.

Miłego długiego weekendu! :-)

poniedziałek, 8 listopada 2010

W parku

Wiewiórki jesienią biegają jeszcze szybciej, skaczą wyżej i mają jeszcze bardziej rozbiegane spojrzenie ;) By zdobyć pokarm przed zimą są gotowe na różne odstępstwa, w tym na kontakt z człowiekiem. Szukają pokarmów, zakopują w ziemi orzechy, żeby potem - wg relacji znajomego leśnika - mieć problem z ich odnalezieniem.
Szalone rudzielce





ps. ręka nie moja :) ja stoję bezpiecznie za aparatem

sobota, 6 listopada 2010

Riders on the storm

Od filmu o Nohavicy do tego utworu... :) Jak to się mówi, po nitce do kłębka.
Piękne, prawda?

piątek, 5 listopada 2010

Nadzieja

Taki obrazek na dzisiaj, kwiatek nadziei.
Ten tydzień przyniósł jej dużo więcej niż oczekiwałam.

Clock


Daje do myślenia :) O wszystkich ludziach i miejscach, różnicach i podobieństwach... I np. o tym, że równolatkowie różnią się wiekiem do kilkunastu godzin, tylko dlatego, mieszkają w innym miejscu na ziemi...

wtorek, 2 listopada 2010

Góry

Wyjazd wyjątkowy pod wieloma względami. Przełamanie wielu barier, zwłaszcza psychicznych. Doświadczenie halnego... to taki wiatr, który nie pozwala się wyprostować, zabiera oddech, a czasem nawet przewraca. Jestem oczarowana, choć tyle razy byłam już w górach. Tym razem było zupełnie inaczej, bo samodzielnie. Myślę, że to część programu upside down



piątek, 29 października 2010

Mam ochotę na totalne upside down
Coś się zmienia
Coś sie kruszy
Coś wybuchnie ;] ...

wtorek, 26 października 2010

Fot

Fotka TUTAJ, kolory, kompozycja, całkowicie mnie urzekła. Totalnie :)

Refleksja do niej...
Ważniejsze bywa to czego NIE mówimy, niż to co mówimy innym.
Tematy o których milczymy.
Brak pytań, zainteresowania w konkretnych obszarach też jest wiedzą, która wiele mówi o tym, kto nie mówi, o czym nie mówi ;)
Ważniejsze bywa czasami to co ukrywamy, aniżeli to co pokazujemy.

Albo przynajmniej tak samo ważne.
Tak jak z działaniami.
Jesteśmy tymi, którzy podejmują się konkretnych działań i jednocześnie tymi, którzy innych działań nie podejmują.

Konferencja na której nie byłam

Zainspirowana wizytą mojego gościa podczas minionego weekendu i jej rekomendacją tegoż wydarzenia, myślę, że w przyszłym roku się skuszę.

Podobno warto być tam gdzie nie tylko chcemy być, ale możemy być.
Nawet jeśli nie pracuje się stricte w zawodzie, warto nie tracić z dziedziną kontaktu.
Przyspieszone bicie serca na dźwięk paru znajomych zagadnień, przypomina mi o dawnej pasji czystego poznawania (albo też dla ocen ;)).

piątek, 22 października 2010

Cytat minionego tygodnia


Nie zawsze dostajemy to, czego chcemy.
Proste, krótkie, powiedziałabym - oklepane zdanie.
Ale gdy to usłyszałam, zapadło najgłębiej z innych wielu w tym tygodniu.

czwartek, 21 października 2010

Filc filcowianie

Poniżej zdjęcia zrobione przez moich przyjaciół z podróży do Tadżykistanu. Panowie z wioski robią filc z wełny owiec, który później posłuży do budowy jurt.




fot. Illya Rozenbaum

Całkowicie zainspirowana postanowiłam też pouczyć się filcowania i oto moje pierwsze kulki. Posłużą do budowy... naszyjnika, bo jurtę już mam. Wynajmuję taką jedną ;)


sobota, 16 października 2010

Imieninowy wieczór


A więc nadeszły takie czasy, w których mój najmłodszy brat będąc w Warszawie, nie śpi u siostry na karimacie, tylko w hotelowym pokoju z własną łazienką :o

Hillsong in Warsaw


Zdjęcie z mojej komórki, która wciąż wydaje mi się nowoczesna, ale to co potrafi (i to w najlepszym wydaniu), widać na załączonym obrazku.
Bardzo się cieszyłam na ten koncert i byłam ogromnie podekscytowana. Liczyłam na super energetyczne pozytywne show wśród ludzi, którzy wiedzą dla Kogo ta muzyka jest tworzona. I w sumie tak było:)
Moje wrażenie trochę popsuło za długie przemówienie pastora kościoła hillsong london church, który przypominał amerykańskiego showmana na szkoleniu z osiągania sukcesów. Miałam też wrażenie, że zespół wysłał do Warszawy skład... 'rezerwowy' ;)
Podsumowując... OK :), rockowy hałas, uwielbienie, skoki z tłumem. Wierzę, że koncert zrobił trochę dobrego i wartościowego. A to jest najważniejsze.

czwartek, 14 października 2010

Wniebowzięci


... opowieści tych, którzy, żyjąc na ziemi, chcą być bliżej nieba... Więcej TUTAJ
Po raz kolejny wspieram projekt chrześcijański. Co na to poradzę ;) lubię wydawać swoje pieniądze na to, co uważam za wartościowe :))
Płytę kupiłam głównie dla Agnieszki Gorączkowskiej (track 5, 9). Jej głos i kompozycje baaardzo do mnie przemawiają. Podziękowania dla wszystkich zaangażowanych w produkcję :)