Łazienki Królewskie są teraz w doskonałej formie.
Spadające kolorowe liście. Dużo zwierząt (konie w małej stadninie na obrzerzu, wiewiórki, szczury, kaczki, pawie). Obowiązkowo do wciśnięcia guziczek na ławeczce Szopena :)
Dobrze jest również zabrać ze sobą orzeszki dla szalonych wiewiór.
wtorek, 1 listopada 2011
poniedziałek, 24 października 2011
Notatki z Paray i Madrytu
jeśli ktoś jest znudzony - nie poszedł do końca za swoim powołaniem
radykalne powołanie odsłania serce
trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie "jeśli miałbym umrzeć, czego nie chciałbym stracić" to są te przywiązania, kompromisy, związania, które nie pozwalają pójść za głosem serca
świętość to znaczy "nie stracić ani sekundy ze swojego życia"
ludzie święci umierali z zaangażowania
wszystko wygrałem i nic nie chcę stracić
nie możemy się oddać innym, jeśli nie wierzymy, że jesteśmy darem (w myśl, że nie dajemy komuś czegoś byle jakiego)
radykalne powołanie odsłania serce
trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie "jeśli miałbym umrzeć, czego nie chciałbym stracić" to są te przywiązania, kompromisy, związania, które nie pozwalają pójść za głosem serca
świętość to znaczy "nie stracić ani sekundy ze swojego życia"
ludzie święci umierali z zaangażowania
wszystko wygrałem i nic nie chcę stracić
nie możemy się oddać innym, jeśli nie wierzymy, że jesteśmy darem (w myśl, że nie dajemy komuś czegoś byle jakiego)
sobota, 22 października 2011
Music&thoughts
Ktoś podsumował coś, do czego dochodziłam latami :)
1 - uczę się każdego dnia
5 - daje woooooolność
2 - martwienie i lęki trzeba wyrywać z korzeniami, w zarodku!!
3 - sztuka prostoty! oczywiście podpisuję się obydwiema rękami, macham książką Dominique Loreau, pomimo 24 spódnic we własnej szafie :P
4 - staram się ;)
wtorek, 18 października 2011
Wedding
Była kartka z zaproszeniem, imiona, data, godzina i... link!
Oglądałyśmy ślub znajomych w Las Vegas
Zdjęcie z uroczystości - poniżej :)
Oglądałyśmy ślub znajomych w Las Vegas
Zdjęcie z uroczystości - poniżej :)
poniedziałek, 17 października 2011
Travel
W przed-poprzedni weekend pokonałam w jedną stronę 1324 km w 2 godziny.
W poprzedni jedną stronę jechałam 344 km w czasie 5,5 godzin.
Łącznie to około 3336 km i około 15 godzin. Nie licząc dojazdów na lotnisko, z lotniska, dojazdy do domu itp.
Byłam na urodzinach 30-stych, 19-tych, Hotelu Radisson, Maison du Peuple, Biedronce na Zaspie i klubie 70 w Sopocie :]
środa, 12 października 2011
Kolor
Ulubiony kolor.
W sam raz na jesień, chłody, deszcze. Żeby się otulić.
Skarpetki w biedronce też wypatrzyłam w takim kolorze.
I stary golf w szafie. Narzuta w IKEI na łóżko. I skórzane rękawiczki w lumpeksie (niestety z dziurą). I malinowe ciastka.
Ta jesień na pewno będzie oswojona.
Ulubione słowo?
Tulić, utulić, przytulić :))
poniedziałek, 10 października 2011
czwartek, 6 października 2011
Music&thoughts
Jutro wylatuję do Brukseli i wracam w niedzielę.
Lecę na... imprezę urodzinową.
Czego się nie robi dla przyjaciół :P
sobota, 1 października 2011
Wspaniały dzień. Słoneczny, ciepły, kolorowy, pełen wolnego czasu, samotności i nie spieszenia się. Po raz pierwszy od pięciu dni nie przebieram nerwowo szkitkami pod biurkiem, jak czynię to w pracy. Mogę się skoncentrować na pojedynczych czynnościach! Jem :) Snuję się boso po domu, popijam zieloną herbatę z ulubionego kubka, pląsam pomiędzy pralką, a kuchenką, co za genialne urządzenia.
