czwartek, 15 lipca 2010

Matala

TODAY IS LIFE TOMORROW NEVER COMES

Matalę odkryłyśmy przez przypadek, no może nie zupełnie, bo ostatecznie miałyśmy tam dojechać wieczorem, ale nie wiedziałyśmy dokładnie czego możemy się spodziewać. Po całym dniu jazdy z północy Krety, zwiedzaniu Knossos w temp. ok 40 st, w samochodzie załadowanym przez 5 osób, podchodząc do górskich zakrętów 180 st w 'zabójczym' tempie ;), dotarłyśmy do Matali. A tam miła niespodzianka. Niezwykłe formacje skalne, przecudne morze (ogromne objętości czystej, turkusowej wody; na zdjęciu tego nie widać, jednak skały z obu stron plaży ograniczają wodę, ta wpływa do zatoki i na plażę z dużą energią). Jest głęboko, duże fale - po prostu poezja. Gdy siedziałam na skale fala dosłownie porwała mi nogę i uderzyła o skały, w związku z czym przywiozłam trochę siniaków. Dawna mekka hipisów, muzyka na żywo, w sumie niewielu turystów. Naprawdę niezwykłe miejsce :)

Brak komentarzy: