sobota, 16 października 2010

Hillsong in Warsaw


Zdjęcie z mojej komórki, która wciąż wydaje mi się nowoczesna, ale to co potrafi (i to w najlepszym wydaniu), widać na załączonym obrazku.
Bardzo się cieszyłam na ten koncert i byłam ogromnie podekscytowana. Liczyłam na super energetyczne pozytywne show wśród ludzi, którzy wiedzą dla Kogo ta muzyka jest tworzona. I w sumie tak było:)
Moje wrażenie trochę popsuło za długie przemówienie pastora kościoła hillsong london church, który przypominał amerykańskiego showmana na szkoleniu z osiągania sukcesów. Miałam też wrażenie, że zespół wysłał do Warszawy skład... 'rezerwowy' ;)
Podsumowując... OK :), rockowy hałas, uwielbienie, skoki z tłumem. Wierzę, że koncert zrobił trochę dobrego i wartościowego. A to jest najważniejsze.

Brak komentarzy: