sobota, 10 stycznia 2009

Poduszka podpowiedź


Kultura picia




Panowie z mojego bloku, którzy lubią drinkować, a jest ich całkiem sporo (to nie blok strzeżony, z portierem, tylko stary, zwykły warszawski blok), zachowują się całkiem kulturalnie. Puste butelki zawsze pozostawiają w miejscach, gdzie nie będą przeszkadzać np. w schodzeniu ze schodów pozostałym mieszkańcom :)

W pracy, o poranku...



Krakowskie przedmieście wygląda bajecznie...
W tym roku chyba połowa warszawskich mężczyzn dostała na gwiazdkę statyw do aparatu. Nigdy jeszcze nie widziałam, by co 50 m na terenie całego Starego Miasta było ustawionych tyle statywów. A obok każdego mężczyzny stała dzielnie na mrozie kobieta (to pewnie od niej ten prezent), albo grupka kolegów. Tak, fotografia amatorska to ostatnio bardzo popularne hobby ... :)

piątek, 9 stycznia 2009


Aby odnaleźć się w grupie, najpierw trzeba poznać i określić samego siebie.

Jeśli nie wiesz kim jesteś tak naprawdę, w środku, pomijając wszystkie role (wzorowego ucznia, zawodową, córki, dziadka itp.), inny człowiek też ciebie tak naprawdę nie pozna.

środa, 7 stycznia 2009

Ankieta wyjścia



Ostatnio dostałam za zadanie stworzyć ankietę wyjścia, czyli zestaw pytań lub podpowiedzi do wyboru, dla pracowników, którzy zdecydowali się odejść z firmy. Opuścić kolegów, szefa, zostawić obowiązki i... pójść do konkurencji. Jakiej konkurencji ;)

Bardzo odpowiada mi takie zadania, zwłaszcza dlatego, że na temat exit interview literatury jest najwięcej w jezyku angielskim, a już pora odświeżyć jego znajomość.

Grafikę komputerową też poćwiczę, bo chciałabym, by było zgrabnie dla oka.

wtorek, 6 stycznia 2009



Scena z filmu 'Ile waży koń trojański', komedia bardzo zabawna, o tym jak kobieta (trochę na własne życzenie, gdyż bardzo chce być młodsza) przynosi się z roku 2000 do czasów PRL, a dokładniej 1987 i zaczyna poszukiwania swojego przyszłego drugiego męża, żeby być z nim noo ... szybciej, a nie czekać do 1995, kiedy się poznają.
Rozśmieszyła mnie świetna scena.
Główna bohaterka idzie z babcią deptakiem i najeżdża na nie mały chłopiec autem ala'wyścigowym.
Zosia: co ty robisz chłopczyku?! Gdzie jest Twoja mama!!
Chłopiec: Nazywam się Robert Kubica jestem z Krakowa.

sobota, 27 grudnia 2008

Czułość. Z serii byłam świadkiem

Dziewczyna i chłopak jadą SKM w Trójmieście
Dziewczyna: Chcesz mandarynkę?
Chłopak: niee
Dziewczyna: A w pierdol??!!

piątek, 19 grudnia 2008

niedziela, 14 grudnia 2008


Nie wiem jaka jest 'natura' Baptystów, ale po skończonym koncercie ktoś-nie z chóru, powiedział 'udało Wam się podnieść Baptystów z ławek' ;)


Płytka nareszcie w sprzedaży. Wcześniej nie można jej było kupić (umowa ze sponsorem). Śpiewa na niej skład wybranych, no i gościnnie Grażyna Auguścik.
Wczoraj odbył się natomiast coroczny świąteczny koncert na Siennej. Przyszło ode mnie sporo znajomych. Strasznie się cieszę, że gospel gromadzi i przyciąga tylu ludzi. Podziękowania dla Was *)Buźka

piątek, 12 grudnia 2008

Nawet rzeczy martwe można ujarzmić odpowiednim podejściem. Dzisiaj mam na myśli faks.. Tylko raz przeklęłam, po czym przywołałam się do porządku. Około godziny przesyłałam innej osobie super mega pilnie potrzebne materiały. Brzydkie to słowo przeze mnie wypowiedziane, pomimo dobra, które wykonałam, spowodowało zgorszenie u koleżanki. Powinnam uciąć sobie organ powodujący zgorszenie. Niemniej jednak jutro i pojutrze mamy koncerty w duchu gospel... Język mi się przyda do artykulacji spółgłosek.

(nie no świruję... ale to piątek)

wtorek, 9 grudnia 2008


Mamy w pokoju taką choinkę, która mruga w różnym tempie i różnymi kolorami. Szefowa powiedziała, że ona by z taką choinką zwariowała... hehe

piątek, 5 grudnia 2008

Lepiej jest nie martwić się tym czego się nie ma, ale bardzo dbać o to, co się ma.

czwartek, 4 grudnia 2008

Konfrontacje zmieniają
Dobrze przeprowadzone konfrontacje dodają odporności życiowej

środa, 3 grudnia 2008

Poszalej w kuchni, otwórz się na nowości...


Eksperymentowanie z gotowaniem to świetna sprawa, ale tutaj np. miałabym problem ze składnikami :)

Redukcja kosztów


Dzisiaj rano dostaliśmy maila od dyrekcji 'proszę o burzę mózgów, jak możemy zredukować koszty w naszym pionie'. Generalnie pytanie zabrzmiało dla mnie jak z serii 'proszę wymienić tańsze sklepy niż Biedronka'...

W przypływie porannej świeżości umysłu wystosowałam takiego oto maila do mojej szefowej, która żart mój rozumie...

Jeśli burza mózgów i wszystkie odpowiedzi są dobre, to:
:)
- usadawianie pracowników po 2-óch przy jednym biurku - resztę biurek można sprzedać, kiedyś też radziłyśmy sobie we 4 osoby z 1 komputerem...., resztę komputerów można by oddać do biur X, tam podobno jest ciężko ze sprzętem, moglibyśmy telefonować do kandydatów tylko na numery stacjonarne? (najtaniej to jest chyba po 18.00, lub przed 6.00), jak ktoś podgrzewa wodę na herbatę to tylko 250 ml, a jak grzeje cały czajnik to robi reszcie herbatę lub kawę, moglibyśmy również robić dyżury sprzątacze (i nie trzeba byłoby płacić pani, która sprząta), rolkę papieru, każdy przynosi z domu.

Mail jednak poszedł dalej, a my dostaliśmy odpowiedź...
hahaha

Obsesja światła




Ostatnio mam taką potrzebę światła, że w moim pokoju mam 2 lampy podłogowe, 1 biurkową i żyrandol. No i mam chęć kupić jedną z powyżej załączonych lamp. Nie wiem, ale to chyba spowodowane jest tym, że rano wstaję - ciemno, wracam z pracy - jeszcze ciemniej... nie można tak żyć zbyt długo i czuć się optymalnie. Czy dlatego Finowie piją tyle wódki?

wtorek, 2 grudnia 2008

Recepta na odrost skrzydeł

Odpowiedź na pytanie Pi.

Co to jest podcięte skrzydło? Mogą to być marzenia, plany, osoba, w
której pokładaliśmy nadzieję, a która tych nadziei nie spełniła...

Gdy to jest CUT /obcięte ostrym nożem lub wyszarpywane dzień po dniu/

- należy obiekt, który sprawia nam cierpienie odsunąć na bok, postarać się zająć czymś innym, nie patrzeć, nie rozmawiać chwilowo, odstawić na jakiś czas.

- trzeba koniecznie dać upust emocjom, niektórzy tego nie lubią, ale niestety sposobu, by zdrowo żyć, i np. nie nabawić się wrzodów żołądka, depresji czy nerwicy, nie ma. Dać upust emocjom tzn. w obliczu tego kryzysu wypłakać się, w poduszkę, pod prysznicem, w ramię przyjaciela, w kurtkę wiszącą w przedpokoju (tu wymyślam, bo tego nie praktykowałam:)) terapeuty, wyzłościć, wygniewać, wybiegać się itd..

- przegadać to z bliską zaufaną osobą. No i najlepiej, by nie była to tylko 1 osoba, bo wtedy mamy 2 perspektywy patrzenia na daną sprawę, a czasem to za mało, bo nasi przyjaciele patrzą na sprawę naszymi oczami... więc przegadać, opowiedzieć, wyżalić się, i poczuć się wysłuchanym-o! to jest ulga...to pomaga...

- potem spróbować UWIERZYĆ, że dobrze, że stało się to co się stało. Uwierzyć, że będzie na pewno DRUGA SZANSA, że gdy są zamykane jedne drzwi zabierana ta jedna możliwość, to otwierane jest OKNO, dane są nam inne możliwości. Zależy jeszcze, co to jest, ale ja np. sobie wówczas myślę, że czeka mnie coś LEPSZEGO widocznie, albo, że to jeszcze nie jest właściwy CZAS, albo muszę widocznie do czegoś DOJRZEĆ, albo, że gdyby stało się TO na co czekałam, nie byłabym tak naprawdę szczęśliwa, bo skąd mam to wiedzieć, czy bym była??? Wydaje się czasem, że do szczęścia potrzebne nam jest TO i TO, a jak już to mamy to wcale nie ma takiej dużej różnicy w naszym poczuciu szczęścia w życiu. Więc tak to sobie tłumaczę.

- następnie trzeba się sobą zająć jak najlepszym przyjacielem, bo tak naprawdę nikt tak dobrze nie zadba o ciebie, jak Ty sam! Bo skąd też inni mogą wiedzieć, czego potrzebujesz? Tak naprawdę nie mają zielonego pojęcia. Więc w obliczu kryzysu, obciętych skrzydeł, warto się sobą zaopiekować, dobrze jeść, starać się spać, nie stresować niepotrzebnie, kupić sobie prezent, lub nawet z 5! A co ;) Zatroszczyć się o siebie tak, jakbyś się zatroszczył/-ła najlepszym przyjacielem, który właśnie Cię odwiedza i już w progu stwierdza, że jest mu bardzo smutno... Można też ze sobą prowadzić dialogi wewnętrzne, czyli mówić do siebie w głowie miłe pocieszające rzeczy-to naprawdę działa. Dla celów eksperymentu możesz przez 15 min mówić sobie wewnątrz komplementy, a potem 15 min się ostro krytykować. No i..? Niby wiemy, że sprawcą tych myśli jesteśmy my sami, ale różnica w nastroju pojawia się szybko i jest jak gdyby od tej świadomości niezależna.

- no i to, co ostatnie przychodzi mi na myśl, to co sama ostatnio odkryłam, że praca nad dobrym samopoczuciem, czyli optymizmem, to bardzo ciężki, świadomy wysiłek!... niestety dla pesymistów.. ;) Optymizm nie jest wrodzony, chociaż są osoby bardziej i mniej pogodne. Optymizmu i pogody ducha można się nauczyć. Nastrojem można sterować, i warto nauczyć się wyłapywać symptomy nadchodzących złych, czarnych myśli, by je odpowiednio szybko wystopować. Jeśli damy się ponieść złym myślom np. krytycznym, dołującym i polecimy z nimi w dół, to więcej będzie nas kosztowało odbudowanie siebie do stanu optymalnego, niż wyłapanie zawczasu złych myśli i ochrona przed nimi. Koszt podnoszenia się z dołka jest o wiele wyższy, czasochłonny, niż codzienne żmudne dbanie o siebie.

- jak już raz czy dwa coś ostro wyszarpnie nam skrzydła, nabywa się pewnej odporności, w ślad za porzekadłem, co cię nie zabije to cię wzmocni. Może sprzyja temu cecha taka jak naiwność, bo wyjścia są zawsze 2: albo coś się kolejny raz przydarzy, albo się nie przydarzy. Więc tu pomaga pewna NAIWNOŚĆ życiowa i nadzieja, że jednak opcja - przydarzy się. A żeby tak bardzo nie oczekiwać tego wydarzenia i martwić się, że się nie przydarza, to można wyobrazić sobie najgorszą opcję, że coś czego pragniemy - nigdy się nie przydarza. I jeśli mamy wymyśloną
alternatywę na najgorsze wyjście i wiemy, że sobie poradzimy, to super! To jest taka szczepionka na przyszłość. A jeśli jest sytuacja, że nie mamy alternatywnego wyjścia i wydaje nam się, że będzie strasznie. To trzeba się zapytać siebie, dlaczego właśnie TO, co nie nadejdzie ma zaspokoić moje pragnienia, jakie to są pragnienia...? Jestem pewna, że taka analiza pomoże w znalezieniu wyjścia z sytuacji... Że znajdzie się alternatywa!