Myślę o tym wieloaspektowo - w kontekście ubioru (bardziej biznesowy, czy własny), ujawniania siebie i pomysłów, czy przyczajenia i myślenia schematami znanymi wszystkim, które nie wprowadzają rewolucji. Zgadywanie czego oczekuje otoczenie, czy kierowanie się swoimi potrzebami.
O byciu sobą mogłaby powiedzieć dużo bohaterka filmu. Kolejny raz obejrzałam, ale pierwszy w tym roku i to w ciągu tygodnia (woow).
Powiedzmy, że to może być pewien drogowskaz na 2011.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz