niedziela, 16 stycznia 2011

Fuego

Najbardziej zadziwiający przedmiot mijającego weekendu stojący przy moim laptopie to jak na razie...

Dostałam tę butelkę wczoraj od managera restauracji z przeprosinami. Kucharz lub może kelner pomylił dla mnie zamówiony deser i dostałam coś innego. Poprosiłam o wymianę :), zwyczajnie z uśmiechem. Doprawdy to tylko deser... Właściwy nie dojechał na czas, a ja uniknęłam jedynie zbędnych kalorii, które do żołnierza i tak nie pasują. Patrzę na to wino i wciąż jestem totalnie zdziwiona.

2 komentarze:

aguś pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
aguś pisze...

uhu, no to fajna restauracja :)