Kilka godzin temu nowa szefowa powiedziała, że chyba mnie zabije (pomyliłam liczby, które miętolę od ponad 2 tygodni).
Następnie ksiądz (zagraniczny :), który przybył na kolędę powiedział, że wyglądam na nieszczęśliwą.
Potem skontaktowałam się z babcią (dziś 21.01:)), a babcia powiedziała tak: trzymaj się tej pracy, najważniejsze, że jest stołówka! Kiedyś w PRL, każdy zakład miał stołówkę, a teraz to rzadkość. To praca biurowa, możesz zamknąć pokój na klucz i idziesz na obiad, nie jak praca w szkole.
A przed chwilą (20.52) zjadłam kanapkę, którą zrobiłam o 6.00 do pracy.
1 komentarz:
Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni :)
Prześlij komentarz