poniedziałek, 4 października 2010

Goodbye

I odlecieli goście, jeden samolot na południe, a drugi na zachód
A potem była moja zgryzota i płacz na lotnisku...
I dlaczego wszystkie mi bliskie osoby nie mogą mieszkać w tym samym bloku, w tym samym mieście i kraju na przykład?
Dlaczego świat jest tak wielki, a wspólne loty przecinają tak rzadko?
Pomimo smutku jestem szczęśliwa. Odgrzebać na chwilę 5 lat studenckiego odrealnionego optymistycznego życia, odkurzyć emocje i przyjaźń - też dobrze. Trzeba o to dbać. Wszystko jest takie kruche.

Brak komentarzy: