sobota, 5 listopada 2011


Gdzie kota nie ma, tam myszki harcują. U mnie na dodatek nie było również myszy:) Byłam tylko sama ja, przez dwa dni w pracy:) I choć nierozsądne jest udawać, że się pracuje zwłaszcza, że rozliczenie premii zbliża się wielkimi krokami, to przecież... nie samym pieniądzem człowiek żyje ;)

Weekend rozpoczął się cudownym spotkaniem z przyjaciółkami. Pidżama party to jest to co chyba każda kobieta potrzebuje od czasu do czasu. W gronie zaufanych kobiet. Wzajemne wsparcie, rozmowy, przebywanie razem to jest coś co niesamowicie napełnia i dodaje energii. Malowanie paznokci, szisza, tiramisu;)
Oczywiście takie relacje same nie powstają. Trzeba je aktywnie tworzyć, dbać, niezmiennie, angażować, pamiętać o drobiazgach;) Trudno jest odnaleźć takie osoby, ja miałam to szczęście... :)

Brak komentarzy: