piątek, 1 października 2010

Meeting

I jump with a joy

Mieszkanko wysprzątane, nawet tiule grzecznie poskładane w kolorowych zwojach
Prezent czeka, jeszcze przed chwilą zszywany
Lodówka pełna, a na niej martini ze sprajtem, które próbowałam kupić w Biedronce, ale pan powiedział, że to nie ten sklep
Samolot chyba jeszcze w powietrzu
Skromny plan gdzieś w głowie, ale nie za dużo atrakcji
Trzeba przecież pogadać, wygadać, wyśmiać się, a weekend ma tylko 2 dni!! :)

Ach, no i nie będę ukrywać, ta łupanka mi się spodobała dzisiaj ;) Wiem straszność i wstyd, a jednak prawda.

http://www.youtube.com/watch?v=YrzS2KNs8No

3 komentarze:

aguś pisze...

no to udanego weekendu życzę!!! x

Anonimowy pisze...

uwielbiam taki ekscytujący dreszcz emocji przed spotkaniem z KIMŚ ważnym...mam nadzieje że się udało...An.

Gosia pisze...

Bardzo udało... :)