Słucham całej dawki nowej muzyki... Moje myśli czasem biegną nad morze, potem wracają z powrotem... :)
Na bazarku były jeszcze maliny, zainspirowana pomysłem Moni upiekłam ciastka owsiane z malinami. Niesamowite w smaku :)!
piątek, 30 września 2011
Podwójny koncert
Udało mi się być na koncercie Idana i Sary w ciągu jednego wieczora (wieczoru) [obie formy są poprawne ;)]...
Wymęczona tygodniem w pracy, wysłuchałam znakomitych i bardzo ciekawych dźwięków, na początek weekendu, to się nazywa szczęście!
Biletów oczywiście dawno już nie było, ale P walczyła jak lew przed koncertem i ... gdy nagle bilety wyrosły przed nami w ręku wysokiego gościa - były nasze.
Nie ma to jak się znaleźć w odpowiednim miejscu, z odpowiednimi osobami! :]
Obie piosenki są o modlitwie, o medytacji, czymś poza nami, o głębi, za którą chyba każdy z nas tęskni.
Spodobały mi się muzycznie, dopiero później dowiedziałam się o czym są :)
środa, 28 września 2011
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ta muzyka to idealne podsumowanie dzisiejszego dnia
Jesień
Trochę chłodu trochę słońca
Tęsknota
Ciepła herbata w dużym kubku, szlafrok, ciepły laptop na kolanach, migotanie świec
Tak czasem trzeba wbić się w melancholię, wbić się w jesień
poniedziałek, 26 września 2011
czwartek, 15 września 2011
Music
Zagrać pod batutą Morricone...i...
umrzeć :P
Jeśli ktoś nie znalazł się w innym wymiarze po wysłuchaniu tegoż masterpieca, to ja z nim nie gadam.
wtorek, 13 września 2011
Lucky girl!
Bardzo polecam cały album Ladji Diallo :) Teraz na dłużej zafiksowałam się na kawałku 2 i 10... Dobre wspomnienia, dobry czas teraz. Lekkość, dobroć, normalność, radość... I wypełnione akumulatory emocjonalne po brzegi, a nawet z "górką". To po weekendzie, trzech tortach, życzeniach i radościach w takiej ilości, jakiej sama bym nawet nie wymarzyła... Dziękuję.
niedziela, 4 września 2011
Saturday fever
Były różne plany na tę sobotę. W pewnym momencie takie, by trafić na festiwal i koncert. Zamiast tego znalazłyśmy się w klubie. Moje przyjaciółki ostatnio naprawdę bardzo się rozbrykały :)
sobota, 3 września 2011
Luuuuuuubię i to bardzo
Ta piosenka ukołysała mnie do snu... Nocne smutki... Przesłuchałam z kilkadziesiąt razy...
John nie wie o tym, że chwilowo został moim muzykoterapetą.
LA... Kalifornia. I'll go there if...
She comes and she goes
Like no one can
She comes and she goes
She's slipping through my hands
piątek, 2 września 2011
Pola... :)
Pracuję bardzo blisko, więc czasem zdarza się, że tam trafiam. Cudnie. Bosko! jak to rzekła dziś dyrektor pijaru (tyle, że nie o parku). Jak widać jest już jesień, w końcu wrzesień... ciepło, słonecznie, sucho, kolorowo, pachnąco... Czy każdemu w piątek po pracy wszystko wydaje się najpiękniejsze na świecie? :)
Music
Ta piosenka pasuje w sam raz na after party, ... trzecia, czwarta rano, połowa ludzi już wyszła, a niedobitki bujają jeszcze na parkiecie. Oczyma wyobraźni widzę siebie jako jednego z niedobitków :))
This world aint't simple
But I'm strong, I know how to get out
And I'll find my way 'cause
'Cause it's love, real simple
And that's how it works
Strategia podróży
Dzisiaj naszła mnie refleksja o podróży komunikacją miejską w Warszawie, próbowałam obliczyć ile razy mogłam już jeździć tramwajem czy autobusie... Zdałam sobie sprawę, że mam sporo spostrzeżeń na ten temat ;)
Otóż starania o godne spędzenie podróży co najmniej pół godziny w jedną stronę jest istotnym elementem porannego lub popołudniowego działania dla wielu osób!
Okazuje się, że najlepiej celować prosto do drugiego wagonu (jeśli to tramwaj), gdzie jest zazwyczaj mniej osób i większa szansa, że znajdzie się jakiś niedobitek wolnego miejsca.
Zajmowanie wolnych miejsc odbywa się według niepisanej strategii, że najpierw zajmowane są miejsca najwygodniejsze (przodem do jazdy, pojedyńcze) i trudno dostępne! To bardzo istotne, bo przecież niewiele osób, którym trzeba ustąpić miejsca się tam nie dopcha...
Omija się też miejsca ze znaczkiem "dla matki z dzieckiem", bo wówczas chowanie nosa w książkę lub udawanie, że się śpi - nie pomoże – matki i staruszki w Warszawie otwarcie wyrażają swoją potrzebę siedzenia!:)
Dobre są też tyły pojazdu, bo w starych wersjach można oprzeć pupę, ale to dla 2-3 szczęśliwców na wagon. Oczywiście to jeszcze nie koniec walki o przetrwanie, choć miejsca siedzące są już zajęte- warto zająć dobre miejsce stojące.
W tramwaju dobra miejscówka stojąca (jak tył wagonu jest już zajęta) to miejsce przy rurze pionowej :) można się bowiem chwycić w tramku stabilnie. Uchwyt dla pozostałych stojących to oparcia krzesełek, które są na wysokości bioder... wówczas łatwo człowiekiem zarzuca na zakręcie, przeprasza się wówczas ludzi, a jak to ludzie, jedni wybaczają, inni się krzywią. To wszystko zależy... - od pory roku, nastrojów, zapachów... :)))
To chyba tyle na razie, pozdrowienia dla młodzieży szkolnej, które zasila szeregi pasażerów od dwóch dni.
Otóż starania o godne spędzenie podróży co najmniej pół godziny w jedną stronę jest istotnym elementem porannego lub popołudniowego działania dla wielu osób!
Okazuje się, że najlepiej celować prosto do drugiego wagonu (jeśli to tramwaj), gdzie jest zazwyczaj mniej osób i większa szansa, że znajdzie się jakiś niedobitek wolnego miejsca.
Zajmowanie wolnych miejsc odbywa się według niepisanej strategii, że najpierw zajmowane są miejsca najwygodniejsze (przodem do jazdy, pojedyńcze) i trudno dostępne! To bardzo istotne, bo przecież niewiele osób, którym trzeba ustąpić miejsca się tam nie dopcha...
Omija się też miejsca ze znaczkiem "dla matki z dzieckiem", bo wówczas chowanie nosa w książkę lub udawanie, że się śpi - nie pomoże – matki i staruszki w Warszawie otwarcie wyrażają swoją potrzebę siedzenia!:)
Dobre są też tyły pojazdu, bo w starych wersjach można oprzeć pupę, ale to dla 2-3 szczęśliwców na wagon. Oczywiście to jeszcze nie koniec walki o przetrwanie, choć miejsca siedzące są już zajęte- warto zająć dobre miejsce stojące.
W tramwaju dobra miejscówka stojąca (jak tył wagonu jest już zajęta) to miejsce przy rurze pionowej :) można się bowiem chwycić w tramku stabilnie. Uchwyt dla pozostałych stojących to oparcia krzesełek, które są na wysokości bioder... wówczas łatwo człowiekiem zarzuca na zakręcie, przeprasza się wówczas ludzi, a jak to ludzie, jedni wybaczają, inni się krzywią. To wszystko zależy... - od pory roku, nastrojów, zapachów... :)))
To chyba tyle na razie, pozdrowienia dla młodzieży szkolnej, które zasila szeregi pasażerów od dwóch dni.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















