czwartek, 5 sierpnia 2010


Wczoraj miałam bardzo krwisty dzień.
Zdecydowałam się oddać krew w odpowiedzi na apel o krew na operację dla dziecka znajomej znajomego. Zabrakło Rh- i musieli odłożyć operację. Oddałam krew na ul. Nowogrodzkiej, gdzie personel był przesympatyczny, profesjonalny i czuło się pełną opiekę przez cały czas. Byłam jedyną dziewczyną, która oddawała krew, przede mną czterech chłopaków, za mną też kilku, ale nie dałam plamy:) Chude stworzenie na obcasach też może!!
Po południu w ciągu kwadransa od dermatologa trafiłam do chirurga i pożegnałam się z pamiątką z Krety. Znowu było krwiście, znieczulenie, skalpel i te sprawy.

Na koniec niesamowicie długi i trzymający w napięciu film Incepcja, który zupełnie wybił mnie z rzeczywistości. W takim zamyślonym zmęczeniu zastałam wieczorem w moim pokoju O., ćwiczącą... rozkładanie namiotu. Za mój totem posłużyła mocna gorąca melisa na sen.

Brak komentarzy: