Matalę odkryłyśmy przez przypadek, no może nie zupełnie, bo ostatecznie miałyśmy tam dojechać wieczorem, ale nie wiedziałyśmy dokładnie czego możemy się spodziewać. Po całym dniu jazdy z północy Krety, zwiedzaniu Knossos w temp. ok 40 st, w samochodzie załadowanym przez 5 osób, podchodząc do górskich zakrętów 180 st w 'zabójczym' tempie ;), dotarłyśmy do Matali. A tam miła niespodzianka. Niezwykłe formacje skalne, przecudne morze (ogromne objętości czystej, turkusowej wody; na zdjęciu tego nie widać, jednak skały z obu stron plaży ograniczają wodę, ta wpływa do zatoki i na plażę z dużą energią). Jest głęboko, duże fale - po prostu poezja. Gdy siedziałam na skale fala dosłownie porwała mi nogę i uderzyła o skały, w związku z czym przywiozłam trochę siniaków. Dawna mekka hipisów, muzyka na żywo, w sumie niewielu turystów. Naprawdę niezwykłe miejsce :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz