niedziela, 14 marca 2010

Warsaw

W książce, o której już wspominałam, "Hotel Europa - rozmowy" (Remigiusza Grzeli), powieściopisarka Anna Bolecka o Warszawie mówi tak:

"Jest coś dziwnego w dzisiejszej Warszawie. Jakiś chaos, brak zakorzenienia, rozbicie. To miasto jest martwe. Nic dziwnego. Zostało przecież prawie całkiem zniszczone. Tu nie ma ciągłości pokoleń tak jak w Paryżu, Pradze czy choćby w Krakowie. Tu miejsca trzeba oswajać (...)".

Zaskoczyło mnie bardzo, że ktoś wyraził słowami dokładnie to, co odczuwam w stosunku do tego miasta.
Niedawno, celowo wybrałam taki wzór obowiązkowej, nowej karty miejskiej (dzięki której będzie wiadomo, kto i o której przechodził przez bramką metra).
Czytając codziennie to wyznanie i patrząc na sercowe chmury za Kolumną, może kiedyś w to uwierzę.
;)

2 komentarze:

Paweł Fortuna pisze...

Wyobraź sobie takie zjawisko jak miłość platoniczna do Warszawy...

Gosia pisze...

Nie potrafię sobie tego wyobrazić.
Abstrakcja totalna