niedziela, 23 stycznia 2011

Wczoraj ogrzałam się trochę przy cudzym ognisku domowym. Jak to dobrze, że są ludzie, którzy potrafią go rozpalić.
Musiałam jedynie zasunąć swoją koszulkę z Che pod zamkiem błyskawicznym bluzy z kapturem, żeby nie zezłościć pana domu :). Tak mi doradziła jego żona.
Szkoda tylko, że jutro poniedziałek i moje ciśnienie wybije kilkadziesiąt razy ponad normę. Chyba przestanę pić kawę, skoro pobudzenie gwarantowane. No, ale na szczęście jest stołówka.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Kiedyś mi ktoś poradził, by, gdy wkurzy mnie/przestraszy szef, wyobrazić go sobie jak siedzi na sedesie